Zoran Arsenić o transferze do Legii: Decyzja była łatwa

Mikołaj Duda

02 lipca 2026, 15:46 • 3 min czytania 3

Reklama
Zoran Arsenić o transferze do Legii: Decyzja była łatwa

Legia przygotowuje się do startu sezonu na obozie w niemieckim Herzogenaurach. Wraz z nowymi kolegami już trenuje Zoran Arsenić, który po kilku dobrych latach zdecydował się zamienić Częstochowę na Warszawę. Jak sam przyznaje, ta decyzja nie należała do zbyt trudnych.

Reklama

Chorwacki obrońca w rozmowie z TVP Sport przekazał, że Raków miał możliwość, ale nie skorzystał z opcji przedłużenia z nim kontraktu. Wtedy pojawiło się kilka opcji – wbrew medialnym doniesieniom nie była wśród nich Wisła Kraków, co publicznie dementował Jarosław Królewski – ale Arsenić zbyt długo się nie zastanawiał. Po rozmowie z Markiem Papszunem nie miał watpliwości.

– Raków miał opcję przedłużenia ze mną umowy, ale nie skorzystał z tej możliwości. Kiedy dostałem informację, że sprawy wyglądają właśnie tak, to musiałem porozmawiać z częstochowski klubem, ale też innymi zespołami. Jedną z tych drużyn była tez Legia Warszawa. Kiedy ten temat się pojawił, porozmawiałem także z trenerem Papszunem, a potem decyzja była już łatwa. Jeszcze przed końcem sezonu było jasne, że kolejne rozgrywki rozpocznę jako gracz stołecznego klubu. – mówi w rozmowie z TVP Sport.

Zoran Arsenić nie narzuca presji. „Zobaczymy, gdzie nas to doprowadzi”

Chorwat jest jednym z zawodników, którzy najlepiej znają Marka Papszuna. Wcześniej przez kilka dobrych lat współpracował z nim w Rakowie Częstochowa. Pod jego wodzą rozegrał aż 118 spotkań, co jest zdecydowanie największym wynikiem sposród wszystkich trenerów, których spotkał podczas swojej kariery. Z kolei 51-letni szkoleniowiec tylko na sześciu zawodników stawiał częściej niż na chorwackiego defensora.

Arsenić uważa, że to wciąż dokładnie ten sam trener, którego spotkał gdy trafił do Rakowa.

Reklama

To szkoleniowiec charakteryzujący się konsekwencją w pracy, ale też we wszelkich możliwych obszarach. Trener zawsze taki był, to była część jego duszy. Nic się w tym aspekcie nie zmieniło od naszego pierwszego spotkania. Był charakterologicznie tym samym człowiekiem przy okazji mojego pierwszego dnia w Rakowie, jak i przy okazji naszej ponownej współpracy w Legii. Trener zdecydowanie jest wymagający. To coś, co wiedzą już wszyscy. Jednocześnie za tym wszystkim idzie coś konkretnego, bo jeśli chcesz pracować, rozwijać się, to takie nastawienie z pewnością potem ci pomoże, a finalnie powinno przekuć się w sukcesy.

32-latek wypowiedział się też na temat celu na nowy sezon. Nie chciał nakładać presji, deklarując grę o konkretne miejsce, ale przyznaje, że liczy się wygrywanie tydzień po tygodniu. Jednocześnie dodaje, że Legia jest takim klubem, który musi walczyć o trofea.

Na pewno zaczynamy z myślą, by po prostu przemierzać kolejne tygodnie krok po kroku. Znając trenera Papszuna i jego wizję, celem siłą rzeczy będzie też patrzenie w kierunku sukcesów. Zobaczymy, jak to się potoczy, ale w Legii trzeba mieć taką myśl w głowie. To klub, który zasługuje na trofea i będziemy się starali dać z siebie wszystko, by właśnie to osiągnąć. Gdzie skończymy? Zobaczymy. Nie powinniśmy dorzucać sobie presji, ale wiele wymagać od siebie, to zdecydowanie. Chcemy wygrywać każdy mecz i dawać z siebie sto procent możliwości. Wierzę, że tak będzie, a potem zobaczymy, gdzie nas to doprowadzi.

Zoran Arsenić jest jednym z czterech zawodników, których pozyskała Legia przed startem nowego sezonu. Na Łazienkowską trafili także Łukasz Zjawiński, Ivan Brkić oraz Robert Deziel Junior. Zespół Marka Papszuna zmagania o punkty zacznie 24 lipca meczem z Pogonią Szczecin.

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama