Mistrz Europy odwiesza buty na kołek. Skończył tam, gdzie zaczął

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

02 lipca 2026, 14:28 • 4 min czytania 2

Reklama
Mistrz Europy odwiesza buty na kołek. Skończył tam, gdzie zaczął

Dwukrotny mistrz Europy ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Buty na kołek odwiesza w wieku 41 lat. Na emeryturę udaje się po sentymentalnym powrocie. Po dwóch dekadach wrócił do macierzystego klubu i wywalczył z nim historyczny awans. W trakcie kariery przeżył też piekło. Dwa lata stracił przez kontuzję, która mogła go nawet kosztować amputację.

Reklama

Santi Cazorla kończy karierę

Santi Cazorla poinformował o zakończeniu piłkarskiej kariery. Buty na kołek odwiesza w wieku 41 lat. Ostatni oficjalny mecz w życiu rozegrał w barwach macierzystego Realu Oviedo, do którego w 2023 roku wrócił po 20 latach. Pierwszy raz do klubu ze stolicy Asturii dołączył w 1996 roku jako 12-latek. Tuż przed osiemnastką musiał macierzysty klub, który zmagał się z problemami finansowymi. Trafił do Villarrealu, który reprezentował do 2011 roku. W międzyczasie sezon 2006/07 spędził na wypożyczeniu w beniaminku Primera Division – Recreativo Huelvie.

Dwukrotny mistrz Europy

To właśnie jako piłkarz Żółtej Łodzi Podwodnej zdobył pierwsze trofeum w swojej karierze – mistrzostwo Europy. Wtedy zresztą pierwszy raz uczestniczył w zgrupowaniu reprezentacji Hiszpanii. Na zwycięskim dla La Furia Roja Euro 2008 opuścił tylko półfinał z Rosją, ale wszystkie pięć występów zaliczył z ławki. Najdłużej pograł w ćwierćfinale z Włochami – godzinę. Hiszpania awansowała w karnych, a Cazorla skutecznie wykonał jedenastkę w drugiej serii. Mistrzem Europy został także cztery lata później, jednak na Euro 2012 łącznie zaliczył raptem 18 minut.

Reklama

Po tym turnieju za rekordowe wówczas w historii Malagi 19 milionów euro przeniósł się do Arsenalu. Trafił do niej zaledwie rok wcześniej za rekordowe do dziś 23 mln euro. W sezonie 2011/12 awansował z nią do eliminacji Ligi Mistrzów, co jest największym sukcesem tego klubu w La Liga. Północny Londyn opuścił po sezonie 17/18, choć ostatni raz dla Arsenalu zagrał w październiku 2016 roku. W meczu Ligi Mistrzów z Łudogorcem asystując przy bramce Mesuta Oezila na 6:0 doznał kontuzji ścięgna Achillesa, której skutkiem mogła być nawet amputacja nogi.

Przeżył piekło

Standardowa rehabilitacja nie przebiegała zgodnie z planem. W grudniu zdecydowano, że Hiszpan musi przejść zabieg. Przeszedł ich osiem, ponieważ w operowanym obszarze nabawił się infekcji, która pochłonęła część ścięgna. Nie tylko usłyszał, że nie będzie mógł chodzić, ale że może go czekać nawet amputacja nogi. Musiał leczyć się antybiotykami i dokonać przeszczepu skóry. Pobrano mu skórę z lewej ręki, gdzie miał wytatuowane imię swojej córki. Dopiero w sierpniu 2018 roku zaliczył pierwszy występ od czasu kontuzji – już w koszulce Villarrealu.

Reklama

Jego ponowny pobyt na El Madrigal trwał dwa lata. W definitywnie ostatnim sezonie w Villarrealu pożegnał się z reprezentacją Hiszpanii. Rozegrał dla niej 81 meczów. Latem 2020 roku przeniósł się na Bliski Wschód – do katarskiego Al-Sadd. Spędził tam trzy sezony i zdobył w tym czasie pierwsze w swojej karierze mistrzostwo kraju. Jako się rzekło, w 2023 roku wrócił do Oviedo. Już w pierwszym sezonie otarł się z Realem o awans do La Liga. Jego zespół dotarł do finału baraży, wygrał nawet pierwszy mecz 1:0, ale w rewanżu Espanyol odrobił straty.

Historyczny awans na koniec

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Rok później Real świętował powrót do Primera Division po 24 latach przerwy. Drużynie ze stolicy Asturii nie udało się jednak utrzymać. W trakcie tego krótkiego pobytu w La Liga Cazorla został najstarszym graczem w XXI wieku, który zaliczył w tych rozgrywkach występ w podstawie. W wieku 41 lat i 70 dni był też drugim najstarszym asystentem w tej lidze w XXI wieku.

Reklama

– Myślimy, że życie przynosi wiele zakrętów, zanim zrozumiemy, że niektóre historie się nie kończą. Po prostu przenoszą się do początku. Moja historia się nie zaczęła na wielkim stadionie, nie pod światłem reflektorów. Zaczęła się po prostu na boisku w Fonciello. Dziecko z piłką, które po prostu chciało uprawiać ten sport. Stamtąd pochodzę. Krok po kroku szedłem swoją drogą. Miałem wiele wspaniałych, ale przeżyłem też wiele trudnych momentów, których się nie spodziewałem. Ale nigdy nie przestałem próbować – mówi w pożegnalnym wideo.

– I na koniec wróciłem. Nie po to, by znów być czegoś blisko, ale by znów to poczuć. Zapamiętać, dlaczego to zacząłem. A teraz wszystko się kończy. Kiedy odwieszasz buty na kołek hałas zamienia się w ciszę. Koniec nie miał miejsca gdziekolwiek. Byłem w domu. W tym samym miejscu, w którym zaczęła się magia. Niektóre historie się nie kończą, one trwają na zawsze. Jak „ósemka”. Jak nieskończoność – dodał.

Reklama

fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Laporta mówi o Alvarezie. „Nie przymuszaliśmy go do tego”

Marcin Długosz
0
Laporta mówi o Alvarezie. „Nie przymuszaliśmy go do tego”
La Liga

Włoski piłkarz w centrum skandalu. Niecodzienny „fetysz”

Braian Wilma
8
Włoski piłkarz w centrum skandalu. Niecodzienny „fetysz”