Maroko zremisowało 1:1 z Norwegią w meczu towarzyskim rozegranym w Stanach Zjednoczonych. Dla obu reprezentacji był to ostatni sprawdzian przed rozpoczynającymi się już 11 czerwca mistrzostwami świata.
Maroko – Norwegia. Mecz towarzyski na remis
Od samego początku spotkania to Marokańczycy przejęli inicjatywę. Doskakiwali do przeciwników, stosowali bardzo wysoki pressing i to zdawało egzamin. Co chwilę wchodzili w okolice pola karnego Nylanda, a norwescy defensorzy sprawiali wrażenie pogubionych.
Ostatecznie już w ósmej minucie Lwy Atlasu wyszły na prowadzenie. Abde Ez obsłużył podaniem Brahima Diaza, a mający sporo miejsca w polu karnym rywala pomocnik płaskim strzałem dał prowadzenie swojej reprezentacji.
Niedługo później Alexander Sorloth wpakował piłkę do siatki. Sędzia nie uznał jednak trafienia gracza Atletico, bowiem jego zdaniem napastnik faulował wcześniej Riada. Patrząc na powtórki, mamy wątpliwości, czy nie pospieszył się przypadkiem arbiter z odgwizdaniem przewinienia. Generalnie Kanadyjczyk Pierre-Luc Lauziere nie zapisze tego spotkania do udanych. Słabo prowadzone zawody przez 40-latka.
Dwa urazy w marokańskim zespole
Podopieczni Stale Solbakkena starali się zagrażać po stałych fragmentach gry. W skandynawskim zespole nie brakuje rosłych piłkarzy, którzy często wygrywali pojedynki główkowe z rywalami. Brakowało jednak skuteczności, chociaż szanse bramkowe były. Bliscy byli choćby Ajer czy Thorstvedt.
To jednak Marokańczycy powinni schodzić na przerwę z dwubramkową przewagą. Brahim Diaz chciał odwdzięczyć się Ezowi za wcześniejszą asystę i perfekcyjnie dograł w pole karne, ale zawodnik Realu Betis w komfortowej sytuacji uderzył tuż nad poprzeczką. Chwilę później Ez oddał kolejny strzał, tym razem zza szesnastki, ale Nyland na raty obronił. Skrzydłowy nie wyszedł jednak na drugą połowę ze względu na uraz. Również z powodu kontuzji boisko w pierwszej połowie musiał opuścić Noussair Mazraoui.
W pierwszej części spotkania to Lwy Atlasu były lepszym zespołem. Na pewno konkretniejszym, grającym na wyższej intensywności. Norwegia doszła do głosu dopiero po licznych zmianach w afrykańskiej drużynie. Również wejście Oscara Bobba rozruszało prawą stronę europejskiej reprezentacji. To właśnie po akcji gracza Fulham udało się doprowadzić do wyrównania. W indywidualnej akcji zawodnik minął przeciwnika i dograł do Odegaarda, a kapitan Norwegów pewnym strzałem pokonał Bono.
Więcej goli ostatecznie nie padło. Obaj selekcjonerzy sprawdzili łącznie aż 41 zawodników i teraz mogą koncentrować się na spotkaniach na mistrzostwach świata. Marokańczycy przystąpią do meczów fazy grupowej z Brazylią, Szkocją oraz Haiti po serii 29 meczów z rzędu bez porażki. Norwegia z kolei przegrała tylko raz w 16 ostatnich spotkaniach – z Holandią w marcu. Teraz przed nią starcia na mundialu z Irakiem, Senegalem, a także Francją.
Maroko – Norwegia 1:1 (1:0)
- 1:0 – Brahim Diaz 8′
- 1:1 – Martin Odegaard 75′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix