Giertych radzi Chwalińskiej: „Będzie miała Pani obowiązek”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

05 czerwca 2026, 20:05 • 3 min czytania 27

Reklama
Giertych radzi Chwalińskiej: „Będzie miała Pani obowiązek”

Maja Chwalińska za awans do finału Roland Garros zarobi aż 1,4 mln euro. Sęk w tym, że mówimy o kwocie brutto, więc realnie na rękę polska tenisistka dostanie mniej pieniędzy, choć wciąż nie są to małe kwoty. W temacie podatków od nagród sportowych z poradą zwrócił się do niej… Roman Giertych.  

Reklama

Dla Chwalińskiej, która przez lata musiała spinać swój budżet na trytytki i kombinować, jak związać koniec z końcem, udział w finale Wielkiego Szlema stanowi niespotykany dotąd zastrzyk gotówki. Tylko za grę w finale Roland Garros 24-latka z Miechowa zainkasuje 1,4 mln euro, a w przypadku pokonania Mirry Andriejewy na jej konto wpłynie dwukrotność tej kwoty (2,8 mln euro).

Dość powiedzieć, że na tym turnieju Chwalińska zarobiła dwa razy więcej, niż w całej karierze. Kosmos!

Trzeba pamiętać, że podatki we Francji są wysokie, a potem jeszcze podatek w Polsce. Zostanie z tego połowa pewnie – mówiła przytomnie Chwalińska po zwycięstwie nad Dianą Sznajder (7:6, 6:4). I rzeczywiście, francuski fiskus jest bezwzględny, jeśli chodzi o podatki od nagród sportowych, bo zabiera aż 45 proc. tego rodzaju dochodu.

Na szczęście, tenisistka nie musi się martwić, że po powrocie do kraju o jej premię upomni się też polska skarbówka, na co zwrócił uwagę… Roman Giertych. Poseł KO wcielił się w rolę doradcy podatkowego i skierował się do Chwalińskiej z fachową ekspertyzą, którą opublikował w mediach społecznościowych. Poniżej cytujemy jej pełną treść:

Reklama

Szanowna Pani Maju! Ponieważ wczoraj prawie dostałem zawału serca podczas Pani meczu i wzruszyłem się na koniec, gdy odesłała Pani panią Sznajder do domu (do Putina, którego tak lubi), to bardzo mnie poruszył fakt, że jak słyszałem mówiła Pani iż od nagrody za zwycięstwa będzie musiała Pani zapłacić podatek zarówno we Francji jak i w Polsce. Wydało mi się to niesprawiedliwe że aż postanowiłem to sprawdzić – stwierdził przejęty Giertych.

Giertych radzi Chwalińskiej: „Będzie miała Pani obowiązek”

Otóż Polska ma z Francją podpisaną 20 czerwca 1975 roku umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. W umowie tej w artykule 17 ust. 1 przewidziane jest, że sportowcy płacą podatek w tym Państwie, gdzie uzyskali przychód (w tym przypadku nagrody za zwycięstwa w Roland Garros opodatkowane są we Francji). Zgodnie zaś z art. 23 ust. 1 pkt. b tej umowy Polska ma obowiązek zaliczyć na poczet podatku płaconego w Polsce ten podatek, który będzie musiała Pani zapłacić we Francji. Innymi słowy musiałaby Pani zapłacić dodatkowy podatek w Polsce tylko wtedy, gdyby polska stawka podatku przewyższała francuską. Gdyby tak było, to od różnicy musiałaby Pani zapłacić podatek również w Polsce. We Francji jednak przy takich kwotach obowiązuje podatek około 45%, a w Polsce nawet z dodatkowym podatkiem od kwoty ponad milion złotych, podatek maksymalny to 36%. Tak więc będzie miała Pani obowiązek ten przychód w zeznaniu za 2026 wykazać wraz z dokumentami potwierdzającymi zapłacenie podatku we Francji, lecz w Polsce od tych nagród nic dodatkowo Pani nie zapłaci – analizował.

Reklama

Oby jutro kwota do opodatkowania (ale tylko we Francji!) była dwukrotnie wyższa! Czego życzy serdecznie i gorąco Pani fan – Roman Giertych – podsumował. 

Cóż, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, a Chwalińska może być tylko wdzięczna, że ma tak oddanych fanów. My również przyłączamy się do gorącego apelu p. Giertycha i życzymy podwójnej nagrody (nie opodatkowania!). Finał tegorocznej edycji Roland Garros odbędzie się w sobotę 6 czerwca o godz. 15:00.

Fot. Newspix

Reklama
27 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama