Jeśli Adrian Siemieniec ma szukać pozytywów przed starciem z Rangersami, to wyliczankę musi zacząć od swojego napastnika i bramkarza. Nik Prelec wraz z drzwiami wszedł do Ekstraklasy i gra tak, jak mało kto się spodziewał. Formą błyszczy też kapitalny Sławomir Abramowicz, a Jagiellonia cieszy się z drugiego zwycięstwa z rzędu!
Kilku piłkarzy Jagi naprawdę dobrze weszła w nowe rozgrywki. Przede wszystkim wspomniani już Prelec i Abramowicz, ale na skrzydle potrafi błysnąć Kajetan Szmyt, a jak się uderza z dystansu nie zapomniał Sergio Lozano. Mecz w Lublinie Jaga wygrała jednak w inny sposób. Dobrą taktyką i umiejętnym wyczekiwaniem na swoje okazje. Gdy te już się pojawiały, to podopieczni Adriana Siemieńca byli klinicznie skuteczni.
Motor Lublin – Jagiellonia Białystok 1:2. Nik Prelec się nie zatrzymuje!
Od początku nie mogliśmy narzekać na poziom widowiska w Lublinie. Zaczęło się od centrostrzału Kajetana Szmyta, który był bliski szczęścia, jednak piłka tylko obiła słupek. Później do ataku przeszli gospodarze i to do nich należały kolejne bardzo dobre okazje do otworzenia wyniku tego spotkania.
Mocno zaczyna Jaga.
I to jeszcze moim ulubionym centrostrzałem #MOTJAG pic.twitter.com/6wddNNtNTr
— Janek (@jaaanekj) July 31, 2026
Najpierw bardzo dobre wejście w pole karne Fabio Ronaldo i wyłożenie piłki przed bramkę, ale tam nie było żadnego z jego partnerów. Po fatalnym podaniu Kobayashiego przed stuprocentową szansą stanął Karol Czubak, ale świetnie interweniował Sławomir Abramowicz. Była jeszcze dobitka z przewrotki Jacka Ndiaye, jednak interwencją na linii bramkowej zrehabilitował się Kobayashi. Bramkarz Jagi był zmuszony do interwencji także po groźnym strzale Łęgowskiego.
Ogólnie pachniało golem dla gospodarzy i wydawało się nieuniknione, że ten w końcu padnie. Zespół Mariusza Misiury kompletnie nie przypominał jego Wisły Płock z zeszłych rozgrywek. Motor całkowicie przejął inicjatywę i zepchnął Jagiellonię do defensywy. Ta głownie czekała na okazję, by wyjść z szybkim atakiem po przechwycie piłki.
I gdy wydawało się, że jesteśmy coraz bliżej gola dla Motoru, to znów przypomniał o sobie talizman z pierwszego meczu zespołu Adriana Siemieńca. Tym razem Nik Prelec pokazał, że potrafi odnaleźć się także przed polem karnym rywala. Gdy tylko piłka znalazła się pod jego nogami, to zbyt długo się nie zastanawiał, tylko uderzył tak, że bramkarz Motoru nie miał szans uchronić swojej drużyny przed straconą bramką.
Naprawdę zaskakująco dobre jest wejście do Ekstraklasy nowego napastnika Jagiellonii. Raczej mało kto spodziewał się, że tak szybko zacznie dostarczać liczby, ale też całkiem nieźle wyglądać w innych aspektach. Do porównań z Pululu jeszcze za wcześnie, ale start bardzo obiecujący!
𝗡𝗜𝗞 𝗣𝗥𝗘𝗟𝗘𝗘𝗘𝗘𝗖! 🔥🔥 Drugi mecz i drugi gol słoweńskiego napastnika Jagiellonii! ⭐
📺 Mecz Motor – Jagiellonia trwa w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/agiShRQX8j
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 31, 2026
W każdym razie Motor schodząc na przerwę mógł mieć do siebie sporo żalu, że nie zdołał swojej przewagi zamienić na gole.
Motor walczył, walczył, ale to Jagiellonia była skuteczniejsza
Po przerwie nie zmieniło się to, że inicjatywa zdecydowanie była po stronie gospodarzy, ale ci mieli większy problem z dochodzeniem do tak wielu i tak dobrych okazji strzeleckich. Długo najlepszą była ta Ndiaye, gdy fenomenalnie wyciągnął się Abramowicz.
W Motorze było widać raz nieobecność kontuzjowanego Rodriguesa, a dwa brak jakościowej ławki rezerwowych. Mariusz Misiura nie miał zbyt wielu alternatyw, by zmienić swoich coraz to bardziej zmęczonych podopiecznych i nie stracić na tym na jakości. Nie pomagał też fakt, że długo nie był to mecz Karola Czubaka.
Napastnik Motoru udowodnił jednak, że gdy przychodzi co do czego, to potrafi odnaleźć się tam, gdzie trzeba, nawet jeśli to nie jest dla niego najlepszy dzień. Sporo ożywienia w grę gospodarzy wniosł Makan Aiko. Wygrał pojedynek z Wojtuszkiem, a następnie posłał dobre dośrodkowanie do Ndiaye, którego nie upilnował kompletnie niezorientowany w sytuacji Montoia. Zgranie do Czubaka i ten tym razem się nie pomylił.
Na Mariuszu Misiurze szybko zemścił się jednak fakt ściągnięcia z boiska Thomasa Santosa. Na prawej obronie miał grać nominalny skrzydłowy Fabio Ronaldo, który udał się do ofensywy i przez to powstała spora wyrwała. Zabrakło odpowiedniej asekuracji i Kajetan Szmyt miał masę miejsca na rozprowadzenie akcji. Dograł do Sergio Lozano, a ten naprawdę kapitalnie przymierzył. Po raz trzeci nie było czego zbierać. Przy żadnej z bramek golkiperzy nie byli w stanie zrobić niczego więcej.
𝗖𝗢 𝗭𝗔 𝗘𝗠𝗢𝗖𝗝𝗘 𝗪 𝗟𝗨𝗕𝗟𝗜𝗡𝗜𝗘! 💥 Najpierw trafia Czubak, potem idealny strzał Lozano!
📺 Mecz Motor – Jagiellonia trwa w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/4xkIrCct7I
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 31, 2026
Mimo że Motor jeszcze próbował, to ciężko było mu przebić się przez defensywę dowodzoną przez Bernardo Vitala. Ogólnie zespół Mariusza Misiury pokazał się z całkiem niezłej strony, ale zdecydowanie zabrakło szerszej kadry i jakości zmienników, by powalczyć o zwycięstwo.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix