Piłkarz uciekł z klubu i nie wraca. Cyrk przed startem ligi

Szymon Janczyk

21 lipca 2026, 17:54 • 2 min czytania 19

Reklama
Piłkarz uciekł z klubu i nie wraca. Cyrk przed startem ligi

Mieliśmy „CK Dezerterów”, mamy też SK Dezertera. Środkowy obrońca Radomiaka po sezonie wyjechał na urlop do Afryki, ale zapomniał z niego wrócić. Klub ściągnął nowego piłkarza, jednak nie zamierza popuścić uciekinierowi.

Reklama

Steve Kingue urządza sobie najdłuższe wakacje w życiu i to wcale nie dlatego, że zdał maturę i czeka na studia. Stoper nadal nie wrócił do Radomia po urlopie. W ostatnich dniach zaczął chwalić się w mediach społecznościowych treningami w błocie. Wyłączył też komentarze, bo ludzie zaczęli dopytywać o to, kiedy raczy wrócić do Radomiaka, z którym wiąże go jeszcze roczny kontrakt.

Też spytaliśmy. Nie odpowiedział.

Ekstraklasa. Piłkarz uciekł z klubu i nie wraca. Kuriozalna sytuacja

W Radomiaku nie rozumieją zachowania kameruńskiego obrońcy, który w ubiegłych rozgrywkach był podstawowym zawodnikiem zespołu. Steve Kingue latem musiał wyrobić sobie nowe dokumenty, żeby móc dalej przebywać i pracować w Polsce. Nie zrobił tego mimo usilnych próśb i starań klubu, który pomagał mu w papierologii. Kameruńczyk miał to gdzieś do tego stopnia, że nie stawił się nawet na umówione przez Radomiaka spotkanie w ambasadzie.

Mniej więcej w tym momencie w Radomiu przestali się łudzić, że defensor pomoże im w najbliższym sezonie. To znaczy: Radomiak wciąż tego oczekuje i wymaga od zawodnika powrotu. Wysyła mu pisma pouczające go o zobowiązaniach kontraktowych, nalicza też kary za nieusprawiedliwioną nieobecność. Steve Kingue nic sobie z tego nie robi, wrzuca tylko fotki, że biega pomiędzy pachołkami w rodzinnej miejscowości.

Reklama

Radomiak ściągnął w tym czasie zastępcę zawodnika — Kryspina Szcześniaka z Górnika Zabrze. Klub podkreśla jednak, że będzie dochodził swoich praw i żądał odszkodowania. Za Kingue latem wpływały zapytania i oferty, w Radomiu rozważali zresztą jego sprzedaż. W klubie słyszymy, że w takich okolicznościach mogą domagać się rekompensaty za potencjalne straty, które miałby przynieść transfer zawodnika.

Najciekawsze będzie jednak rozwiązanie zagadki nagłego zniknięcia zawodnika, który był dobrym duchem drużyny. Sympatią darzyli go także kibice. Radomiak podejrzewa, że w głowie namącili mu agenci, obiecując większe pieniądze z transferu w przypadku bycia wolnym zawodnikiem. Kingue skontaktował się zresztą z klubem, tłumacząc, że powinien pozwolić mu odejść. I w sumie to pozwoli, wystarczy tylko wrócić do Radomia i poczekać na konkretną ofertę.

To trzecia tego lata saga związania z niesubordynacją zagranicznego piłkarza w Ekstraklasie. Z podobnym problemem zmagają się Raków Częstochowa, do którego nie chce wrócić Adriano Amorim, oraz Jagiellonia Białystok, na którą wypiął się AZ Jackson.

Reklama

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

19 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama