Stracone pokolenie? Belgowie to raczej mistrzowie w odrabianiu strat

AbsurDB

Autor:AbsurDB

02 lipca 2026, 12:47 • 5 min czytania 15

Reklama
Stracone pokolenie? Belgowie to raczej mistrzowie w odrabianiu strat

W ostatnich czterdziestu latach tylko dwa razy zdarzyło się, by na mundialu ktoś odrobił stratę dwóch bramek w meczu fazy pucharowej i ostatecznie awansował do kolejnej rundy. Za każdym razem byli to Belgowie. Lukaku, Meunier i Courtois to pierwsi zawodnicy w historii, którym udało się to dwukrotnie. Spisywani na straty i nazywani straconym złotym pokoleniem pokazali, że kolejny raz z beznadziejnej sytuacji wychodzą bez szwanku.

Reklama

4000 zł bonus od wpłat, cashback 321 zł i freebet 25 zł po rejestracji z kodem WESZLO (darmowy zakład dostępny po pierwszy zakładzie (min. 50 zł i AKO z kursem min. 1,75)) – kliknij tutaj i sprawdź szczegóły

LV Bet - baner na ofertę powitalną

Belgia znów odrobiła dwubramkową stratę w meczu fazy pucharowej mundialu

Senegal prowadził w meczu 1/16 finału już 2:0. Oczywiście tuż po drugim golu można było sądzić, że Belgowie mogą zdążyć nadrobić stratę. Przecież do końca spotkania pozostawało jeszcze ponad pół godziny. Ale w 85. minucie chyba nikt już o tym nie myślał. Czerwone Diabły grały źle i nie zasługiwały na awans. Mało tego – Leandro Trossard i Youri Tielemans ostro ścięli się ze sobą podczas przerwy na nawodnienie. Klasyczny przykład rozpadu ekipy, która najlepsze lata miała już za sobą i o której wszyscy wiedzą, że bez przebudowy składu nic dobrego już jej nie czeka.

A jednak stało się! Lukaku, Meunier, De Bruyne i Courtois zostali pierwszymi zawodnikami w historii mundiali, którzy w dwóch meczach fazy pucharowej odrobili stratę dwóch goli i awansowali dalej. Choć wymienianie w tym gronie De Bruyne jest nieco na wyrost. Akurat on zszedł przy wyniku 0:2 i trudno przypisywać mu rolę w odwróceniu wyniku meczu. Co innego Lukaku i Meunier. Obaj weszli na boisko w drugiej połowie i to ich wspólna akcja dała w 86. minucie sygnał do odrabiania strat.

Reklama

Zarówno De Bruyne, jak i Lukaku, Meunier i Courtois grali przecież sześć lat temu w meczu 1/8 finału przeciwko Japonii. Wtedy w Rostowie także po pięćdziesięciu kilku minutach ich rywale prowadzili już 2:0, ale ekipa Roberto Martineza nie tylko doprowadziła do wyrównania, ale w doliczonym czasie gry Nacer Chadli zdobył zwycięskiego gola. Wczoraj na awans Czerwone Diabły musiały czekać znacznie dłużej, bo Tielemans z karnego trafił dopiero w 125. minucie. Ale faktem stało się przejście kolejnej rundy mimo przegrywania 0:2.

Od 1982 roku takie comebacki zaliczają tylko Belgowie

To nie jest częsta sytuacja na mundialach. W fazie pucharowej ostatni raz zdarzyła się w… 1982 roku podczas słynnej „Nocy w Sewilli”, a więc półfinału między RFN-em a Francją. Pamiętamy ją jednak nie ze względu na odrabianie strat przez Niemców. Na początku drugiej połowy przy wyniku 1:1 bramkarz Harald Schumacher znokautował Patricka Battistona. Atak wystawioną nogą kosztował Francuza utratę przytomności, dwóch zębów, trzy stłuczone żebra i uszkodzone kręgi. Sędzia nie tylko nie wręczył golkiperowi żadnej kartki, ale nawet nie odgwizdał faulu!

Reklama

Trener Michel Hidalgo zmuszony był do wykorzystania ostatniej zmiany, bo Battiston chwilę przed faulem wszedł na boisko. Mimo tego, Francuzi na początku dogrywki strzelili dwa gole. Jupp Derwal wysłał wtedy do boju wypoczętego Karla-Heinza Rummenigge, który strzelił bramkę na 2:3, później swoje trafienie dołożył Klaus Fischer, a w karnych jak zwykle wygrali Niemcy. To było przecież żelazną zasadą jeszcze do ubiegłego tygodnia.

0:2 to niebezpieczny wynik

Od 1982 roku stratę dwóch bramek w fazie pucharowej udało się skutecznie odrobić tylko dwa razy – wyłącznie Belgom. Oczywiście zdarzały się takie sytuacje podczas meczów grupowych:

  • Ghany z Niemcami w 2014 roku
  • USA ze Słowenią w 2010 roku
  • Urugwaju z Senegalem i RPA z Paragwajem w 2002 roku
  • Meksyku z Holandią i Belgią w 1998 roku
  • Korei Południowej z Hiszpanią w 1994 roku

Wszystkie te przypadki nie dość, że miały miejsce w fazie grupowej, to jeszcze zakończyły się remisami 2:2. Trudno je zatem porównywać do osiągnięcia Belgów. Szalę zwycięstwa na swoją korzyść udało się mimo wyniku 0:2 przechylić tylko Wybrzeżu Kości Słoniowej przeciwko Serbii i Czarnogórze (3:2) w 2006 roku. Był to jednak mecz bez żadnej realnej stawki, bo oba zespoły pakowały się już do domu.

Reklama

Nie schodź ze sceny zbyt późno. Ani zbyt szybko!

Niemcy są jedynym zespołem, któremu stratę dwóch bramek w fazie pucharowej udało się odrobić aż trzy razy. Przed 1982 rokiem dokonali tego także w półfinale przeciwko Anglii w 1970 roku oraz w najlepszym z możliwych momentów: w finale mundialu. W 1954 roku przegrywali w nim po ośmiu minutach ze złotą węgierską jedenastką już 0:2. Zanosiło się na największy pogrom w historii meczów finałowych, bo przecież niedawny mecz grupowy zakończył się wynikiem 8:3 dla Madziarów. „Cud w Bernie” zakończył się jednak wygraną Republiki Federalnej Niemiec 3:2.

Stratę dwóch bramek odrobiła też Portugalia po tym, jak sensacyjnie przegrywała z Koreą Północną w 1966 roku (w pewnym momencie było już 0:3), Austria ze Szwajcarią w 1954 roku (mecz zakończył się hokejowym wynikiem 7:5), a także w 1938 roku Brazylia ze Szwecją oraz Szwajcaria z Niemcami.

Oczywiście cały czas wspominamy skuteczne odrabianie strat. Bywały przecież zespoły, które odrabiały dwie bramki, ale ostatecznie nie udawało się im pokonać przeciwnika. Przykładem jest choćby Francja z finału ostatniego mundialu w Katarze, która z 0:2 doprowadziła do 3:3, ale przegrała w rzutach karnych.

Reklama

Jednak prawdziwe odwrócenie wyniku meczu to ostatnio domena wyłącznie Belgów. Wielkiego Złotego Pokolenia, które jeszcze w 85. minucie wydawało się bezpowrotnie stracone, a teraz może z nadzieją patrzeć na kolejne rundy walki o tytuł. Jedni – jak Fernando Muslera – nauczyli się podczas turnieju w Ameryce Północnej, że trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Czerwone Diabły pokazują, że nigdy nie powinniśmy lekceważyć starego mistrza.

*Przy okazji mundialu warto przejrzeć ranking bukmacherów. Szczególnie ranking bukmacherów na mistrzostwa świata 2026.

Fot. Newspix.pl

Reklama
15 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Jakub Radomski
2
Maja Chwalińska doświadcza hejtu. „Jak można mieć taką nienawiść?”

Mundial 2026

Reklama