Rzadko zdarzają się kolejki Ekstraklasy bez kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. W nowym sezonie nie trzeba było na nie długo czekać. W pewnym momencie spotkania Lecha Poznań z Cracovią czerwoną kartkę za zagranie ręką poza polem karnym obejrzał Mateusz Lis. Po analizie VAR jego wykluczenie zostało jednak anulowane. W mediach trwa dyskusja co do zasadności tej decyzji, która zdaniem choćby Canal+ Sport, jest prawidłowa. Eksperci zapominają jednak o tym… co znajduje się w przepisach. W związku z całą sytuacją głos zabrał też sędzia Tomasz Listkiewicz.
Po dwóch przekonujących zwycięstwach na starcie sezonu Lech po raz pierwszy nie zszedł z boiska z tarczą. W pierwszej kolejce nowego sezonu Ekstraklasy mistrz Polski tylko zremisował z Cracovią 0:0. Pierwsze czyste konto po powrocie do Polski i Poznania zaliczył Mateusz Lis. Mało jednak brakowało, by 29-latek wyleciał z boiska przed końcem meczu i musiałby go wtedy zastąpić młody Mateusz Pruchniewski, bo Bartosza Mrozka nie było na ławce z nietypowych przyczyn dotyczących przepisów.
Cała sytuacja miała miejsce w 53. minucie spotkania. Lis wyszedł wówczas do piłki zagranej za plecy obrońców Lecha. Jako że zbliżał się do niego rywal, bramkarz złapał piłkę gdzieś na granicy pola karnego, a sędzia Damian Sylwestrzak uznał, że uczynił to już poza nim. W związku z tym Lis obejrzał czerwoną kartkę. Sytuacja była sprawdzana na VAR i po analizie uznano jednak, że zawodnik Lecha zmieścił się z interwencją w polu karnym, więc mógł pozostać na boisku.
W mediach społecznościowych rozpoczęła się zażarta dyskusja co do zasadności tej decyzji. Pojawiały się stopklatki, że w momencie interwencji Lisa piłka znajdowała się w linii pola karnego. Taką analizę przedstawił też Canal+ Sport.
Nasze Houston sprawdziło! 🧐
Decyzja VAR’u o cofnięciu czerwonej kartki Mateusza Lisa była słuszna! 👍
📺 Ligę+ oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/O7wO2At24P
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 25, 2026
Listkiewicz o interwencji Mateusza Lisa. „Zanim kolega Adam Lyczmański zrobi Wam znowu wodę z mózgu…”
Zapomniano jednak bądź ktoś nie zdawał sobie sprawy z tego, że w takich sytuacjach nie ma znaczenia miejsce, w którym znajduje się piłka, a to, gdzie dochodzi do kontaktu z ręką. Wskazuje na to też przebywający na urlopie po mistrzostwach świata Tomasz Listkiewicz.
– Szanowni Kibice, zanim kolega Adam Lyczmański et consortes swoimi autorskimi (bo nie sposób nazywać ich eksperckimi) pomysłami zrobi Wam znowu wodę z mózgu, przyjmijcie do wiadomości – rozpoczął sędzia.
– W tej sytuacji liczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE, czy miejsce kontaktu piłki z ręką jest nad linią (czyli w polu karnym) czy na zewnątrz. To, czy piłka częściowo znajdowała się w polu karnym czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Z tego, co wiem, VAR analizą poklatkową ustalił, że kontakt lewej ręki bramkarza z piłką miał miejsce już nad linią pola karnego (wcześniej piłka odbija się od klatki piersiowej zawodnika). Czemu nie zobaczyliśmy tego w telewizji? Nie wiem. Wiem za to, że wymyślanie jakichś teorii, jakoby styczność części piłki z linią powodowała, że można tej piłki dotknąć ręką poza polem karnym jest skrajną niekompetencją – dodał.
Sędzia uważa też, że nie warto poświęcać swojej uwagi analizie Canal+.
– Gdy szacowny Canal+ Sport wmawia Wam, że coś sprawdził, zweryfikował, a tym bardziej udowodnił swoim „Houston”, używając przy tym obrazu z jednej kamery, to pamiętajcie, że jest to programik do rysowania strzałek i robienia animacji, nie ma żadnego atestu wymaganego przez Przepisy Gry i nie był pod tym kątem sprawdzany, dlatego nie jest używany przez żadnego organizatora rozgrywek – napisał Listkiewicz na portalu X.
Szanowni Kibice,
zanim kolega Adam Lyczmański et consortes swoimi autorskimi (bo nie sposób nazywać ich eksperckimi) pomysłami zrobią Wam znowu wodę z mózgu, przyjmijcie do wiadomości, że:– w tej sytuacji liczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE, czy miejsce kontaktu piłki z ręką jest nad… https://t.co/A97y9i5TeR
— Tomasz Listkiewicz (@TListkiewicz) July 26, 2026
Czy ostatecznie podjęto dobrą decyzję? Listkiewicz wskazał m.in., że dobrze byłoby, gdybyśmy mogli obejrzeć analizę poklatkową prosto z VAR-u. Po „normalnej” powtórce można mieć spore wątpliwości.
– Pełna jawność komunikacyjna ze strony mojego środowiska, sędziów, pozwoliłaby pewnie uniknąć połowy kontrowersji i niedomówień – napisał w komentarzu do wcześniejszego wpisu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix