Lewandowski zaimponował koledze z drużyny. „Niesamowite, że wybrał Chicago”

Marcin Ziółkowski

12 lipca 2026, 20:26 • 2 min czytania 0

Reklama
Lewandowski zaimponował koledze z drużyny. „Niesamowite, że wybrał Chicago”

Robert Lewandowski już od kilkunastu dni jest oficjalnie piłkarzem Chicago Fire. Trafił on do drużyny bardzo kojarzącej się z Polakami i niewykluczone, że wielu rodaków zza oceanu będzie wybierać się na mecze na stadionie Soldier Field. Ekscytacji ruchem napastnika nie ukrywa też Maren Haile-Selassie. To człowiek, który z dużym prawdopodobieństwem, wiele razy będzie asystował Lewandowskiemu przy bramkach.

Reklama

Lewandowski niedługo zadebiutuje. Haile-Selassie przeszczęśliwy

27-letni Maren Haile-Selassie ze Szwajcarii to zawodnik, który w Chicago Fire gra od 2023 roku. W tym sezonie ma na koncie trzy gole i cztery asysty w 27 meczach Major League Soccer. To piłkarz, który w ofensywie zagra zarówno na lewym skrzydle, jak i pozycji numer dziesięć. Nie może on doczekać się debiutu Roberta Lewandowskiego w amerykańskim zespole. Wypowiedział się dla Alexa Calabrese z MIR97 Media, a więc serwisu zajmującego się Chicago Fire.

– Każdy na dobrą sprawę wiedział od jakiegoś czasu o plotkach, ale jest ich tak wiele, że nie wiadomo, co na koniec jest prawdą. Byłem zrelaksowany i obserwowałem to z dystansu. Kiedy zobaczyłem, że to się stało, byłem szczęśliwy, że mamy w klubie tak utalentowanego zawodnika, mogę z nim dzielić szatnię i uczyć się od kogoś takiego, co osiągnął wiele w swojej karierze. To prawdopodobnie jeden z najlepszych napastników tej lub poprzedniej generacji.

Reklama

To niesamowite, że wybrał Chicago. Na tym etapie, kiedy nie jest już najmłodszy. Mimo to, w ostatnich sezonach w Barcelonie wciąż się liczył. Myślę, że mógłby zostać w Europie, w większych klubach, a może i bardziej interesujących finansowo kierunkach. To, że wybrał Chicago pokazuje co klub, miasto, wszystko inne, mogą dać zawodnikowi – powiedział Haile-Selassie.

Mówi się, że Lewandowski pierwszy mecz w Major League Soccer rozegra 17 lipca przeciwko Vancouver Whitecaps. Będzie to dla niego dość sentymentalna rywalizacja, a wszystko to z uwagi na dobrego boiskowego kompana sprzed lat w drużynie rywali. Chodzi oczywiście o Thomasa Muellera.

(W sprowadzeniu Niemca do Kanady pomagał Polak, Bartosz Barnaś. Warto z tej okazji przeczytać naszą rozmowę, która jest na dole strony w polecanych treściach.)

Chicago Fire po 14 meczach sezonu zajmuje trzecią lokatę w Konferencji Wschodniej. Do fazy play-off awansuje dziewięć zespołów z każdej konferencji. W drużynie z Wietrznego Miasta gra Hugo Cuypers, a więc najlepszy napastnik ligi. Belg ma na koncie 13 goli. Zgodził się on oddać Polakowi dziewiątkę na koszulce. Lewandowski w jego opinii to piłkarz, dla którego noszenie takiego numeru jest wręcz rzeczą naturalną i nie miał z tym żadnego problemu.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama