W świecie piłki nożnej istnieje wiele podobnych schematów. Zapewne więc jest jakiś turecki odpowiednik Mateusza Borku i w ichniejszym języku regularnie karmi on widzów słowem „niestety”. Turcja na wielkich turniejach pod kątem meczów otwarcia to jeden wielki zawód, choć ostatnio wydawało się, że tendencja się zmienia. Niestety dla mieszkańców Stambułu, Ankary czy Trabzonu – kadra narodowa znów w takim momencie nie zdała egzaminu.
Ich statystyka pod tym względem to godny kandydat do turniejowego bingo. Podajemy hasło: „Turcja przegrywa swój pierwszy mecz”.
Alergia na pierwsze mecze turniejowe. Turcja ma to we krwi
Słowa Hakana Calhanoglu na temat lepszego zespołu i większej ilości talentu zestarzały się jak mleko. Turcja przegrała w swoim pierwszym meczu na MŚ 2026 z Australią 0:2. W drugiej połowie piłkarze znad Bosforu nie byli w stanie skruszyć australijskiego muru.
Najstarsi żyjący Turcy, widząc z rana po meczu wynik, mogli się jedynie obruszyć niczym Marian Paździoch zerkający na fotografię Arnolda Boczka z Włoch bądź jeden z bohaterów znanej serii gier. „O nie, znowu to samo” – padło zapewne w wielu domach nad Bosforem w niedzielny poranek.
The Aussies are back! 🇦🇺#FIFAWorldCup
— FIFA World Cup (@FIFAWorldCup) June 14, 2026
Vincenzo Montella, choć był ojcem sukcesu na niemieckiej ziemi przed dwoma laty to dostało mu się za porażkę z Australią. Wynik 0:2 stał się faktem i to pomimo aż 30 prób pokonania Patricka Beacha.
Włoch oberwał medialnie choćby za złe wybory personalne, głównie dlatego, że Kenan Yildiz rozpoczął spotkanie od drugiej połowy. Najważniejsze jest jednak to, że po pierwszej kolejce Turcy mają okrągłe zero na koncie. I to już, tak zwany, klasyczek.
🇯🇵🇰🇷 World Cup 2002,
🇹🇷 Hasan Şaş vs Brazil 🇧🇷 pic.twitter.com/noNw8P04V8
— Turk Scout (@ScouTurk) April 10, 2026
Turcja dzięki porażce w Vancouver przegrała swój ósmy z dziewięciu turniejowych meczów otwarcia. Dodatkowo, zawsze była gorsza w meczu numer jeden na mistrzostwach świata, a to dla tego kraju trzeci występ na tej rangi imprezie. Najbliżej szczęścia byli oni w 2002 roku, gdy po bramce Hasana Sasa prowadzili z ówczesnym finalistą mundialu – Brazylią. Skończyło się 1:2.
Najstarsi tureccy górale pamiętają jednak wygraną w meczu otwarcia na wielkiej imprezie tak dobrze jak i najmłodsi, bowiem stało się to… w Niemczech, w 2024 roku. Debiutująca Gruzja z Chwiczą Kwaracchelią w składzie przegrała 1:3, a Arda Guler strzelił jednego z goli turnieju. To był tak zwany wyjątek potwierdzający regułę.
W 1954 roku lepsza była drużyna RFN, w 2002 Brazylia, a obecnie – Australia. W meczach rangi mistrzostw Europy, wiele było porażek do zera, bo aż czterokrotnie na sześć przypadków. Dwie porażki z Chorwacją oraz Włochami, a do tego 2008 rok i porażka z finalistą poprzednich ME, Portugalią. Tu akurat były to złe dobrego początki, bo skończyło się na półfinale. Turcja raczej tak daleko na turnieju w Ameryce Północnej nie zabrnie, ale szanse na awans do fazy pucharowej nadal są. Kolejna okazja do wygranej w meczu otwarcia już za 2 lata na boiskach na Wyspach Brytyjskich.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix