To miał być mundial gospodarzy. Odpadli, a Stany się skompromitowały

AbsurDB

Autor:AbsurDB

07 lipca 2026, 21:31 • 6 min czytania 6

Reklama
To miał być mundial gospodarzy. Odpadli, a Stany się skompromitowały

Po raz pierwszy mamy trzech gospodarzy mundialu. To trzy razy więcej szans niż zwykle, na stanie się czarnym koniem mistrzostw. Wielu sądziło, że ktoś z tercetu dotrze do ćwierćfinału, a może nawet dalej. Tymczasem skończyło się na 1/8 finału, a więc kompletnym minimum, biorąc pod uwagę przedturniejowe oczekiwania.

Reklama

Kanada i Meksyk po prostu odpadły. Po walce, jak Meksyk, albo przynajmniej na uczciwych warunkach, jak Kanada. Jednak Stany Zjednoczone nie tylko zebrały tęgie lanie od Belgii. Zaliczyły międzynarodową kompromitację swoimi machlojkami związanymi z cofnięciem zawieszenia Folarina Baloguna. W prezencie dostały niechęć całego świata, a kombinacje nic im nie dały. Cnotę stracili, rubla nie zarobili.

Gospodarze pożegnali się już z mundialem 2026

Mundial w 2022 roku wyznaczył nam niezwykle niskie wymagania odnośnie tego, jak powinien zaprezentować się na nim gospodarz od strony sportowej. Gorzej wypaść się nie da, bo Katarczycy przegrali wszystkie mecze. Dlatego wyjście z grupy, a następnie przejście 1/16 finału przez wszystkich trzech gospodarzy wielu uznało za bardzo dobry wynik. Ale czy rzeczywiście jest to rezultat powyżej oczekiwań?

Sprawdziłem swoje prognozy sprzed startu turnieju. Meksyk miał 77% szans na dotarcie przynajmniej do 1/8 finału, a 37% na ćwierćfinał. W przypadku USA było to odpowiednio: 37% i 14%, a Kanady: 60% i 21%. Można więc powiedzieć, że w przypadku całej trójki dotarcie do czołowej szesnastki było planem minimum, a dopiero ćwierćfinał można było zacząć traktować jako wynik ponad stan. Na szanse Amerykanów mocno wpływało bowiem założenie, że mogą nie wygrać swojej grupy.

Meksyk miał trafić na Wybrzeże Kości Słoniowej, a następnie odpaść z Anglią. Kanadę miał czekać łatwy rywal w 1/16 (najpewniej Korea), a potem miała zostać wyeliminowana przez Holandię. Amerykanie mieli trafić bardzo źle: najpierw na Francuzów, a gdyby jakimś cudem im się z nimi powiodło, to dalej mieli czekać Niemcy.

Reklama

Los się do nich uśmiechnął

Tak wskazywała drabinka turniejowa. Sprawdziła się jednak tylko w przypadku Meksyku, choć jego pierwszym rywalem w fazie pucharowej był ostatecznie Ekwador. Do Kanady los się uśmiechnął po wyeliminowaniu Holandii przez Maroko. Tak się przynajmniej wydawało, bo dziś można mieć wątpliwości, czy Oranje w ogóle są silniejszą ekipą od ekipy Lwów Atlasu, z którą drużyna Jesse Marscha ostatecznie nie miała większych szans.

Jeszcze bardziej fortuna sprzyjała Amerykanom. Dzięki wygraniu grupy zamiast Francuzów i Niemców dostali za przeciwnika Bośnię, a następnie Belgię. Belgię słabą, kończącą się, niepotrafiącą wygrywać i będącą rzekomo cieniem samej siebie sprzed kilku lat. Warto pamiętać, że bukmacherzy wyżej stawiali w tym meczu szanse USA! Skończyło się na totalnej dominacji Europejczyków i wygranej aż 4:1.

Szanse Meksyku także teoretycznie stały wysoko, skoro za złotówkę postawioną na jego awans można było wygrać zaledwie nieco ponad dwa złote. Drużyna Javiera Aguirre dowiozła. Dostarczyła nam emocji, potrafiła rzucić się do odrabiania strat i w końcówce całkowicie zdominować Anglików. Jednak to było za mało na Bellinghama i spółkę. Meksykanie mogą jednak wracać z podniesioną głową, choć nadzieje mieli olbrzymie.

Reklama

Teoretycznie najmniejsze szanse na awans miała Kanada, która wypadła znacznie lepiej, niż wskazuje na to wynik. W pierwszej połowie dość wyraźnie dominowała, jednak nie potrafiła ani tego wykorzystać, ani rzucić się skutecznie do ataku po stracie pierwszej bramki. Ostatecznie skończyło się na 0:3.

Można było spodziewać się któregoś z gospodarzy w ćwierćfinale

Zerknąłem jeszcze raz na swoje przedturniejowe symulacje. W jednym na sto przypadków w ćwierćfinale meldowała się cała trójka gospodarzy. W 13% z nich w czołowej ósemce byli przynajmniej dwaj z nich. To byłby wybitny rezultat, ale jednak prawie 60% wynosiły szanse, że choć jeden dojdzie do ćwierćfinału. Tylko 42% symulacji kończyło się brakiem żadnego z organizatorów turnieju w najlepszej ósemce mistrzostw. A trzeba pamiętać, że oceniałem ich szanse nieco niżej niż choćby bukmacherzy.

W tym kontekście trzeba podsumować bilans gospodarzy. Nie jest to oczywiście klęska, ani wielka porażka, ale jednak brak choć jednego z nich w ćwierćfinale należy ocenić jako wynik niezadowalający. Wiele mówiło się przed turniejem o tym, że ściany pomagają gospodarzom, że FIFA zrobi wszystko, by poszło im jak najlepiej. To samo mówiono zresztą cztery lata temu, ale nic z tego nie wyszło.

Reklama

Kompromitacja moralna Amerykanów

Oczywiście nie wyszło, mimo prób FIFY. To, co stało się po czerwonej kartce, którą otrzymał Folarin Balogun, przechodzi bowiem ludzkie pojęcie. Od kilkudziesięciu lat czerwona kartka na mundialu oznacza wykluczenie z kolejnego spotkania. Nikt nigdy tego faktu nie kwestionował nawet przy wątpliwych decyzjach sędziów. Tym razem jednak postanowił interweniować Donald Trump i oczywiście przekonał światową federację, by zezwoliła na grę zawodnika, który nie miał prawa znaleźć się na boisku podczas meczu z Belgią.

Rozważałem nawet, czy uwzględniać ewentualne zwycięstwo Amerykanów w swoich statystykach, by nie firmować tego oszustwa. Na szczęście okazało się to kompletnie niepotrzebne, bo USA wypadły w tym spotkaniu po prostu fatalnie. Ani przez chwilę nie wyglądali, jak reprezentacja, która byłaby w stanie wyeliminować Belgów. Warto przy tym dodać, że z badań wynikało, iż znaczna część Amerykanów uważała, że ich kraj powinien dotrzeć aż do finału mistrzostw. W dodatku pytanie to zadano jeszcze przed turniejem.

Stany Zjednoczone zatem nie tylko odpadły, co przede wszystkim skompromitowały się, sięgając po Trumpa i Infantino, jako asy z rękawa, które miały im pozwolić zgarnąć większą pulę. Tymczasem po drugiej stronie stołu siedział przeciwnik, który bez większych problemów pokonał je, grając uczciwie.

Tylko dwa razy gospodarz wypadł gorzej od tegorocznych organizatorów

Trzeba także przypomnieć, jak radzili sobie dotąd poprzedni gospodarze mistrzostw, bez ograniczania się jedynie do Kataru.

Reklama
  • Pięć razy zdobyli mistrzostwo (Urugwaj 1930, Włochy 1934, Anglia 1966, RFN 1974, Argentyna 1978, Francja 1998)
  • Dwa razy dotarli do finału (Brazylia 1950, Szwecja 1958)
  • Trzy razy zajęli trzecie miejsce (Chile 1962, Włochy 1990, Niemcy 2006), a dwukrotnie czwarte (Korea 2002, Brazylia 2014)
  • Pięć razy odpadli w ćwierćfinale (Francja 1938, Szwajcaria 1954, Meksyk 1970 i 1986, Rosja 2018), a raz zajęli dwunaste miejsce (Hiszpania 1982)
  • Dwa razy odpadli w 1/8 finału (USA 1994, Japonia 2002)
  • Dwa razy odpadli w fazie grupowej (RPA 2010, Katar 2022)

Zatem na 23 dotychczasowych gospodarzy tylko dwaj wypadli gorzej niż tegoroczny Meksyk, USA i Kanada. Oczywiście w wielu przypadkach poprzednicy obecnych organizatorów prezentowali znacznie wyższy od nich poziom piłkarskich już przed turniejem i byli faworytami do gry o medale. Jednak bywali przeciętni gospodarze, którzy potrafili zajść dalej, jak choćby Chile, Szwecja, Korea, Szwajcaria, Rosja, czy nawet sam Meksyk w dwóch poprzednich przypadkach.

Mało tego, kiedyś, gdy organizatorzy oszukiwali, to przynajmniej potrafili to robić skutecznie, jak Korea Południowa, która na machlojkach dojechała do półfinału. Amerykanie kombinowali, a nie potrafili przejść nawet 1/8 finału odpadając z kretesem. Stare powiedzenie mówi o tym, że można „rubla zarobić i cnotę zachować”. Używa się go do opisania kogoś, kto potrafi zadbać o sytuację materialną nie naruszając przy tym swojej reputacji. Amerykanie zrobili dokładnie odwrotnie: stracili twarz i nic na tym nie zyskali wypadając ze swojego turnieju z wielkim hukiem.

Reklama

Fot. Newspix.pl

6 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”

Wojciech Piela
2
Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”

Wojciech Piela
2
Messi przemówił po wielkim powrocie Argentyny. „Znów bardzo cierpieliśmy”
Mundial 2026

Międzynarodowy skandal. Rasistowskie słowa o Mbappe wywołały reakcję rządu

Wojciech Piela
7
Międzynarodowy skandal. Rasistowskie słowa o Mbappe wywołały reakcję rządu