W finale kobiecego French Open nasza polska sensacja, Maja Chwalińska, zagra w sobotę z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Ciekawy i przede wszystkim nieoczywisty będzie też finał męskich zmagań. W niedzielę na kort wyjdą Niemiec Alexander Zverev oraz Włoch Flavio Cobolli. Który z nich nie zwycięży, będzie to dla niego pierwszy w karierze triumf w imprezie wielkoszlemowej.
W piątkowym półfinale Zverev okazał się lepszy od rewelacji turnieju, Czecha Jakuba Mensika. Rozstawiony z dwójką zawodnik wygrał 7:5, 6:2, 3:6, 6:3, po nieco ponad trzech godzinach walki. Zverev podejdzie do finału zapewne nieco bardziej zmęczony od Cobolliego, ponieważ Włoch w ogóle nie musiał rozgrywać swojego spotkania 1/2 finału. Jego rywal, rodak Matteo Arnaldi, wycofał się kilkadziesiąt minut przed meczem z powodu choroby. Oddał mecz walkowerem.
Due to a viral illness, Arnaldi has been forced to withdraw from his semi-final match against Cobolli.
Get well soon, Matteo 🧡#RolandGarros pic.twitter.com/SHlbOZvY3i
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 5, 2026
Alexander Zverev trzy razy grał już w finale Wielkiego Szlema. Ale za każdym razem przegrywał
Dla Zvereva będzie to czwarty w karierze finał wielkoszlemowy. Niemiec wszystkie poprzednie takie mecze przegrywał, choć w dwóch wydawało się, że jest zdecydowanie bliżej zwycięstwa. W 2024 roku w finale French Open prowadził 2:1 w setach z Carlosem Alcarazem, ale schodził z kortu pokonany. Jeszcze wcześniej, w finale US Open w 2020 roku wygrał dwa pierwsze sety z Austriakiem Dominikiem Thiemem, by przegrać trzy kolejne, w tym piątego w tie-breaku.
Teraz Zverev zrobi wszystko, żeby zgarnąć trofeum. Będzie faworytem, wydaje się, że jego rywal ma mniej atutów. Dla Włocha finał French Open to życiowy sukces. Wcześniej jego najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie był ćwierćfinał Wimbledonu w ubiegłym roku.
Panowie mierzyli się ze sobą cztery razy. Bilans ich rywalizacji to 3:1 dla Niemca. W tym roku rozegrali dwa spotkania. Raz górą był Zverev, raz Cobolli.
Fot. Newspix.pl