Lech Poznań w nieprawdopodobnych okolicznościach odpadł w środę z eliminacji do Ligi Mistrzów, co oznacza, że Kolejorz nie zmierzy się w kolejnej rundzie z drużyną Tymoteusza Puchacza – Sabahem Baku. „Puszka” nie kryje rozczarowania takim obrotem spraw.
Były zawodnik Lecha przyznał na antenie Meczyków, że domyśla się, co mogli wczoraj czuć piłkarze poznańskiego zespołu.
Puchacz podsumował Lecha. „Czasami w Polsce przeceniamy pewne rzeczy”
– Byłem ostrożny przed tymi meczami, bo dużo rzeczy w piłce widziałem i sam przeżyłem podobną historię w poprzednim sezonie. Graliśmy na Karabachu, prowadziliśmy 3:0, a oni ten mecz zremisowali z nami. Dlatego wiem mniej więcej, z jakimi emocjami musieli sobie radzić piłkarze podczas meczu. […] Normalnie nie grasz takich meczów. Twój mózg musi się do tego zaadaptować i zanim to się uda, to często jest już po ptakach – podsumował Puchacz.
Jeśli chodzi o przyczyny porażki, reprezentant Polski jest zdania, że trudno je wskazać. – Tu się nie ma co doszukiwać dziury. Jeden mecz na sto się wydarzył i nic mądrego nie jesteś w stanie powiedzieć. Nie sądzę, żeby Aarhus był o tyle lepszy od Lecha – ocenił 27-latek.
Puchacz: Obecny Lech jest najsilniejszy za mojego życia
– Czasami mam wrażenie, że w Polsce przeceniamy pewne rzeczy. Za szybko się podniecamy, a powinniśmy twardo stąpać po ziemi. Nie podniecać się małymi rzeczami. Pycha kroczy przed upadkiem i tak czasami jest. Nie mówię o tym, że trzeba było się obawiać Aarhus, ale już do mnie też dochodziły głosy, jak to się Lech po nas nie przejedzie. Od niektórych dziennikarzy. Czasami warto skupić się nad tym, co jest przed tobą, a nie myśleć siedem kroków do przodu – skwitował Puchacz.
W 3. rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów drużyna Polaka zmierzy się zatem z mistrzami Danii. Tymczasem Lech w Lidze Europy zagra z KÍ Klaksvík.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl