Sensacja! Hiszpania nie dała rady drużynie Ekstraklasowiczów

Patryk Idasiak

04 czerwca 2026, 23:44 • 3 min czytania 2

Reklama
Sensacja! Hiszpania nie dała rady drużynie Ekstraklasowiczów

Za chwilę mundial, więc wszyscy grają sparingi. No i tam wychodzi już najmocniejsza ekipa, żeby dopracować pewne schematy przed turniejem. Oczywiście można było dokonywać wielu zmian, ale to jednak są już kadry turniejowe, najlepsi z najlepszych. Ferran Torres, Gavi, Dani Olmo czy Aymeric Laporte nie byli sobie w stanie poradzić z reprezentacją, która zabrała na turniej dwóch piłkarzy Ekstraklasy. Irak sensacyjnie zremisował z mistrzami Europy 1:1. 

Reklama

Irak miał ogromne kłopoty organizacyjne

Irak to ostatnia reprezentacja, która awansowała na mistrzostwa świata. Wszystko przez to, że musiał rozegrać tzw. baraż interkontynentalny. Ograł w nim Boliwię. Zagra na mundialu dopiero drugi raz w historii. Pierwszy raz na turnieju rywalizował w 1986 roku. Zanim jednak Irak wygrał interkontynentalny dwumecz przeciwko Boliwii musiał rozegrać aż… 20 spotkań! 

Baraż w meksykańskim Monterrey spowodował duże problemy organizacyjne. Niespokojna sytuacja na Bliskim Wschodzie, a wobec tego zamknięta przestrzeń powietrzna nad krajem i brak wiz stanowiły ogromny kłopot. Graham Arnold zwrócił się nawet do FIFA, sam zresztą utknął w Dubaju. Prosił o przełożenie meczu. Wcześniej przez zamieszanie Irak był już zmuszony przełożyć obóz przygotowawczy w amerykańskim Houston.

– Prosimy o pomoc w tej sprawie, ponieważ obecnie ciężko nam wydostać naszych zawodników z Iraku – przyznał Arnold cytowany przez australijski serwis Associated Press. Wszystko dobrze się skończyło, nie było potrzeby przekładania. Ale większość irackiego oddziału dotarła do Meksyku dopiero po wyczerpującej, trzydniowej podróży z Bagdadu, która rozpoczęła się od przekroczenia granicy lądowej z Jordanią.

Reklama

Ogromny sukces Aliego i Al-Ammariego

Hiszpania to przede wszystkim mistrz Europy 2024 i druga drużyna w rankingu FIFA. Sporą część jej kadry stanowią piłkarze Barcelony. Aż pięciu z nich wybiegło w podstawowym składzie na sparing z Irakiem. Ale tacy piłkarze jak Aymeric Laporte, Alex Grimaldo to też nie są jakieś anonimy. A naprzeciwko nich stanęli Husein Ali z Pogoni Szczecin oraz Amir Al-Ammari z Cracovii. Obrońca Portowców zagrał połówkę, a pomocnik Pasów ponad godzinę. No i będą się mieli czym pochwalić, bo remis wywalczony z La Furia Roja może dodać im pewności siebie.

Chyba nikogo specjalnie nie zdziwi to, ż Hiszpanie byli piłkarsko lepsi i wykreowali więcej szans. Ale… znowu nie aż tak dużo, bo nie było to otłukiwanie bramki Ahmeda Basila czy potem Jajala Hassana. Dość powiedzieć, że ten drugi bronił przez całą drugą połowę i… nie musiał odbić ani jednego strzału. Tacy piłkarze jak Yeremy Pino, Jesus Rodriguez, Mikel Merino czy Goncalo Garcia nie byli w stanie nawet raz wcelować w bramkę. Choć akurat napastnik Realu Madryt zawalił, bo zmarnował szansę na poziomie 0,43 xG.

Reklama

Obie bramki padły jeszcze w pierwszej części gry. Dla Hiszpanów trafił w 16. minucie Ferran Torres po asyście Daniego Olmo. Zapachniało Barceloną. No i cóż – tak naprawdę do Ahmed Basil trochę zawalił, bo Torres strzelił lewą nogą, wcale nie za mocno, blisko środka bramki, nie był to trudny strzał i golkiper spokojnie powinien go wyjąć.

Ale należy dodać, że kilka minut wcześniej Ahmed Basil w rewelacyjny sposób obronił strzał Alexa Baeny z Atletico Madryt. Jeden z obrońców się „obciął” i golkiper miał dosłownie ułamek sekundy na naprawienie jego błędu. Świetnie sparował piłkę na rzut rożny i bezradnie rozłożył ręce. Także potem tym błędem trochę popsuł dobre wrażenie.

Irak odpowiedział… i to jak! Musicie zobaczyć ten strzał Doskiego, piłkarza Viktorii Pilzno.

Reklama

Drugiej połowy już nie ma co przytaczać, bo jakby się nie odbyła. Hiszpania zanotowała zero celnych strzałów i zmarnowaną szansę Garcii, gdy udało mu się uprzedzić bramkarza na czwartym metrze. Irak oddał jeden strzał, ale akurat celny. A poza tym zmiany, roszady, zmiany, roszady, zmiany, roszady. A to niekorzystnie wpłynęło na obraz spotkania, które zaczęło po prostu usypiać. I tak aż do końcowego gwizdka, więc skończyło się na 1:1.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama