Było już głośno o kilku przypadkach odmówienia wydania wiz na tegorocznym mundialu, natomiast teraz pojawił się problem jeszcze innego typu. Otóż podróż reprezentacji Urugwaju do Stanów Zjednoczonych została storpedowana kwestią… dokumentacji samolotu.
Nie jest to na pewno łatwy mundial pod kątem logistycznym. Przekonał się już o tym chociażby somalijski sędzia Omar Artan, który pomimo powołania z ramienia FIFA do sędziowania meczów mundialu, musiał wrócić do domu. USA nie pozwoliły mu wejść na swoje terytorium.
Jak się jednak okazuje, problemy natury biurokratycznej na mistrzostwach świata dotyczą nie tylko ludzi, ale i… statków powietrznych. Reprezentacja Urugwaju zainauguruje zmagania na MŚ o północy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego, kiedy zmierzy się w Miami z Arabią Saudyjską. O ile najpierw dostanie się na miejsce.
Urugwajczycy są w gronie siedmiu zespołów, które na swoją mundialową bazę wybrały nie Stany Zjednoczone, a Meksyk. W niedzielny wieczór czasu polskiego ekipa z Ameryki Południowej postanowiła wyruszyć do Miami, ale już na lotnisku okazało się to niemożliwe. Powód? Problem w dokumentacji dotyczącej samolotu.
Piłkarze wrócili do hotelu i czekają, aż na lotnisko zostanie podstawiona nowa maszyna, którą szczęśliwie dotrą do celu.
Se atrasó la salida del vuelo de Uruguay por problemas en los papeles de la aeronave. En este momento están terminando de preparar el nuevo avión para trasladar a la delegación. Los dirigentes están en el aeropuerto y los jugadores descansan en el hotel.@TelemundoUY @teledoce pic.twitter.com/itJ4m591L3
— Gonzalo Ronchi (@GonzaloRonchi) June 14, 2026
Jak informuje dziennikarz Romain Molina, cała sprawa wprowadziła nieco chaosu pomiędzy urugwajską federację a FIFA. Błąd leży najprawdopodobniej po stronie Urugwajczyków i aż dziw bierze, że nikt nie dopilnował tych procedur wiedząc, że są one tak skrzętnie przestrzegane.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix