Tak Lech dopiął „darmowy” transfer. Wielka kasa, pomoc Gholizadeha

Szymon Janczyk

19 czerwca 2026, 10:39 • 6 min czytania 18

Reklama
Tak Lech dopiął „darmowy” transfer. Wielka kasa, pomoc Gholizadeha

Allahyar Sayyadmanesh to ciekawy przypadek na opowieść o „darmowych” transferach. To znaczy: o ich ukrytych kosztach. Lech Poznań sięgnął po piłkarza, za którego nie trzeba płacić odstępnego i… wydał kasę, która uczyniłaby Irańczyka jednym z najdroższych zakupów w historii Kolejorza. W jaki sposób skrzydłowy z ligi belgijskiej przekonał się do mistrza Polski i trafił do klubu?

Reklama

Lech Poznań od dawna idzie pewnym szlakiem. Na rynku transferowym interesują go obcokrajowcy względnie młodzi, ale już ukształtowani, jakościowi. Do tego ich wyróżnikiem musi być intensywność taktyczna i motoryczna, z piłką i bez piłki. Allahyar Sayyadmanesh wpisuje się w ten model wręcz idealnie.

Transfery. Jak Lech Poznań przekonał Allahyara Sayyadmanesha? Jaki to piłkarz?

Irański skrzydłowy ma dwadzieścia pięć lat i osiem sezonów w Europie na koncie. Obleciał Turcję, Ukrainę, Anglię oraz Belgię. Hamulcem jego kariery były kontuzje, ale to nie tak, że ciągle leżał na kozetce. W dwóch ostatnich sezonach zaliczył w lidze ponad dwa tysiące minut – standardowy wynik dla podstawowego skrzydłowego swojego zespołu. Dla KVC Westerlo był postacią istotną, co potwierdzają podstawowe liczby: łącznie piętnaście goli i asyst w jednym roku, dwanaście w kolejnym.

Jeśli pamiętacie nasze poprzednie materiały o Lechu, to wiecie, że to coś, czego w Poznaniu bardzo szukali. O gwarancji liczb mówił Piotr Rutkowski, gdy tłumaczył, dlaczego Taofeek Ismaheel mimo dobrych występów nie zostanie wykupiony. Mówiło się o tym też wtedy, gdy transfer po wypożyczeniu doszedł do skutku – mowa o Luisie Palmie.

Bardziej zaawansowane dane Hudl WyScout podpowiadają nam, że Allahyar Sayyadmanesh na tle innych skrzydłowych Jupiler Pro League był świetny pod względem:

Reklama
  • asyst, skuteczności dośrodkowań, skuteczności w powietrzu, jakości sytuacji bramkowych, odbiorów i przyspieszeń z piłką (24/25);
  • odbiorów, akcji w obronie, asyst przy strzałach, jakości sytuacji bramkowych, przyspieszeń z piłką (25/26).

Widzimy, że Irańczyk był bardzo powtarzalny. Jego mocne strony to pewien podstawowy, gwarantowany (oby!) pakiet, który ściąga Lech Poznań. Uwagę zwraca przede wszystkim to, że jak na piłkarza ofensywnego Sayyadmanesh naprawdę dobrze broni. Zaangażowanie w defensywę, w pressing, to coś, czym zaimponował Lechowi Poznań.

– Znamy go jeszcze z czasów Zorii Ługańsk, gdy występował jako dziewiątka czy drugi napastnik. Zapracował na transfer do Hull City. Wiedzieliśmy, że ma jakość, ale trzeba było poczekać, aż będzie dla nas dostępny – zapewniają nas w Wielkopolsce.

Nie oznacza to, że nie ma żadnych wad. Irańczyk odbił się od Championship, był „za miękki” na angielskie granie. Gdy patrzymy na radary Hudl StatsBomb to nie wygląda imponująco na tle np. Luisa Palmy z poprzednich rozgrywek Ekstraklasy.

 

Reklama

Podobnie aktywny w pressingu, podobnie skuteczny w dryblingu, sporo lepszy pod względem dośrodkowań i wywalczonych fauli, ale też sporo słabszy jeśli chodzi o przewidywane asysty, strzały, kontakty z piłką w polu karnym. Osoby obserwujące ligę belgijską mówią o nim jednak w bardzo pozytywny sposób. Usłyszeliśmy, że to skrzydłowy, który „robi wiatr”, chętnie wchodzi w pojedynki i pokazuje dynamikę w ataku.

Krótko mówią: zawodnik robiący różnicę.

Intensywny, odważny, pracuś. Allahyar Sayyadmanesh ma być „jednym z liderów Lecha”

Allahyar Sayyadmanesh w dwóch ostatnich sezonach osiągał maksymalne prędkości na poziomie 34,43 km/h. Nie jest typem błyskawicy, chociaż to wynik na poziomie czołówki Lecha. Porównując to do danych z poprzednich rozgrywek Ekstraklasy, Sayyadmanesh byłby drugi w Lechu – za Danielem Hakansem, przed Leo Bengtssonem. Mistrzom Polski nie zależy jednak na czystej prędkości – przyspieszenia i utrzymywanie szybkości na dłuższym dystansie są nawet ważniejsze.

Reklama

Intensywny, szybki, wybiegany. Co rzadkie u skrzydłowego: pracuje na całej długości boiska, pomaga w defensywie, bardzo dobrze pressuje. Ma dobre ostatnie podanie, jest przebojowy, odważny w dryblingu. Wierzymy, że będzie jednym z naszych liderów – mówi nam osoba z Lecha Poznań.

Dane SkillCorner wskazują, że Allahyar Sayyadmanesh zalicza ponad 311 metrów w sprincie/90 minut i ponad 959 metrów w intensywnym biegu (powyżej 20 km/h). Nie powinno się mieszać poszczególnych „systemów walutowych”, bo SkillCorner i Hudl Performance mogą mieć nieco różne dane, ale gdy porównywaliśmy dane Ekstraklasy z drugiego ze wspomnianych źródeł do innych lig w Europie, wychodziło, że skrzydłowi i ofensywni pomocnicy w Polsce zaliczają średnio 892 metry z prędkością powyżej 20 km/h.

Dla Premier League były to 933 metry. Można więc założyć, że Sayyadmanesh jest sporo powyżej średniej ligowej na swojej pozycji i byłoby to spójne z pomysłem Lecha, który szuka piłkarzy o intensywności z poziomu europejskiego.

Irańczyk swego czasu był uważany za bardzo duży talent. Chwalono jego technikę, nazywano go „Neymarem z Azji”. Wiadomo, że takie hasełka zwykle łatwo się do kogoś przyklejają, za to starzeją się jak mleko, ale mimo kontuzji Allahyar okazał się piłkarzem na poziomie reprezentacyjnym – w kadrze Iranu na mundial brakuje go ze względów politycznych, nie piłkarskich. Nie należy do sympatyków władzy, więc został w domu.

Reklama
Allahyar Sayyadmanesh w meczu z Rakowem

Allahyar Sayyadmanesh paroma kozakami już pokręcił!

„Darmowy transfer”? Lech Poznań wydał na Irańczyka fortunę i wygrał rywalizację z mocnymi rywalami

Paradoksalnie to dobrze dla Lecha, który chciał bardzo szybko dopinać letnie transfery, mieć piłkarzy na pierwszy trening i start przygotowań. Allahyar Sayyadmanesh rozmawiał z mistrzem Polski od kilku miesięcy, klub wiedział, że nie przedłuży kontraktu i będzie dostępny – na co, jak wspomnieliśmy, czekano w Poznaniu. Według informacji Weszło temat przyspieszył w okolicach marca. Gdy przedstawiciele Lecha spotkali się z agentem zawodnika na wydarzeniu TransferRoom, rozmowy nabrały powagi i konkretów.

Nasze źródła twierdzą, że w kwietniu doszło do istotnego dla losów transferu spotkania. Skaut Lecha Siergiej Chitrikow spotkał się z Allahyarem Sayyadmaneshem na kolacji i mocno wpłynął na podejście Irańczyka do potencjalnego transferu. Sayyadmanesh zaczął przekonywać się do projektu Lecha, w czym pomógł także Ali Gholizadeh. Krajan skrzydłowego zasługuje na wyróżnienie, bo zachwalał Lecha dokładnie wtedy, gdy sam wahał się, czy zostanie w klubie, gdy trwały negocjacje kontraktowe. Mógł temat olać, tymczasem zachęcał, namawiał i… przekonał.

Reklama

Na końcu jednak istotne były także finanse oraz konkurencja. Według informacji Weszło koszt transferu Allahyara Sayyadmanesha to ok. 2,5 miliona euro. Mówimy o premii za podpis dla piłkarza, prowizji dla agenta oraz koszcie utrzymania w pierwszym roku kontraktu, który jest wyższy, bo to zawodnik spoza Unii Europejskiej. Lech zapłacił więc dobrze, miał do zaoferowania pucharową historię i ambicje gry w Lidze Mistrzów. Mimo to nie była to operacja łatwa.

Allahyar Sayyadmanesh miał kolejkę chętnych, jak to bywa w przypadku piłkarzy, którym kończą się umowy. Chciały go kluby w Belgii, gdzie wyrobił sobie dobrą markę. To piłkarz, który obstawi i lewą, i prawą stronę ofensywy. Zagra nawet z przodu, więc stanowi naprawdę dobre zabezpieczenie kilku pozycji. Dlatego chciało go Charleroi czy – tak podają irańskie media – Anderlecht. Według wiedzy Weszło Irańczykiem zainteresowany był też Augsburg, ale tam nie odgrywałby pierwszoplanowej roli. W ojczyźnie do wyliczanki dodają hiszpańskie Levante i niemieckie Schalke 04.

Reklama

Pewnie część z tego to luźne plotki, ale sami słyszeliśmy o zainteresowaniu z Turcji czy paru innych kierunków. Normalna sprawa w przypadku faceta z liczbami i kartą na ręku. Lechowi należy się więc punkcik za to, że był najbardziej konkretny, bo chociaż rozmawiał z wieloma skrzydłowymi, to od dłuższego czasu faworytem do transferu był właśnie Allahyar Sayyadmanesh. Można powiedzieć, że udało się sięgnąć po „jedynkę” z listy.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Reklama
18 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama