Warzycha: Najwięcej na MŚ bez Polski traci amerykańska Polonia [WYWIAD]

Przemysław Michalak

12 czerwca 2026, 14:00 • 9 min czytania 6

Reklama
Warzycha: Najwięcej na MŚ bez Polski traci amerykańska Polonia [WYWIAD]

Robert Warzycha w 1996 roku został piłkarzem Columbus Crew i od tej pory jego życie jest związane ze Stanami Zjednoczonymi, nie licząc epizodu trenerskiego w Górniku Zabrze (2014-2015).

Reklama

Przed mundialem rozmawiamy o reprezentacji USA, kwestiach organizacyjnych, rozwoju piłki w Stanach, Julianie Zakrzewskim Hallu, ciekawej wizji międzynarodowej Ligi Mistrzów oraz planach na przyszłość 47-krotnego reprezentanta Biało-Czerwonych. Jego zdaniem na nieobecności Polski na tym turnieju najwięcej traci właśnie amerykańska Polonia.

*

Jakie są pana przeczucia co do reprezentacji Stanów Zjednoczonych na tym mundialu?

Ta drużyna gra w kratkę, szczerze mówiąc. Ostatnie wyniki sparingów z drużynami z Europy nie przyniosły większych nadziei, mimo że USA grało u siebie. To dość młody i nieobliczalny zespół. Na moje oko jest tu trochę za dużo zmian i rotacji. Nadal nie ma ustabilizowanego pierwszego składu. Szukając pozytywów: piłkarze wydają się dobrze przygotowani fizycznie i potrafią dochodzić do sytuacji. Niby prowadzą grę, ale brakuje skuteczności. Gdyby to poprawili i mieli więcej szczęścia, mogliby trochę namieszać na mundialu. Trzeba jednak zacząć od wyjścia z grupy.

Reklama

Wydaje się to obowiązkiem, mając za rywali Paragwaj, Australię i Turcję.

Wcale nie będzie tak łatwo. Widzimy, jak dobrze gra teraz Turcja. To jedna z tych reprezentacji, które poczyniły w ostatnim czasie największe postępy. Może będzie to nawet czarny koń turnieju. Paragwaj też ma kilku dobrych piłkarzy z lig europejskich. Ale nie ma się co przesadnie asekurować – przynajmniej drugie miejsce w grupie powinno być.

Robert Warzycha: Reprezentacja USA jest za mało wyrachowana

Wspomniał pan o meczach z drużynami europejskimi. 2:5 z Belgią, 0:2 z Portugalią i niedawne 1:2 z Niemcami wynikowo oddawało przebieg rywalizacji?

Długimi fragmentami Stany Zjednoczone nadawały ton grze, ale brakowało im koncentracji w końcówkach pierwszej lub drugiej połowy. Wtedy najczęściej tracą gole. Do pewnego momentu Amerykanie grają z takimi rywalami jak równy z równym i na koniec wykładają się na szczegółach. Europejskie reprezentacje jeszcze przewyższają ich cwaniactwem i potrafią przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść rzutem rożnym czy rzutem wolnym, wywalczeniem jakiegoś faulu blisko pola karnego. W niektórych strefach boiska piłkarze USA są zbyt nonszalanccy i podejmują za duże ryzyko, co kończy się pożarem w tyłach. To zresztą charakterystyczne również dla większości ekip z Ameryki Południowej.

Reklama

Po kim w zespole USA powinniśmy spodziewać się najwięcej?

Liczę na dobry turniej w wykonaniu Christiana Pulisica. W Milanie ostatnio trochę przycichł, jego rola zmalała, ale to wciąż lider tej reprezentacji i wielka piłkarska klasa. Generalnie nie widzę dziś zawodnika, który zdecydowanie wybijałby się ponad resztę i w każdej chwili mógłby odmienić losy meczu. O ofensywę raczej jestem spokojny, bardziej obawiam się o obrońców. 38-letni Tim Ream to całkiem solidny stoper, ale uważam, że powinni już grać młodsi. Sądziłem, że powołanie dostanie Tristan Blackmon z Vancouver Whitecaps. Najwyraźniej Mauricio Pochettino nie traci wiary w swojego kapitana. Mnie jednak w ostatnich meczach nie przekonywał.

reprezentacja USA

Robert Warzycha: Julian Zakrzewski Hall to typ egzekutora

Powołania nie dostał Julian Zakrzewski Hall, co interesowało również polskich kibiców. Jak pan ocenia tego 18-latka?

Reklama

To wciąż jeszcze „projekt”, a nie gotowy piłkarz. Zaczął strzelać gole w Nowym Jorku, ma charakterystykę typowego egzekutora. Potrafi się zastawić, wyczuwa, kiedy i jak się urwać, żeby uniknąć spalonego. To też jest sztuka. Nie zakładałem, że pojedzie teraz na MŚ. Dotychczas w kadrze nie grał, a z przodu Pochettino ma z kogo wybierać.

Pana zdaniem PZPN powinien dalej intensywnie działać w jego sprawie?

Sądzę, że on i jego rodzice poczuli się nobilitowani faktem, że polska federacja wykazała inicjatywę. Prezes Cezary Kulesza spotkał się z Julian i jego mamą, co na pewno było dobrym krokiem. Warto się takim zawodnikiem zainteresować, ale teraz wszystko już zależy od niego. Krótko mówiąc, musi kalkulować, gdzie będzie mu się łatwiej pokazać. Jeśli zamierza grać dla Polski, powinien też na co dzień występować w Europie.

Zainteresowanie nim jest tak duże, że to zapewne kwestia najbliższej przyszłości.

Reklama

Słyszałem, że chcą go kluby Premier League, ale nie wiem, czy byłby to najlepszy pomysł na tak wczesnym etapie. Tam naprawdę trudno się przebić. Taki transfer często kończy się wypożyczeniem do Holandii lub Belgii, co widzieliśmy również  na przykładzie naszych reprezentantów. New York Red Bulls ma konotacje z Salzburgiem i to mogłaby być jego pierwsza europejska destynacja.

Julian Zakrzewski Hall

Robert Warzycha: Liczyłem, że zobaczę mecz Polska – Japonia

Jeden z głównych tematów to przedmundialowa drożyzna, zwłaszcza w USA.

Ceny będą jakie będą. Konsument zdecyduje, czy go na to stać i czy pojedzie. Jeżeli sprzedający przesadzi, na koniec może być stratny. Na razie widzę, że zainteresowanie jest bardzo duże, a dopiero przekonamy się, czy naprawdę w dniu meczów parkingi będą po 200-300 dolarów. Nie ma natomiast wątpliwości, że ceny biletów są naprawdę wysokie. Uważam, że wejściówki na tak masową imprezę powinny być znacznie tańsze, ale nic z tym nie zrobię.

Reklama

Pan się na jakiś mecz wybiera?

Tak, wybieram się na Polska – Japonia do Dallas (śmiech). Na taki mecz kupiłem wcześniej bilety, ale dostanę starcie Szwecja – Japonia. Miałem też być na spotkaniu Polski z Holandią w Houston, ale skoro będzie Szwecja – Holandia, odpuszczę wyjazd i bilet wykorzysta mój syn. Ograniczę się do jednego meczu, żeby w ogóle poczuć atmosferę turnieju.

Jak widać, wszyscy straciliśmy na tym, że Polska nie pojedzie na mistrzostwa świata.

Myślę, że brak Polski na tym mundialu najbardziej uderzył właśnie w całą amerykańską Polonię. Wszyscy się szykowaliśmy na te mecze. Jest sporo Polaków w Argentynie czy nawet w Kanadzie, ale w Stanach żyje nas zdecydowanie najwięcej. To miało być nasze święto. Niestety, będziemy się tylko przyglądać.

Reklama

O mundialu przeczytasz również w najnowszym wydaniu Magazynu Zero. Znalazło się w nim ponad 100 stron o mistrzostwach świata – Magazyn zamówisz TUTAJ.

Obawia się pan o kwestie bezpieczeństwa? Dopiero co czytaliśmy, że doszło do strzelaniny niedaleko ośrodka goszczącego reprezentację Anglii.

Niczego nie można zagwarantować. Mogę być tylko na sto procent pewny, że różne służby zrobią wszystko, żeby możliwie najbardziej ochronić piłkarzy i kibiców.

Chyba jeszcze więcej emocji wzbudzają sprawy polityczne. Przez nie niektórzy nawet nie dostawali wiz do USA – przykładem sędzia z Somalii.

Reklama

Myślę, że to jakoś specjalnie nie naruszy wizerunku tego mundialu. Jeśli ktoś miał wyrok i był skazany prawomocnie, to Amerykanie go nie wpuszczają i wszyscy o tym wiedzą. To jest tu normalne.

Ale sędzia z Somalii nie był skazywany. 

Skoro nie wjechał, to znaczy, że coś musiało go wyeliminować z otrzymania wizy [amerykańskie służby zarzucały mu powiązania z członkami organizacji terrorystycznych, PM]. Czytałem, że problemy miał też jeden z reprezentantów Szwajcarii [Breel Embolo, PM]. Dopiero po kilku dniach to wyjaśniono i doleciał z opóźnieniem.

Z kolei zawodnicy reprezentacji Iranu mogą przebyć na terenie Stanów Zjednoczonych tylko w dniach swoich meczów. Niezdrowa sytuacja.

Reklama

I tak swój ośrodek Iran ma w Meksyku, więc szybko by wylatywał. Polska byłaby w Dallas, ale poleciałaby na jeden mecz do meksykańskiego Monterrey i pewnie od razu wracała do ośrodka. Nikt już nie rozgrywa trzech spotkań w jednym miejscu.

Robert Warzycha: Boom na piłkę nożną jest w USA większy niż kiedykolwiek

Po swoim otoczeniu i po mediach dostrzega pan mundialową gorączkę?

Powiem szczerze, że nie dostrzegam. Jasne, rozmawiamy kilka dni przed meczem otwarcia, może coś się jeszcze zmieni. Na razie jednak nie widzę w Columbus flag, grup kibiców i tak dalej. Dopiero co byłem na jednym z większych turniejów golfowych w kraju, rozmawiałem z wieloma znajomymi i w zasadzie nikt nie mówił o mundialu. Mój 5-letni wnuczek chodził wszędzie z koszulką z Lewandowskim, co mogłoby sprowokować pewne dyskusje. Wszyscy znali nazwisko, wiedzieli, o kogo chodzi, ale to był jedyny piłkarski akcent.

Co pan sądzi o 48-drużynowym formacie?

Reklama

To jest ewidentne rozmydlanie tego, co było zawsze. Po to organizuje się mundial, żeby zagrały tu najlepsze drużyny świata. A jeżeli zobaczymy Curacao, a nie zobaczymy Włochów czy Polaków, to coś jest nie tak. Nie ma tego samego prestiżu, który mieliśmy dawniej. Kiedyś na mistrzostwach Europy było osiem drużyn, samo zagranie na nich stanowiło wielkie osiągnięcie. Teraz trudno tam nie wejść.

Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek

48 drużyn zagra na mundialu. Nas w tym gronie nie ma. 

Widać w Stanach, że ogólne zainteresowanie piłką rośnie, że „soccer” przestał być postrzegany jako dyscyplina drugiej kategorii?

Reklama

Boom na piłkę nożną jest większy niż kiedykolwiek. Obecnie zarejestrowanych zawodników jest ponad cztery miliony. To naprawdę dużo. Jest mnóstwo rozgrywek amatorskich, stworzonych dla zabawy. Równie chętnie na boisko wychodzą dziewczyny. To nie tylko męski sport. Piłka stała się bardzo popularna w Stanach. W każdym parku ktoś w nią gra, a każda szkoła ma swoje drużyny.

Kiedy nastąpił przełom w tym względzie?

Pierwsze oznaki widziałem już 30 lat temu, gdy tu przyjechałem. Potem wielkie sukcesy zaczęła odnosić reprezentacja kobieca, która zdobyła mistrzostwo świata w 1999 roku. Kilka lat później okrzepło MLS, stało się jasne, że się nie rozleci i od tego momentu piłka w USA krok po kroku idzie do przodu. W samym MLS też jest coraz lepiej. Widać to po stadionach, liczbie kibiców na trybunach i zawodnikach, którzy tu przychodzą.

Sądzi pan, że doczekamy się „europejskich” zasad w tej lidze, czyli klasycznych spadków i awansów? Łatwo też przenieść licencję z miasta do miasta.

Reklama

Myślę, że to specyfika MLS, która większości tu odpowiada. Musimy pamiętać, że USA to bardzo duży kraj. Podróż z jednego końca na drugi oznacza 5 tys. kilometrów do przebycia. Wszędzie przemieszcza się samolotami, wszędzie są wielkie odległości. Nie wiem, czy tu normalne spadki i awanse zdałyby egzamin. Od lat grają te same kluby, nakłady są coraz większe.

Sądzę, że prędzej czy później i tak staniemy się świadkami regularnej ligi międzykontynentalnej. Skoro można lecieć blisko 5 tys. kilometrów z Norwegii do Portugalii na jeden mecz Ligi Mistrzów, to czemu nie polecieć nieco więcej z Londynu do Nowego Jorku? Kluby ciągle szukają nowych rynków i nowych kibiców. USA, mimo że najwięksi mają tu nieraz letnie tournee, to ciągle olbrzymi rynek do zagospodarowania kibicowsko i sponsorsko. Na pewno też chcieliby się w to włączyć szejkowie i Ameryka Południowa. Tak widzę przyszłość. Mogłoby być ciekawiej niż w Lidze Mistrzów w aktualnym kształcie, gdzie tak naprawdę obracamy się przeważnie w gronie 10-12 tych samych drużyn.

Robert Warzycha: Chyba już zawsze będę krążył między dwoma krajami

Jak dziś wygląda życie Roberta Warzychy?

Po zakończeniu pracy trenerskiej w Górniku Zabrze zniknąłem z piłki seniorskiej, ale z samą piłką cały czas jestem związany. Od „zawsze” trenowałem dzieci i wróciłem do tego. W Columbus Crew prowadziłem drużyny dziecięce jeszcze w czasach kariery zawodniczej, również z moimi synami czy córką. W tej chwili w klubie mam pod opieką zespoły chłopców U-13 i U-14. Na mundial akurat jest przerwa, bo zaczęły się wakacje. Do tego szkolę też prywatnie.

Reklama

Robert Warzycha

Robert Warzycha w meczu oldbojów na Stadionie Śląskim (2019 rok). 

Ma pan jeszcze ambicje pracy z seniorami?

Nie czuję ciśnienia. Mam dwóch wnuczków, trzyletniego i pięcioletniego. Starszy już sygnalizuje duży talent. Kto wie, może niedługo nazwisko Warzycha pojawi się przed szerszą publicznością. W to celuję (śmiech). Oczywiście nie za wszelką cenę.

Reklama

Bierze pan pod uwagę powrót do Polski na stałe?

To mało realny scenariusz. Trójka moich dzieci też mieszka w Stanach, tu są wnuki. Trudno byłoby mi dziś wyjechać i przeprowadzić się do Polski. Do kraju co roku latamy na około miesiąc. Jeszcze ze dwa lata popracuję jako trener i potem wybierzemy się do Polski na dłużej. Ale to już chyba zawsze będzie krążenie między dwoma krajami. Pewnie trochę zmienią się proporcje i na przykład w Polsce zaczniemy być trzy miesiące w roku. Tak byśmy sobie życzyli.

Fot. Newspix

Reklama
6 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Grupa A

Koreańczycy piją tequilę, a Szkoci grają na dudach [WIDEO]

Jakub Radomski
2
Koreańczycy piją tequilę, a Szkoci grają na dudach [WIDEO]