Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą

AbsurDB

Autor:AbsurDB

25 czerwca 2026, 12:06 • 6 min czytania 2

Reklama
Pierwszy raz w historii gospodarz mundialu rozegra mecz za granicą

Kanada nie poradziła sobie ze Szwajcarią, ale i tak wystąpi w 1/16 finału. Jednak ze względu na to, że zajęła drugie miejsce w grupie nie zagra już żadnego spotkania na swoim terenie. W fazie pucharowej zmierzy się z RPA na stadionie pod Los Angeles. Będzie to pierwszy w historii przypadek, gdy gospodarz mundialu podczas organizowanego przez siebie turnieju będzie musiał zagrać poza granicami swojego kraju.

Reklama

Kanada będąc gospodarzem mistrzostw świata rozegra swoje wszystkie mecze fazy pucharowej w USA

Organizowanie MŚ ma to do siebie, że po pierwsze losują cię z pierwszego koszyka. Po drugie układasz terminarz w taki sposób, żeby był wygodny dla ciebie. Kanada musiała więc przyszykować sobie ścieżkę, zakładając że wyjdzie z pierwszego miejsca. Potencjalny mecz 1/16 finału i 1/8 finału grałaby wtedy w Vancouver. Tylko, że nie pykło.

Kanada już przed meczem ze Szwajcarią wiedziała, że awans ma praktycznie w garści. Helweci grali o nic. Różnica między drabinką dla zwycięzcy grupy B, a tą, w której będzie grała druga drużyna, jest bardzo niewielka. Dla Szwajcarów. No ale nie dla Kanady. Trudność przeciwników jest bardzo zbliżona w obu przypadkach. Różnica tkwi wyłącznie w tym, gdzie dana drużyna zagra mecz 1/16 finału.

FIFA zwycięzcy tej grupy pozwala grać kolejne dwa ewentualne spotkania w Vancouver, a wicemistrzowi – w Kalifornii i Teksasie na terenie Stanów Zjednoczonych. Szwajcarom to, gdzie zagrają nie robiło zbyt wielkiej różnicy. Co innego Kanadzie, która zdecydowanie wolałaby pozostać w grze u siebie i mieć przewagę własnego boiska. Wystarczał jej remis i jak to zwykle bywa w takich przypadkach – przegrała.

Zatem to Szwajcarzy zostają w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie mogą grać mecze aż do 7 lipca. Najpierw  z którąś z drużyn z trzeciego miejsca. Kto to będzie? Szanse przedstawiają się następująco:

Reklama
  • Algieria 38%
  • Austria 21%
  • Egipt 17%
  • Iran 12%
  • Belgia 5%
  • Senegal 3%
  • Nowa Zelandia 1%
  • Ekwador 1%
  • Szwecja 1%

Wygląda na to, że Helweci będą zdecydowanymi faworytami tego starcia. W ewentualnym meczu 1/8 finału w tym samym miejscu zmierzą się ze zwycięzcą meczu, w którym Kolumbia (lub Portugalia) zagra z Ghaną (lub Chorwacją). Nie jest to najtrudniejsza droga do ćwierćfinału, jaką można sobie wyobrazić.

Pierwszy taki gospodarz w historii

Kanada zagra na stadionie w Inglewood pod Los Angeles, który leży 1700 kilometrów od jej bazy w Vancouver. To i tak nie są jakieś olbrzymie odległości, jak na Amerykę Północną. Pamiętajmy, że Toronto, choć mieści się w Kanadzie, to dystans do niego z Zachodniego Wybrzeża jest dwa razy większy. Co ciekawe, baza Szwajcarów jest w Kalifornii, zatem obie drużyny będą się mijały w drodze na swój mecz 1/16 finału.

Kanada zostanie zatem pierwszym w historii gospodarzem mistrzostw świata, który zagra mecz podczas organizowanego przez siebie turnieju poza granicami swojego kraju! Oczywiście teoretyczna możliwość takiego zdarzenia była do tej pory tylko jedna: w 2002 roku.

Wtedy jednak drabinka ułożona została tak, że nawet gdyby Korea Południowa lub Japonia nie wygrały swojej grupy, to i tak aż do półfinału grały mecze fazy pucharowej u siebie. Negatywną konsekwencją takiego zapisu regulaminowego był fakt, że Brazylia z Turcją ponownie zmierzyły się ze sobą w półfinale, choć grały też w fazie grupowej.

Reklama

Zatem 24 lata temu jedynym wariantem, w którym organizator grał jakiś mecz nie u siebie było dotarcie przez Koreę do rozgrywanego w Jokohamie finału albo występ Japonii w meczu o trzecie miejsce, który odbył się w Daegu.

Wcale nie byliśmy daleko od tego pierwszego scenariusza, bo Korea grała w półfinale z Niemcami. Wtedy jednak, w przeciwieństwie do poprzednich rund, przestali jej pomagać sędziowie i nie pokonali naszych zachodnich sąsiadów. Oliver Neuville w rozmowie z „Weszło” wspominał, że nie miał wrażenia, by arbitrzy w starciu z nimi jakoś mocno pchali wówczas Koreę.

W 2012 mieliśmy to być my

Na Euro 2000 bliska gry nie u siebie była Belgia. Gdyby wygrała ostatni mecz grupowy z Turcją, zagrałaby w ćwierćfinale w Amsterdamie z Portugalią. Polska w 2012 – gdyby wygrała swoją grupę i ćwierćfinał – to na półfinał musiałaby się udać do Doniecka. Ale tu już tak blisko nie było.

Reklama

Podczas Euro 2020 już w fazie grupowej Rosja z Danią zagrała w Kopenhadze, Węgrzy z Niemcami w Monachium, a Szkocja z Anglią na Wembley, choć przecież pierwsze z wymienionych krajów były formalnie jednymi z wielu współgospodarzy turnieju.

W fazie pucharowej Włosi grali w Londynie i Monachium, Hiszpania w Kopenhadze, Petersburgu i Londynie, Anglia w Rzymie, Niemcy w Londynie, Holandia w Budapeszcie, a Dania w Amsterdamie, Londynie i… Baku. Do miasta w Azerbejdżanie Duńczycy mieli ponad trzy tysiące kilometrów, a więc znacznie więcej, niż muszą teraz przebyć Kanadyjczycy do Kalifornii.

To była jednak zupełnie inna sytuacja i wyjątkowy turniej, który gospodarzy miał wielu, a w praktyce żadnego głównego.

Nikt nigdy nie wygrał takiego meczu!

Biorąc pod uwagę mistrzostwa innych kontynentów, warto wspomnieć, że w 1993 roku Meksyk i USA współorganizowały Złoty Puchar CONCACAF. Obie drużyny dotarły do finału, więc któraś musiała grać poza domem. Finał odbył się w Mexico City, a w obecności 120 tysięcy widzów gospodarze rozgromili 4:0 Amerykanów. W 2019 roku ten sam turniej współorganizowały Jamajka i Kostaryka. Jednak w tych krajach odbyły się wyłącznie mecze pierwszej kolejki fazy grupowej. Na kolejne spotkania obaj teoretyczni gospodarze musieli udać się do USA.

Reklama

Co ciekawe, cztery lata później to właśnie Kanada musiała grać ćwierćfinał współorganizowanego przez siebie turnieju za granicą. Ta faza bowiem w całości odbywała się w Stanach Zjednoczonych. Identyczna sytuacja z udziałem tej samej drużyny miała miejsce w 2025 roku. Za każdym razem drużyna klonowego liścia odpadała.

Kanada z Gwatemalą musiała zmierzyć się w Minneapolis

W 2024 roku Fidżi współorganizowało mistrzostwa Oceanii wraz z Vanuatu. Półfinały odbywały się jednak w całości w tym drugim państwie i tam musiała udać się drużyna Fidżi.

Reklama

W 2007 roku Indonezja, Malezja, Tajlandia i Wietnam organizowały mistrzostwa Azji. Nagrodą za wygranie grupy miał być ćwierćfinał organizowany u siebie. Nie udało się to nikomu z całego kwartetu, a jedynym, który awansował z drugiego miejsca okazał się być Wietnam. Na mecz fazy pucharowej musiał udać się do Bangkoku, gdzie przegrał 0:2 z Irakiem.

Był to jedyny dotąd przypadek, gdy organizator mistrzostw świata lub kontynentu grał mecz współorganizowanego przez siebie turnieju poza swoim krajem, choć w danej rundzie mógłby rozegrać mecz na swoim terenie. Inny z ćwierćfinałów odbywał się bowiem wtedy w Hanoi.

Z RPA powinni sobie poradzić

Patrząc na skuteczność gospodarzy grających na wygnaniu, Kanada jest w sytuacji wprost fatalnej. Nie licząc Euro 2020 i mistrzostw CONCACAF (podczas których Jamajka i Kostaryka organizowały turniej tylko teoretycznie) w każdym z takich dotychczasowych przypadków „wygnany” gospodarz odpadał w pierwszym spotkaniu!

Jednak jest dla Kanady jedno istotne pocieszenie. W Los Angeles zmierzy się z RPA, które wygląda na jedną z najsłabszych drużyn, jaka awansowała do fazy pucharowej nie tylko tegorocznego mundialu, ale wszystkich turniejów o mistrzostwo świata w historii! Ekipa Jesse Marscha jest zdecydowanym faworytem tego starcia nawet bez przewagi własnego stadionu.

Reklama

Z nadziejami może też spoglądać na mecz 1/8 finału, w którym trafia na zwycięzcę starcia Maroka z Holandią lub Japonią (ewentualnie Szwecją).

Fot. Newspix.pl

2 komentarze
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Patryk Idasiak
5
Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”