Jonatan Braut Brunes spisywał się w Rakowie Częstochowa tak dobrze, że przez wiele lat będzie w klubie punktem odniesienia dla kolejnych piłkarzy na pozycji napastnika. Znakomity Norweg zdecydował się ostatnio zrobić kolejny krok w karierze i dołączył do Sparty Praga. Nie trzeba było długo czekać na jego premierowe trafienie. Kibice odwdzięczyli mu się w szczególny sposób.
A warto pamiętać w tym wszystkim, że za kilka dni Norwega czeka dwumecz kwalifikacyjny w walce o Ligę Mistrzów z renomowanym rywalem.
Nowy klub, stary Brunes
Choć norweski snajper, który jest doskonale znany z polskich boisk, nie zagrał w pierwszej kolejce sezonu, to w kolejnej już wskoczył do pierwszego składu Sparty Praga. Rywalem był FC Zlin. Brunes nie mógł lepiej przedstawić się nowym kibicom. Rozpoczął kolekcjonowanie bramek w lidze czeskiej już od pierwszego meczu.
Najpierw jednak warto wspomnieć, że w pierwszej połowie wywalczył rzut karny. Inny znany z polskich boisk zawodnik, a więc Lukas Haraslin nie zamienił jednak sprezentowanej sytuacji na gola. Po przerwie, krótko po bramce wyrównującej dla FC Zlinu, Brunes świetnie odnalazł się w polu karnym i po dobrym podaniu Martina Suchomela ponownie dał Sparcie prowadzenie. Brian Priske zdjął go z boiska w 73. minucie.
Velkommen til Chance Liga! 🇳🇴 pic.twitter.com/jLHcT1YkSb
— Chance Liga (@chanceliga) July 31, 2026
Wartą odnotowania chwilą jest też zachowanie kibiców Sparty po bramce Brunesa. Możliwe, że naoglądali się norweskich kibiców podczas ostatnich mistrzostw świata. Zaczęli bowiem „wiosłować”.
RO, RO, RO 🚣
Proslulé norské veslování pohltilo po gólu Brunese i pražskou Letnou! 🇳🇴#OneplaySport | #ChanceLiga pic.twitter.com/EDZWYQF0KX
— Oneplay Sport (@oneplaysportcz) July 31, 2026
Już za kilka dni, ponownie w Pradze, Brunes będzie mógł udowodnić, że wydatek 6 milionów euro był świetnym manewrem ze strony czeskiego kierownictwa. Rywalem w meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów będzie słynny Olympique Lyon. Pierwsze spotkanie odbędzie się 4 sierpnia, a rewanż we Francji tydzień później.
Kuzyn Haalanda, czyli jeden z najlepszych napastników Ekstraklasy ostatnich lat
Latem 2024 roku Jonatan Braut Brunes zasilił szeregi Rakowa Częstochowa na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu ustaloną na 2 miliony euro. Pozyskanie go okazało się strzałem w dziesiątkę. 30 goli w 64 meczach ligowych oznaczało, że trudno było tęsknić na Limanowskiego za niezwykle cenionym, ale nie tak skutecznym Vladislavsem Gutkovskisem.
❗️ Jonatan Braut Brunes nowym zawodnikiem Rakowa! 🔥
✍️ https://t.co/Yay6FnKR9w#BRUNES2025 pic.twitter.com/iHE5shuo1p
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) July 26, 2024
Norweg był też kluczowym ogniwem Medalików w rozgrywkach pucharowych. W ostatnich rozgrywkach Pucharu Polski, wraz z Bartoszem Nowakiem i Valerijsem Sabalą trafił do siatki rywali pięciokrotnie, a lepszych od tej trójki nie było. W Lidze Konferencji, licząc też eliminacje, Norweg żądlił pięciokrotnie (w tym dwa gole zdobył w fazie ligowej, a jedno w fazie pucharowej we Florencji).
Nie miał on też dobrych relacji z trenerem Markiem Papszunem. Na początku drugiego sezonu w Częstochowie, już po aktywowaniu opcji kupna przez Raków, Brunes próbował wymusić transfer, a klub w oficjalnym komunikacie odniósł się do sytuacji, potwierdzając brak chęci sprzedaży zawodnika w trwającym wtedy oknie.
Już w tamtym czasie na Norwega czyniła zakusy Slavia Praga. Finalnie Brunes trafił do jej derbowego rywala. Ot, taka bywa czasem piłka nożna. Pytanie czy już wkrótce, sąsiedzi grający z gwiazdą na piersi będą musieli zazdrościć jakościowego napastnika.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix