Mistrz nawijania makaronu! Prezes Cracovii nie powiedział nic

Mikołaj Duda

05 sierpnia 2026, 08:09 • 3 min czytania 4

Reklama
Mistrz nawijania makaronu! Prezes Cracovii nie powiedział nic

Murat Colak z powodzeniem mógłby uczyć w szkole języka polskiego. Jesteśmy przekonani, że po takich lekcjach wyniki matur jego uczniów byłyby nadspodziewane dobre. Każdy zna schemat pisania tak, by zawrzeć w tekście jak najmniej konkretów, by czasami nie walnąć jakiejś gafy (na tego typu egzaminie daje to całkiem niezłe efekty). Turecki prezes Cracovii właśnie udowodnił, że jest mistrzem pisania tego rodzaju rozprawek.

Reklama

Sytuacja Cracovii jest dobra? No nie. Całkiem przyzwoita? Również nie. Chwilowo trudniejsza, ale z nadziejami na szybką poprawę? Tu też odpowiedź musi być negatywna. W takich okolicznościach od prezesa można byłoby oczekiwać, że wyjdzie przed szereg, przedstawi konkretny plan i uspokoi kibiców. Murat Colak swoim oświadczeniem na pewno tego nie zrobił.

Murat Colak napisał komunikat do kibiców. Tylko że z niego nic nie wynika…

Jeden punkt w dwóch meczach, zero strzelonych goli, cała gra ofensywna oparta na Ajdinie Hasiciu, defensywa też szału nie robi. To rzeczywiście dobry moment, by prezes klubu zabrał głos. Murat Colak to zrobił, tylko co z tego? Ano niezbyt wiele. Po przeczytaniu jego oświadczenia w gruncie rzeczy wiemy dokładnie tyle samo, co wcześniej.

Zaczyna się od podziękowań dla kibiców, że ci zawsze wspierają drużynę i to niezależnie od sytuacji. Klasyk. Szczególnie w wykonaniu prezesa Cracovii, który lubi działać z myślą o zebraniu poklasku wśród fanów Pasów (choćby zbanowanie dziennikarza Michała Knury, nielubianego wśród sporej grupy kibiców). Nieco ciekawiej robi się dalej.

Właściciel Cracovii, Robert Platek, pozostaje jedynym akcjonariuszem, który finansuje klub, angażując w jego działalność własne środki. W ciągu ostatniego roku to właśnie on pozostawał jedyną osobą, która finansowo wspierała rozwój Najstarszego Klubu Sportowego w Polsce.

Reklama

Pozyskanie napastników z New York Red Bulls oraz US Lecce było elementem działań mających na celu podniesienie potencjału sportowego zespołu. Niestety, w przypadku obu zawodników na ich dostępność wpłynęły urazy, co ograniczyło możliwość pełnego wykorzystania ich potencjału. Wierzymy w nasz aktualny zespół, w którym nie brakuje charakteru, ambicji oraz talentu piłkarskiego. Jednocześnie zapewniamy, że drużyna otrzyma odpowiednie wzmocnienia, które pozwolą zwiększyć jej jakość i potencjał sportowy.

Pomijając nawet kwestię finansowania klubu przez jego właściciela (nie jest tajemnicą, że głównym celem Platka jest zwyczajnie zarobek z inwestycji w Cracovię), to Murat Colak zapomniał wspomnieć, że zarówno Wiktor Bogacz, jak i Filip Marchwiński, o których mowa, trafili do Krakowa na zasadzie wypożyczeń. Obaj z opcją wykupu, chociaż, patrząc na te ruchy, równie dobrze mogłoby jej nie być…

No i w tym momencie na pewno wato było rozwinąć wątek transferów zapowiadanych przez prezesa. Problem w tym, że dwie kolejki za nami, a dziur w zespole Bartosza Grzelaka jest więcej niż w serze szwajcarskim. Spośród czterech pozyskanych zawodników jeszcze żaden nic nie pokazał, a dwóch już leczy kontuzję. Można mówić o pechu, ale to nie jest przypadek, że do Cracovii w ostatnim czasie trafia tylu graczy podatnych na urazy.

W każdym razie teraz nie o tym… Czy po tym oświadczeniu wiemy cokolwiek więcej niż wiedzieliśmy wcześniej? Pozwala nam ono lepiej zrozumieć to, co obecnie dzieje się w Cracovii? Poznać logikę, jaką kierują się władze klubu? Dostaliśmy tylko garść populistycznych haseł, z których nic nie wynika.

Reklama

Na koniec Colak mówi o spotkaniu z kibicami, na którym ma wyjaśnić aktualną sytuację klubu. Nawet nie będąc na nim, jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co na nim padnie. W ciemno obstawiamy, że tak jak dotychczas będzie szedł śladem wytyczonym przed kilkoma laty przez rzecznika kieleckich wodociągów:

Fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama