Katastrofa – tak można w skrócie podsumować występ reprezentacji Czech na mistrzostwach świata w Ameryce Północnej. Na zakończenie nasi południowi sąsiedzi zostali rozbici przez Meksyk i pożegnali się z turniejem już po fazie grupowej. Jednak Miroslav Koubek – blisko 75-letni selekcjoner czeskiej ekipy – nie zamierza podawać się do dymisji. Twierdzi, że drużyna narodowa potrzebuje teraz przede wszystkim spokojnego rozwoju. Dziennikarze i eksperci też nie domagają się głowy trenera. Apelują natomiast o systemowe zmiany.
Kiedy reprezentacja Republiki Południowej Afryki skompromitowała się w meczu otwarcia z Meksykiem, pewnie niewielu było takich, którzy przewidywali, że podopieczni Hugo Broosa wywalczą na mundialu choćby punkt. A tymczasem w tej chwili Bafana Bafana może się już przygotowywać do rywalizacji w fazie pucharowej mistrzostw, podczas gdy Czesi pakują manatki i wracają do kraju ze statusem zdecydowanie najgorszego zespołu w grupie A.
I jednego z najsłabszych na całym turnieju.
Przegrali z Koreą Południową, strzelając jedynego gola po wrzucie z autu i będąc wyraźnie słabszym zespołem, potem dali się zdominować RPA w końcówce. W obu tych meczach prowadzili, a wycisnęli z tego raptem punkt. A Meksyk to już całkowicie obnażył braki Czechów.
Blamaż reprezentacji Czech na mundialu. Trener ma zamiar pracować dalej
Atmosfera po klęsce z Meksykiem jako żywo przypomina pobojowisko typowe dla nieudanych występów reprezentacji Polski na wielkich turniejach. Dziennikarze zadają pytania o przyszłość selekcjonera i całej czeskiej piłki, a kibice załamują ręce nad szybkim powrotem zespołu narodowego do domu.
No skąd my to znamy, co?
Doświadczony trener Miroslav Koubek prosi jednak o spokój mimo mundialowego blamażu. Przypomina, że posadę selekcjonera objął zaledwie kilka miesięcy temu i wówczas postawionym przed nim celem było wywalczenie awansu na mistrzostwa. Misję udało się zrealizować, a teraz pora na kolejne kroki.
– Mam ważny kontrakt. Nigdy się nie poddaję i nie uciekam przez wyzwaniami. Nie myślę o rezygnacji, wypełnię swoją umowę. […] Nasze występy w pierwszych dwóch meczach turnieju nie były udane, ale zasługiwaliśmy na więcej punktów. Niewiele nam zabrakło. Decydujący był remis z RPA, kiedy wypuściliśmy trzy punkty z rąk po niefortunnym rzucie karnym. To było kluczowe. Nie graliśmy dobrze, ale istniała szansa na coś więcej – zapewnia Koubek w rozmowie z serwisem iSport.cz.
– W barażach przeciwko Irlandii i Danii poradziliśmy sobie dzięki woli walki, zaangażowaniu i grze zespołowej. Wiedziałem jednak, że pod względem jakości gry mamy spore zaległości – zwłaszcza w ofensywie. W futbolu nie zawsze wygrywają lepsi – zaznaczył Koubek. – Wywalczyliśmy awans, osiągnęliśmy coś naprawdę wielkiego: po dwudziestu latach nieobecności wystąpiliśmy na mistrzostwach świata. Ale to Meksyk był zdecydowanym faworytem naszej grupy. Powinniśmy byli zaprezentować się lepiej, jednak wszystko jest kwestią rozwoju i procesu. Wierzę, że dzięki odmłodzeniu składu możemy dalej się rozwijać.
Ano właśnie, odmłodzenie drużyny. Selekcjoner o nim mówi, ale na turnieju… ani minuty nie rozegrał przecież Hugo Sochůrek, utalentowany 18-latek ze Sparty Praga. Wielu dziennikarzy i kibiców sugeruje, że ten młody zawodnik mógł wnieść nieco ożywienia do gry skostniałej, czeskiej ekipy.
– Braliśmy go pod uwagę, ale staraliśmy się dokonywać zmian meczowych na zasadzie: pozycja za pozycję. Chodziło nam o ruch, które faktycznie mogły dawać nam szansę na odwrócenie losów meczu. Gdyby nie kontuzja Tomáša Součka… Ona pokrzyżowała nam plany. Postawiliśmy na bardziej doświadczonego Sašę Sojkę. Chciałem, by Hugo również zagrał, ale wpuszczenie go na trzy minuty byłoby pustym gestem. On może zaczekać. Zdobył doświadczenie, poczuł atmosferę turnieju. Doczeka się – z pewnością otrzyma swoje szanse w Lidze Narodów – zapowiedział szkoleniowiec reprezentacji Czech na łamach iSport.cz.

Czesi chcą wyjść z drewnianych chatek. Apelują o systemowe zmiany
Argumenty czeskiego selekcjonera można w zasadzie zrozumieć. Powrót na mistrzostwa globu po czterech przegapionych turniejach z rzędu faktycznie może być postrzegany jako sukces sam w sobie. Tylko że w międzyczasie Czesi kwalifikowali się przecież regularnie na mistrzostwa Europy – to raz. A dwa, że wielu obserwatorów rozpacza nawet nie tyle nad klęską w fazie grupowej tegorocznego turnieju, ale nad stylem. Nad tym, że w reprezentacji kraju brakuje zawodników łączących wybieganie z błyskotliwością i technicznym zaawansowaniem. Krótko mówiąc: graczy tego kalibru co Pavel Nedvěd, Karel Poborský albo Tomáš Rosický.
– Nie mamy trenerów. Nie mamy wiedzy i doświadczenia. Brakuje nam jasnej filozofii rozwoju zawodników – rozpacza w mediach społecznościowych Jakub Dobias, dyrektor sportowy FK Ústí nad Labem. – Przestańmy samych siebie okłamywać, że kolejna komisja rozwiąże ten problem. Przeprowadźmy rzetelną, międzynarodową rekrutację, wybierzmy najlepszych zagranicznych fachowców i dajmy im dziesięcioletnie kontrakty z uprawnieniami do przebudowy całego systemu. Maroko korzystały na wiedzy ekspertów z Anglii, Katar oparł się na hiszpańskim know-how, Belgia i Niemcy przechodziły systemowe zmiany na podstawie jasnej wizji. Jeżeli chcemy szkolić lepszych piłkarzy, potrzebujemy najpierw zdobyć lepszą wiedzę. A tej w dzisiejszych Czechach brakuje. Skoro znaczna część naszego środowiska nie posługuje się nawet językiem angielskim, to jak mogą czerpać inspirację z najlepszych rozwiązań, jakie wdrażano w innych krajach?
– Znajdźmy filozofię. Opłaćmy kompetentnych ludzi. I dajmy im dziesięć lat na pracę – apeluje Dobias.
Nemáme trenéry. Nemáme know-how. Nemáme jasnou filozofii rozvoje hráčů.
Přestaňme si nalhávat, že to vyřeší další komise.
Udělejme důkladný mezinárodní výběr, vyberme špičkové odborníky ze zahraničí, dejme jim mandát na 10 let, rozpočet a pravomoc celý systém přestavět.
Maroko…
— Jakub Dobias (@DobiasJ) June 25, 2026
Nie jest to bynajmniej odosobniony głos. Nawoływań o systemowe zmiany jest w czeskiej przestrzeni publicznej mnóstwo. Sam Miroslav Koubek zdaje się z nimi zgadzać. – Te mistrzostwa pokazały to, co wszyscy dobrze wiemy. Musimy poprawić nasz poziom techniczny i stawiać na zawodników, którzy na tej płaszczyźnie potrafią rywalizować z najlepszymi. Od lat wszyscy powtarzają, że mamy na tym polu zaległości. Potrzebujemy w naszej grze większej swobody oraz kreatywności.
W podobne tony uderza dziennikarz Luděk Mádl.
– Powiedzmy sobie szczerze: reprezentacja Czech nawet w swojej najlepszej formie nie jest drużyną, której możliwości wywoływałyby u kogokolwiek zachwyt. Od dawna brakuje jej kreatywności, umiejętności konstruowania akcji, gry kombinacyjnej. Brakuje również szybkości i lepszego dryblingu poszczególnych zawodników. Atuty tego zespołu to zazwyczaj waleczność, zgranie, twardość i fizyczna gra, która przekłada się na zagrożenie po stałych fragmentach – analizuje Mádl na platformie X.
– Mistrzostwa świata tylko uwypukliły wszystkie słabości. A ponadto drużyna przyjechała na turniej z problemami kondycyjnymi, przez co nie pokazała nawet swoich standardowych atutów. Jaką rolę odegrała w tym aklimatyzacja do wysokości nad poziomem morza, jaką nieprzyzwyczajenie do tego rodzaju turniejów, a jaką błędy popełnione w procesie treningowym przed mundialem – to powinno być przedmiotem dalszych analiz.
Na 4. pozici ve skupině a s pouze 1 získaným bodem zůstali 🇨🇿⚽️ na MS 2026 úspěchu velmi vzdáleni.
Na fotbalovém festivalu patřily jejich výkony mezi 48 zúčastněnými týmy mezi nejslabší.
Proč? Řekněme si na rovinu, že ani česká repre ve svém optimálním rozpoložení není týmem,…
— Luděk Mádl (@LudekMadl) June 25, 2026
– Podstawowym problemem czeskiego futbolu od dawna jest to, że system szkolenia młodzieży nie funkcjonuje wystarczająco dobrze. Kiepsko kształcimy trenerów, a nie wspominam już nawet o brakach w infrastrukturze. Niestety, trener Koubek nie zdołał niczego wybudować na tych kiepskich fundamentach. Turniej nie zakończył się sukcesem, ale trudno było oczekiwać sukcesu. Im szybciej przyznamy, że praktycznie wszystkie drużyny na mistrzostwach świata grają w piłkę lepiej niż reprezentacja Czech – wliczając w to na przykład Republikę Zielonego Przylądka – tym lepiej. W eliminacjach przekonaliśmy się, że dogoniła nas (a wręcz przegoniła) nawet Albania. To nie jest żart, tylko rzeczywistość. […] Bez gruntownych reform w szkoleniu młodzieży, sytuacja się nie poprawi – puentuje Mádl.

Reprezentacja Czech wraca do domu. Nieudany mundial będzie przełomem?
Oczywiście po klęsce w fazie grupowej mundialu Czesi roztrząsają też kwestie typowo bieżące. Kontrowersje wzbudziła na przykład jedna ze zmian w przegranym starciu z Meksykiem. Denis Višinský opuścił murawę już po godzinie gry. Według trenera: był wycieńczony. Sam zawodnik twierdzi jednak, że miał dalej siły.
– Dobrze rozpoczęliśmy mecz z Meksykiem, ale końcowy wynik jest zły – skwitował Višinský w rozmowie z ČT sport. – Nastroje w szatni są fatalne. Nie potrafię powiedzieć, co powinniśmy zrobić lepiej. Na porażkę złożyło się wiele rzeczy. […] Ja bardzo żałuję swojej zmarnowanej szansy. Od ofensywnych piłkarzy oczekuje się goli, powinienem był zachować się lepiej. Może mecz potoczyłby się inaczej. Potem przy pierwszym straconym golu było nas trzech – mogliśmy zatrzymać Meksykanina nawet kosztem faulu. Nie wiem, muszę to wszystko jeszcze raz obejrzeć. Nie byliśmy aż o tyle gorsi od Meksyku, wynik tego nie pokazuje.
Summa summarum, tego rodzaju mundialowa bieżączka znalazła się jednak na dalszym planie. Dominują dyskusje o systemowych problemach czeskiej piłki. – Może być jeszcze gorzej – ostrzega Radek Špryňar w felietonie iSport.cz.
– Porażka w fazie grupowej mundialu nie jest żadnym zaskoczeniem. Nie dorównujemy światowej czołówce. Nie chodzi tu o wynik na pojedynczym turnieju, choćby i najbardziej prestiżowym. Regres naszego futbolu rozpoczął się mniej więcej piętnaście lat temu. Nie musi to jednak oznaczać jeszcze druzgocącego upadku na dno. Jeszcze gorsze czasy, jeśli chodzi o reprezentację, mogą być dopiero przed nami. Choć po pokazanej przez kadrę w Ameryce bezradności, wydaje się to niemożliwe. Źle skonstruowany system szkolenia młodzieży, począwszy od najmłodszych dzieci, podcina nam skrzydła. […] Wina jest zbiorowa. Obarczanie nią selekcjonera albo poszczególnych piłkarzy byłoby niesprawiedliwe.
Wszystkie te komentarze dotarły do szefa Czeskiego Związku Piłki Nożnej.
Těžko se dnes hledají slova. Mrzí mě, že naše cesta na mistrovství světa končí právě teď. Vím, jak moc hráči, realizační tým i všichni kolem reprezentace toužili udělat radost celé zemi.
Děkuji každému, kdo za český národní tým bojoval, a hlavně vám, fanouškům. Za to, kolik…
— David Trunda (@TrundaDavid) June 25, 2026
David Trunda nawiązał do nich na X. – Trudno dziś znaleźć odpowiednie słowa. Rozczarowanie nie zmienia jednak faktu, że po dwudziestu latach udało się nam powrócić na mistrzostwa świata. Znaleźliśmy się wśród najlepszych 48 drużyn spośród 211 federacji członkowskich FIFA. Z drugiej strony, mistrzostwa pokazały nam, jaka jest rzeczywistość. To daje jeszcze większą motywację do dalszej pracy nad rozwojem całej czeskiej piłki. Pracę tę musimy zacząć już na poziomie szkolenia dzieci i młodzieży, bo to właśnie na tym etapie decyduje się przyszłość naszego futbolu. Tylko rzetelna praca może nas popchnąć do przodu.
Sami jesteśmy ciekawi, czy Czesi w swoich reformatorskich zapędach przejdą od słów do czynów.
U nas zazwyczaj kończyło się właśnie na czczym gadaniu.
fot. NewsPix.pl / FotoPyk
*Dla nowych graczy dobrym startem mogą być bonusy bez depozytu. Szczególnie u bukmacherów na mundial 2026.