Siemieniec w obronie nowego piłkarza. „Miał drobne problemy żołądkowe”

Marcin Ziółkowski

01 sierpnia 2026, 00:09 • 4 min czytania 0

Reklama
Siemieniec w obronie nowego piłkarza. „Miał drobne problemy żołądkowe”

Adrian Siemieniec może być zadowolony zarówno ze swojej pracy jak i tego, co pokazali w Lublinie jego podopieczni. Jagiellonia pokonała po emocjonującym spotkaniu Motor 2:1, a na listę strzelców ponownie wpisał się nowy napastnik Dumy Podlasia, Nik Prelec. Szkoleniowiec mistrzów Polski sprzed dwóch lat w pomeczowym wywiadzie w Canal+ poświęcił chwilę wielu tematom – nie tylko Słoweńcowi, ale też innym nowym piłkarzom. Jeden z nich nie czuł się najlepiej.

Reklama

Siemieniec zaczął od kompletu punktów po 2 kolejkach

Trener Jagiellonii zwrócił uwagę na to, że spotkanie w Lublinie znacznie różniło się od tego przeciwko Koronie Kielce.

– Na pewno tempo gry, jakość i przełożenie na to co się dzieje pod bramką rywala [były inne – MZ], trudno te dwa mecze porównywać. Jestem na pewno zadowolony. Zdaję sobie sprawę, że był w drugiej połowie taki fragment, że Motor mocno przycisnął, więc chciałem pomóc drużynie zmianami, przenieść mecz na ich połowę. Mam takie wrażenie, że doświadczenie które zbieraliśmy w tych trudnych meczach, potrafimy przeczekać przecierpieć, dzisiaj los nas za to nagrodził. Motor postawił trudne warunki.

W podstawowym składzie zagrali zmiennicy z poprzedniego meczu. Nik Prelec, Sergio Lozano oraz Rodrigo Conceicao. Siemieniec stanął w obronie Portugalczyka, który nie spisał się najlepiej.

– Jesteśmy w takim momencie, że zawodnicy dochodzą do nas w różnych momentach i po różnych momentach. Oni będą rośli (…) Tak to wygląda, oni pracują fizycznie, ale nie są gotowi grać w pełnym wymiarze czasowym na pełnej intensywności.

Reklama

– Rodrigo miał dziś drobne problemy żołądkowe, do ostatniego momentu zastanawialiśmy się, czy będzie do dyspozycji. Zdecydowałem się go wystawić, ale miałem z tyłu głowy, że fizycznie może trochę słabiej wyglądać. Pozostali zanotowali dobre indywidualne występy, ale czuję, że potrzebują trochę czasu, by intensywność zostawić na trochę dłużej niż do 60. minuty.

Tematem pomeczowej rozmowy był też Anders Klynge. Duńczyk stał się rekordowym transferem w historii klubu z Podlasia, były zawodnik Bodo/Glimt kosztował bowiem 850 tysięcy euro. Siemieniec przyznał, że choć fizycznie pomocnik jest gotowy, to potrzeba czasu na to, aby pokazał się z najlepszej możliwej strony. Procesu aklimatyzacji wbrew pozorom nie da się oszukać.

Reklama

– Fizycznie jest gotowy, jest po okresie przygotowawczy, liga w Norwegii już ruszyła, przepracował cały okres z drużyną. To nie jest łatwe wejść do drużyny pełnej wypracowanych automatyzmów, która zna się, komunikuje. Potrzebujesz czas, aby złapać wspólny język, dobrze się poznać. To też jest proces adaptacji. Jak nie będzie dostawał minut, to się wydłuży.

Siemieniec dzięki dobrej ścieżce rozwoju dobranej do Bartosza Mazurka doprowadził młodego zawodnika do wielomilionowego transferu do RB Salzburg. Parę miesięcy wcześniej, za blisko 10 mln euro Białystok opuścił Oskar Pietuszewski. W studiu pomeczowym zainteresowano się tym, czy trener Jagi nie ma czasem takich myśli, by po takich sprzedażach poprosić kierownictwo o transfery piłkarzy wyższej jakości. Siemieniec twardo stąpa po ziemi.

Reklama

– Ja codziennie to mówię, każdy dzień zaczynam od telefonu do dyrektora, prezesa, właściciela. Oczywiście, śmieję się. To nie tak, że Jagiellonia nie reinwestuje. To okienko to już też pewne inwestycje w zespół. Trzeba to robić z pewnym zachowaniem drogi, stopniowo podnosić finansowanie zespołu, by łatwo nie oszaleć. To specyfika każdego klubu. Nie stawiamy takich milowych kroków, a rozważne. To pcha ten zespół.

Zasugerowano, że w takiej dyspozycji Sławomir Abramowicz długo w Jagiellonii nie pogra. Siemieniec nie jest zdziwiony formą swojego bramkarza i tonuje co nieco oczekiwania wobec jego zastępcy, Michała Perchela. Nastolatek przybył do klubu latem z Puszczy Niepołomice.

Reklama

– Jestem zadowolony jaki Michał czyni postęp, to co obserwuję po treningu. Wiem jaką dysponujemy jakością w bramce, doświadczenia nie da się zrobić w treningu. To kwestia wykorzystania szansy, konsekwencji, stabilności. Walory sportowe to jedno, ale to na jakim poziomie broni Sławek to też kwestia doświadczenia, nie tylko jakości.

Górnik Zabrze, Raków Częstochowa, Lech Poznań i GKS Katowice – te drużyny mają już w nogach jeden europejski dwumecz. Jagiellonia zaczyna walkę za kilka dni. Siemieniec docenia to, że jego zespół nie musi rozpoczynać batalii tak wcześnie.

– Tydzień mniej grania co trzy, cztery dni to naprawdę dużo. Nie będę tutaj mocno narzekał, ale skala wyzwania to bardzo wysoki poziom, jak chodzi o przeciwnika. Jestem tego dwumeczu bardzo ciekawy, pod kątem intensywności gry. To największe wyzwanie przed nami, aby temu sprostać.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama