Neymar się popłakał i przemówił. Czekał 981 dni

Patryk Idasiak

25 czerwca 2026, 08:30 • 3 min czytania 7

Reklama
Neymar się popłakał i przemówił. Czekał 981 dni

To była bardzo podniosła chwila dla całego stadionu w Miami, wszystkich Brazylijczyków, ale i po prostu wszelkich nostalgików futbolu. W 76. minucie, już przy stanie 3:0 dla Canarinhos, na boisku pojawił się Neymar. Czekał na to prawie 1000 dni. Niezwykle go ten powrót wzruszył. 

Reklama

Brazylia łatwo wygrała

Szkoci przegrali z Brazylią 0:3, ale chyba nie na się co dziwić, skoro popełniali oni takie babole:

Na boisku błyszczał Vinicius Junior, ale może mieć trochę pretensje za „aptekarskie” sędziowanie, które pozbawiło go hat-tricka. Szkoci bowiem popełnili drugi gigantyczny błąd w defensywie. Gracz Realu Madryt zabrał piłkę Jackowi Hendry’emu, który nawet nie śmiał protestować, że został sfaulowany. A po prostu głupio mu było za to, co odstawił.

Reklama

Neymar wrócił po wielu dniach i niezwykle się wzruszył

Brazylijczycy i tak z łatwością poradzili sobie ze Szkotami. Co prawda Scott McTominay dwoił się i troił w ataku, ale Alisson nie dał się ani razu pokonać i zanotował kilka interwencji. W 60. minucie Matheus Cunha trafił na 3:0 i było w zasadzie pozamiatane. No a pierwszy raz w tym turnieju na ławce pojawił się Neymar. Kwestionuje się ten wybór Carlo Ancelottiego, że wziął gwiazdora tylko jako słup reklamowy.

Piłkarz opuścił dwa pierwsze mecze mistrzostw świata z powodu kontuzji prawej łydki drugiego stopnia. Ostatni raz grał w reprezentacji Brazylii w 4. kolejce eliminacji do mistrzostw, w meczu z Urugwajem, który odbył się 17 października 2023 roku. Wówczas był jeszcze piłkarzem Al-Hilal, a trochę od tego czasu upłynęło. Zszedł z boiska pod koniec pierwszej połowy z powodu kontuzji kolana.

Reklama

Został jednak powołany na mundial, choć nie wystąpił w meczach towarzyskich, a potem też w turniejowych starciach z Marokiem i Haiti.

981 dni czekał na występ w żółtej koszulce. Po meczu w szatni się rozpłakał. Wcześniej został do kadry powołany w marcu 2025 roku przez Dorivala Juniora, ale musiał odpuścić z powodu bólu w lewym udzie.

Reklama

Bardzo się cieszę, że po trzech latach znów noszę koszulkę reprezentacji. Dzięki Bogu jestem w dobrej formie fizycznej. Ciężko było pauzować przez tych kilka dni, ale nie byłem całkowicie bezczynny. Ciężko trenowałem przez 25 dni, żeby być w dobrej formie. Jestem więc bardzo szczęśliwy, bardzo zadowolony. Kiedy wszedłem, ogarnęły mnie mieszane uczucia. Długo nie mogłem doczekać się tej koszulki. Ale dzięki Bogu wszystko skończyło się dobrze! – mówił po meczu brazylijskim mediom w strefie mieszanej. 

Uczcił to osiągnięcie w mediach społecznościowych, publikując wiadomość: „Pamiętaj, kim jesteś”. Wcześniej w TV Globo przyznał, że przed wejściem na boisko serce waliło mu jak młot

Reklama

Vinicius także ładnie powiedział o gwiazdorze, że tak naprawdę to kop mentalny, bo wraca idol, gość, który robił wszystko, żeby być tu z nimi.

Ostatnie lata kariery Neya są naznaczone urazami. Nawet już od początku tego roku opuścił ponad 20 meczów (licząc kadrę), w tym ten 21 maja, w którym Santos mierzył się w fazie grupowej Copa Sudamericana z San Lorenzo. Rodrigo Zogaib, koordynator sztabu medycznego Santosu, zdradził wówczas, że piłkarz doznał lekkiego urazu łydki.

Brazylia ma też problem z Raphinhą, który cały czas walczy z czasem.

Fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Patryk Idasiak
1
Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”

Patryk Idasiak
1
Ochoa skończył tu, gdzie zaczął. „Warto było przeżyć tę ostatnią chwilę”