Chelsea stwierdziła: „Dawaj tego Włocha”. I jest transfer!

Marcin Ziółkowski

24 czerwca 2026, 13:50 • 4 min czytania 2

Reklama
Chelsea stwierdziła: „Dawaj tego Włocha”. I jest transfer!

Chelsea nie byłaby sobą, gdyby nie zaoferowała olbrzymich pieniędzy za młody talent. Tak jest i tym razem. Mowa bowiem o zawodniku, który stał się z miejsca jednym z największych prospektów we Włoszech. Marco Palestra dość nieoczekiwanie zamienia Półwysep Apeniński na Londyn. To niespodzianka, bo Inter Mediolan wydawał się być kolejną destynacją wahadłowego.

Reklama

Marco Palestra z dużym transferem po dobrym sezonie

Rynek transferowy lubi ciszę – to powiedzenie często bywa powtarzane w kontekście negocjacji. Wielu jest newsmanów, którzy zdradzają kibicom szczegóły transakcji, ale nadal klubom czasami udaje się zachować wszystko w tajemnicy. Chelsea w kontekście dwukrotnego reprezentanta Włoch Marco Palestry zadziałała błyskawicznie, bo tak naprawdę w ciągu doby.

Oczywiście ma też do tego całą niezbędną finansową siłę, jest w końcu klubem z Premier League, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że dogadany zawodnik przez wiele tygodni wydawał się pewniakiem do zasilenia szeregów Interu Mediolan. The Blues „wtargnęli” do negocjacji i dogadano wszystko co trzeba w bardzo szybkim tempie.

Reklama

Jak informuje Fabrizio Romano, Chelsea dogadała się z Atalantą na transfer Marco Palestry, a Włoch ma kosztować ponad 50 milionów euro. Miniony sezon 21-latek spędził na wypożyczeniu w Cagliari i był to jego pierwszy rok na tak wysokim poziomie. Spisał się na tyle dobrze, że wybrano go na najlepszego obrońcę całych rozgrywek, choć to wahadłowy, a MVP ligi został inny wahadłowy, Federico Dimarco.

Palestra w 37 meczach strzelił gola i zanotował cztery asysty. Poza pensją miała go przekonać też rozmowa z Xabim Alonso. Luca Cerchione podał więcej szczegółów na temat umowy Włocha w Londynie. Jego kontrakt na początku ma opiewać na 100 tysięcy funtów tygodniowo (3,5 miliona euro netto rocznie), a jeżeli klub awansuje do Ligi Mistrzów – kwota ta wzrośnie do 140 tysięcy funtów kwoty bazowej (4,7 miliona euro netto). Czas trwania kontraktu to sześć lat, z opcją na siódmy rok.

Warto tu zwrócić uwagę, że jego debiut w Atalancie miał miejsce przeciwko… Rakowowi Częstochowa. Chodzi o mecz z 14 grudnia, w którym to na kilka minut zameldował się nie tylko on, ale i trzeci bramkarz La Dei, Francesco Rossi. Bergamczycy, którzy finalnie wygrali Ligę Europy w tamtym sezonie, wygrali w Sosnowcu pół-rezerwowym składem 4:0.

Reklama

W sierpniu 2024 zameldował się też na ostatnie minuty na murawie PGE Narodowego w meczu o Superpuchar Europy z Realem Madryt. W Bergamo zagrał łącznie 16 spotkań. Palestra tym samym stanie się członkiem dość wąskiego grona piłkarzy, którzy za dużo w klubie z Lombardii nie pograli, ale zostali sprzedani za spore pieniądze. Podobnymi przykładami są tutaj Amad Diallo (Manchester United) oraz Dejan Kulusevski (obecnie Tottenham).

Kibice Chelsea mają dobre skojarzenia z Sardynią. To właśnie stamtąd pochodzi Gianfranco Zola, jeden z ulubieńców trybun na Stamford Bridge i tam grał ostatnio Palestra. Może będzie to dobry omen? Choć Palestra nie jest lokalsem, to na pewno fani nie obraziliby się na powtórkę z historii i podobną historię, jak ta z Zolą – gwiazdą z przełomu wieków.

Prawą flankę czekają zmiany, bo mówi się, że Malo Gusto może trafić do Manchesteru City do byłego trenera, Enzo Mareski. Pod kątem zastępstwa Marca Cucurelli – Anel Avdić ze Sport Expressen podał, że na celowniku The Blues znajduje się Gabriel Gudmundsson z Leeds United. W kontekście innych zmian kadrowych nadal nie wiadomo też, co z przyszłością Enzo Fernandeza, którego ciągnie do Madrytu. Trevoh Chalobah kuszony jest z kolei przez Como Cesca Fabregasa.

Reklama

Inter znów podpadł kibicom?

Jeden z portali zajmujących się Interem wypisał tzw. „listę wstydu” zarządzających częścią sportową w Interze. Mowa o Giuseppe Marotcie oraz Piero Ausilio. Najmocniej na myśl przychodzi tutaj kwestia Bremera, w sprawie którego błyskawicznie zadziałał Juventus, przebijając ofertę o kilka milionów euro.

W ostatnim czasie Liverpool był też zniesmaczony propozycją Interu ws. Curtisa Jonesa, a w sprawie powrotu Ivana Perisicia i Joao Cancelo (ostatnia zima) do klubu, sprawa przedłużała się w nieskończoność. Do tego rok po roku sporo czasu Mediolańczycy stracili na negocjacjach z Atalantą, co w 2025 roku miało pewien wpływ na początek sezonu, gdy morale było na niskim poziomie po finałowej kompromitacji z PSG w Lidze Mistrzów, a Ademola Lookman miał być brakującą częścią układanki. Ale Nigeryjczyk do Interu ostatecznie nie trafił, wybrał Atletico.

Reklama

Choć Inter wyrósł na hegemona na włoskim podwórku, dowodzący pionem sportowym w ostatnich latach wiele razy znacząco podpadli kibicom. Pytanie – na ile starczy im cierpliwości, aby to wszystko znosić, bo Nerazzurrich stać zdecydowanie na więcej.

 

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama