Mourinho stroną sporu. Walczy o swoje prawa w Strasburgu

Marcin Ziółkowski

05 czerwca 2026, 14:25 • 3 min czytania 0

Reklama
Mourinho stroną sporu. Walczy o swoje prawa w Strasburgu

Jose Mourinho nie od dziś znany jest z tego, że nie gryzie się w język. Trener Benfiki wielokrotnie w swojej karierze krytykował sędziów, nieważne w jakim kraju pracował. Jak informuje Reuters, Mourinho będzie dochodził swoich praw w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Wszystko z uwagi na karę po jednym z meczów w Turcji. Państwo znad Bosforu musi się teraz wytłumaczyć z postawionych zarzutów.

Reklama

Złotousty Mourinho – uważa, że w Turcji potraktowano go niesprawiedliwie

W latach 2024-2025 Jose Mourinho pracował w Fenerbahce. Wielki rozgłos i oczekiwania skończyły się dużym zawodem. The Special One nie wygrał żadnego trofeum, a na początku sezonu 2025/26 wylądował w Benfice, która… kilkanaście dni wcześniej wyeliminowała Fener z Ligi Mistrzów w ostatniej rundzie kwalifikacji. Po fakcie, Portugalczyk żałował też publicznie objęcia tureckiego giganta.

Wróćmy jednak na chwilę do sytuacji, która wydarzyła się w listopadzie 2024 roku. Jose Mourinho po zwycięstwie nad Trabzonsporem 3:2 skrytykował sędziów, kibiców rywali, a także decyzje z udziałem systemu VAR, czym miał oczernić wizerunek ligi. Zakwestionował wtedy choćby bezstronność sędziów. Komisja Dyscyplinarna Zawodowej Piłki Nożnej uznała to za szkodliwe i niesportowe zachowanie.

Mourinho otrzymał wtedy zakaz wstępu na ławkę rezerwowych oraz do szatni na jeden mecz, a do tego dorzucono grzywnę w wysokości kilkunastu tysięcy euro. Wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Do czasu.

Reklama

Przed kilkoma dniami upubliczniono komunikat. 1 czerwca sąd z siedzibą w Strasburgu rozpatrzył wniosek trenera i poinformował o tym na swojej stronie internetowej, z prośbą do rządu Turcji o przedstawienie swoich uwag.

Wniosek przeciwko karze za spotkanie z Trabzonsporem złożono w marcu 2025 roku. Mourinho i jego prawnicy twierdzą, że turecki system dyscyplinarny nie spełnia standardów „niezawisłego i bezstronnego trybunału”. Zdaniem pokrzywdzonej strony, kluby, sponsorzy, a czasem wpływy polityczne mogą wpływać na wyniki. Odzwierciedla to zarzuty wobec systemów dyscyplinarnych w kilku innych państwach członkowskich Rady Europy.

Ponieważ Rada Arbitrażowa Tureckiej Federacji Piłkarskiej (TFF) w postępowaniu odwoławczym stanowczo podtrzymała decyzję o zakazie i grzywnie, przedstawiciele prawni The Special One skierowali sprawę do sądu dyscyplinarnego TFF, argumentując, że organ zarządzający całkowicie naruszył jego podstawowe prawo do wolności słowa.

Reklama

Mourinho twierdzi też, że nigdy nie została mu doręczona decyzja w tej sprawie, a jego prawo do wolności wypowiedzi zostało naruszone. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał skargę. Wniosek przyjęto do rozpatrzenia i zwrócono się do władz tureckich o szczegółowe uwagi. W związku z tym TFF i tureckie Ministerstwo Sprawiedliwości mają teraz maksymalnie sześć miesięcy na oficjalną odpowiedź przed ETPC i udowodnienie, że ich komisje dyscyplinarne rzeczywiście działały jako bezstronny trybunał.

Jose Mourinho co prawda nie pracuje już w Fenerbahce, ale wkrótce ponownie może zmienić otoczenie. Mówi się o jego powrocie do Realu Madryt, w którym pracował już w latach 2010-13. Jeżeli Florentino Perez wygra wybory, chce go z powrotem zatrudnić jako trenera Królewskich. Wybory na prezesa Realu Madryt odbędą się w niedzielę 7 czerwca. Przeciwnikiem Pereza w rywalizacji o prestiżowe stanowisko jest Enrique Riquelme, który naraził się ostatnio na pozwy, w związku z obietnicą pozyskania do Madrytu Erlinga Haalanda.

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama