Balogun – Amerykanin z przypadku, który zadrwił z polityki Trumpa

Szymon Janczyk

13 czerwca 2026, 21:49 • 7 min czytania 15

Reklama
Balogun – Amerykanin z przypadku, który zadrwił z polityki Trumpa

Czy to nie chichot losu, że bohaterem Stanów Zjednoczonych na mundialu, który przed startem był zdominowany dyskusjami o tym, kogo USA nie chcą wpuścić do kraju, został facet, który nigdy nie zagrałby w drużynie narodowej, gdyby nie fakt, że jego matki nie chciano z Ameryki wypuścić? Folarin Balogun z dubletem na otwarcie mistrzostw dla gospodarzy wygląda na robotę futbolowych bogów z wybitnym poczuciem humoru.

Reklama

***

Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.

***

Sprawdź, co działo się 2. dnia mundialu!

Reklama

W ostatnim czasie nasłuchaliście się o tym, kto i dlaczego może lub nie może wjechać do Stanów Zjednoczonych wystarczająco, ale nie można było wyobrazić sobie lepszego momentu na drugie życie historii – nomen omen – życia Folarina Baloguna. Brytyjski „The Independent” nazwał go Amerykaninem z przypadku i choć brzmi to dalece niestosownie, to takie określenie ma swoje uzasadnienie.

Balogun, pierwszy człowiek od blisko stu lat, który strzelił dla USA więcej niż jednego gola w meczu na mundialu, faktycznie przecież nie reprezentowałby tego kraju, gdyby nie twarde zasady lotniskowych stewardów.

Folarin Balogun urodził się w USA, bo jego mamy nie wpuszczono na pokład samolotu

Wakacyjny urlop Florence i Bena Balogunów wymknął się spod kontroli. To dlatego, że para mieszkających w Londynie Nigeryjczyków wybrała się do Nowego Jorku gdy Florence była w siódmym miesiącu ciąży. Okazało się, że w takim stanie mogła do Stanów Zjednoczonych wjechać, ale opuszczenie Ameryki nie było możliwe. Na lotnisku usłyszała, że ryzyko porodu w trakcie lotu powrotnego jest zbyt duże, żeby mogła wsiąść na pokład.

Reklama

Chcąc nie chcąc – no, akurat w tym przypadku po prostu nie chcąc – została w Nowym Jorku na kolejne kilka tygodni. W tym czasie na Brooklynie urodził się Folarin. Zrządzenie losu sprawiło, że Balogun może reprezentować USA, bo wedle prawa osoba urodzona na terenie Stanów Zjednoczonych nabywa obywatelstwo tego kraju. Greg Siskind, prawnik zajmujący się prawem migrantów, po dublecie napastnika na mundialu przypomniał, że gdyby Donald Trump przeforsował projekt znoszący ten zapis, Amerykanie nie mieliby swojego bohatera.

Od momentu narodzin do powołania na mundial w ojczyźnie minęło jednak ponad dwadzieścia długich lat. Folarin Balogun zdążył w tym czasie rozegrać blisko trzydzieści spotkań dla angielskich młodzieżówek. Adept akademii Arsenalu brał kolejne szczeble kariery szturmem, strzelał gola za golem, doczekał się nawet debiutu w pierwszym zespole. Nawet w wielkiej puli angielskich talentów wyróżniał się na tyle, że w przyszłości mógłby załapać się do selekcji drużyny narodowej kraju, w którym się wychował.

Reklama

Balogun twierdzi jednak, że wybór USA był łatwizną. „No-brainer” – rzucił niegdyś, tłumacząc swoją decyzję. Co chwilę podkreśla dumę z bycia Amerykaninem i wyjątkową więź łączącą go z krajem narodzin. Uroku tej historii dodaje opowieść Florence, która na łamach ESPN stwierdziła, że Folarin mógł wybrać tylko Stany Zjednoczone, nic innego nie wchodziło w grę.

Nie wierzę w przypadki. Wyjazd i narodziny dziecka w Ameryce to coś, co zostało we mnie na zawsze. Nawet gdy jeszcze nie myślał o wyborze reprezentacji kraju, podjęłam decyzję, że będzie grał dla USA – uśmiechała się szczęśliwa matka. Oboje rodziców naciskali, żeby Balogun grał dla Stanów Zjednoczonych. Bardziej niż sam napastnik.

Jeden kraj, osiem drużyn. Dla kogo na Mistrzostwach Świata 2026 grają piłkarze urodzeni w USA?

Folarin Balogun spędził w USA niespełna dwa miesiące, zanim na stałe wrócił z rodziną do Londynu. Ilu w takich okolicznościach nie wybrałoby reprezentowania Stanów Zjednoczonych? Jonathan David, przykładowo, też urodził się na Brooklynie. Tylko po to, żeby wraz z rodzicami po trzech miesiącach wrócić na Haiti. Potem familia Davidów przeprowadziła się raz jeszcze – do Ottawy, dlatego zdolnego napastnika ma dziś Kanada. Podobnych przypadków było jeszcze kilka, bo na mundial przyjechało dziewięciu piłkarzy, którzy urodzili się w USA, ale grają ku chwale innego narodu:

  • Mo Abualnadi – Jordańczyk, który przyszedł na świat w Overland Park (Kansas);
  • Bryan Gutierrez – Meksykanin, który przyszedł na świat w Berwyn (Illonis);
  • Obed Vargas – Meksykanin, który przyszedł na świat w Anchorage (Alaska);
  • Jonathan David – Kanadyjczyk, który przyszedł na świat w Nowym Jorku;
  • CJ Dos Santos – Kabowerdeńczyk, który przyszedł na świat w Filadelfii (Pensylwania);
  • Duke Lacroix – Haitańczyk, który przyszedł na świat w New Egypt (New Jersey);
  • Derrick Etienne Jr – Haitańczyk, który przyszedł na świat w Richmond (Wirginia);
  • Zion Suzuki – Japończyk, który przyszedł na świat w Newark (New Jersey);
  • Esmir Bajraktarević – Bośniak, który przyszedł na świat w Appleton (Winsconsin).

Amerykanie przed tegorocznym mundialem ze szczególną uwagą śledzili potyczki o poszczególnych piłkarzy. Bajraktarević zdążył przecież zadebiutować w reprezentacji USA, żeby ostatecznie wybrać Bośnię i Hercegowinę. Potem, podobnie jak Balogun, twierdził, że to była oczywistość i no-brainer.

Reklama

Stany Zjednoczone kilka bitew jednak wygrały. Mauricio Pochettino powołał na mistrzostwa urodzonych w Anglii Sebastiana Berhaltera (Londyn), Antonee Robinsona (Milton Keynes) i Giovanniego Reynę (Sunderland), urodzonego w Holandii Sergino Desta (Almere), urodzonego w Meksyku Aleksa Zendejasa (Jerez) oraz urodzonego w Niemczech Malika Tillmana (Norymberga). Pięciu z naturalizowanych piłkarzy zagrało z Paragwajem, Reyna i Tillman zapisali na koncie udział przy golu.

Folarin Balogun i trudna droga dla gry dla USA. „Otwarty” na Nigerię, odrzucony w Anglii

Starania o Folarina Baloguna były jednak jednym z ważniejszych celów przed mundialem. USA wyprodukowało kilku zdolnych piłkarzy, lecz brakowało w tym gronie topowej dziewiątki. Pierwszą strzelbę Ameryki widziano właśnie w nim. Tim Ream, kapitan drużyny, nazwał go „najbardziej irytującym napastnikiem, z którym miał do czynienia”. Argumentował to szybkością, zwinnością i siłą kolegi z zespołu. Do listy atutów trzeba dodać wyjątkową mobilność i ponadprzeciętny talent w polu karnym.

Wszystko to widzieliśmy, gdy Stany Zjednoczone podejmowały Paragwaj. Występ Baloguna to coś więcej niż dwa zdobyte gole. Trzy pierwsze strzały Amerykanów należały do niego. Otwierające trafienie padło, bo rywal niefortunnie przeciął adresowane do napastnika podanie. Po nieco ponad kwadransie Folarin powinien mieć też na koncie asystę, bo znakomicie znalazł Sergino Desta. Przed upływem trzydziestu minut trafił do siatki, będąc na minimalnym spalonym.

Reklama
Folarin Balogun

Ciekawy to typ dziewiątki, bo Balogun niezbyt aktywnie uczestniczy w budowaniu ataków, jednak jego ruchy do piłki robią różnicę. Tak trafił do siatki po raz drugi, ale – co nawet ważniejsze – w całym meczu pokazywał się do gry 56 razy, niemal najczęściej w kadrze USA. Zanotował ogromną liczbę skoków pressingowych, wywalczył cztery rzuty wolne. Dwiema bramkami zapewnił sobie wieczną chwałę w Ameryce.

Poprzedni autor więcej niż jednego gola w meczu mundialu dla Stanów Zjednoczonych – Bert Patenaude – przez lata był ofiarą oficjalnych statystyk. Dopiero dwie dekady temu oficjalnie uznano, że Amerykanin zdobył trzy, nie dwie bramki, stając się pierwszym w historii autorem hattricka na mistrzostwach świata. Folarin Balogun nie będzie musiał kłócić się o swoje ani czekać.

Ba, za moment i ostatni zapomną, że decyzja o zmianie kadry i grze dla USA wcale nie była takim no-brainerem, jak twierdzi sam zainteresowany. Było przecież tak, że Folarin mówił o „otwartości” na grę dla Nigerii. Było i tak, że Balogun szykował się do udziału w młodzieżowym Euro z Anglią, lecz po świetnym sezonie na wypożyczeniu we Francji liczył na powołanie od Garetha Southgate’a. Gdy ono nie przyszło, wrzucił na Instagram krótki post:

W życiu idź tam, gdzie cię doceniają.

Reklama

Chwilę później zakładał koszulkę Stanów Zjednoczonych i twierdził, że „czuje zawód, że nie zrobił tego wcześniej”, doceniając „niesamowity” klimat kadry. Dla Ameryki Donalda Trumpa Folarin Balogun jest najmniej pożądanym bohaterem. Dla Ameryki w ogóle – najbardziej amerykańskim. Bo tu kocha się przede wszystkim zwycięzców, nawet jeśli po drodze trzeba dwa czy trzy razy zmienić front i barykadę.

SZYMON JANCZYK

Reklama

fot. Newspix

15 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Grupa B

Szwajcaria pchała się w gips i się wepchnęła. Gratulacje!

Marcin Długosz
16
Szwajcaria pchała się w gips i się wepchnęła. Gratulacje!

Felietony i blogi

Reklama