Jest 1 czerwca, a więc do rozpoczęcia mundialu pozostało zaledwie dziesięć dni. Poznajemy coraz więcej kadr zespołów, jakimi będą dysponować podczas najważniejszego turnieju piłkarskiego na świecie. Swoją ogłosiła także reprezentacja Iraku i jest tam… trochę ekstraklasowo! Na liście szczęśliwców znaleźli się dwaj piłkarze z naszej ligi. To nie może dziwić.
Historyczny awans, mordercza podróż i długa droga eliminacyjna
Ostatnią reprezentacją, która awansowała na mistrzostwa świata w tym roku był Irak. Podopieczni selekcjonera Grahama Arnolda udział na mundialu zapewnili sobie dopiero po wygraniu barażu interkontynentalnego z Boliwią. Dla Irakijczyków to historyczne osiągnięcie. To jeden z beneficjentów powiększenia liczby uczestników do 48. Ta reprezentacja zagra na mundialu dopiero drugi raz w historii. Pierwszy raz na turnieju rywalizowała w 1986 roku. Strzeliła nawet gola mocnym Belgom, ale grupę zakończyła z zerem punktów.
Zanim jednak Irak wygrał interkontynentalny dwumecz przeciwko Boliwii musiał rozegrać aż… 20 spotkań. Przykładowo w Europie ci kwalifikanci, którzy dostali się bez żadnych baraży mieli do rozegrania raptem po osiem meczów.
Irak walkę o awans rozpoczynał od drugiej rundy eliminacji w strefie AFC. W swojej grupie wygrał wszystkie sześć spotkań, pokonując po dwa razy reprezentacje Indonezji, Wietnamu i Filipin. To zapewniło mu awans do trzeciej rundy kwalifikacyjnej. Tam trafił do grupy B, w której nie było już tak łatwo. Irak uplasował się dopiero na trzeciej pozycji, tuż za Koreą Południową i Jordanią. To oznaczało, że podopieczni trenera Arnolda dalej muszą walczyć o upragniony awans.
W czwartej rundzie Irakijczycy zajęli drugie miejsce za Arabią Saudyjską. Saudyjczycy uzyskali awans, natomiast Irak promocję do… kolejnej rundy eliminacyjnej. Tam czekało na nich starcie z kolejną kadrą. Tym razem mowa o ZEA. W pierwszym meczu padł remis 1:1, więc o wszystkim decydowało starcie numer dwa. Tam bohaterem został piłkarz Pasów. Amir Al-Ammari wykorzystał rzut karny w siedemnastej minucie doliczonego czasu gry. Dopiero po tym spotkaniu Irak przystąpił do starcia z Boliwią.

Amir Al-Ammari, gwiazda reprezentacji Iraku.
Było to o tyle bardzo emocjonalne dla Iraku, bo… miał problem z dotarciem na ten baraż. Niespokojna sytuacja na Bliskim Wschodzie, a wobec tego zamknięta przestrzeń powietrzna nad krajem i brak wiz stanowiły ogromny kłopot. Graham Arnold zwrócił się nawet do FIFA, sam zresztą utknął w Dubaju. Prosił o przełożenie meczu. Wcześniej przez zamieszanie Irak był już zmuszony przełożyć obóz przygotowawczy w amerykańskim Houston.
– Prosimy o pomoc w tej sprawie, ponieważ obecnie ciężko nam wydostać naszych zawodników z Iraku – przyznał Arnold cytowany przez australijski serwis Associated Press. Wszystko dobrze się skończyło, nie było potrzeby przekładania spotkania. Ale większość irackiego oddziału dotarła do Meksyku (baraż grano w Monterrey) dopiero po wyczerpującej, trzydniowej podróży z Bagdadu, która rozpoczęła się od przekroczenia granicy lądowej z Jordanią.
Ekstraklasowi znajomi
Wśród powołanych nie zabrakło miejsca dla piłkarzy z naszej ligi. Powołania otrzymali Amir Al-Ammari z Cracovii oraz Husein Ali reprezentujący barwy Pogoni Szczecin. Nie jest to wcale żadne zaskoczenie. Al-Ammari w narodowych barwach rozegrał już 48 spotkań, w których zdobył trzy bramki. Ali natomiast ma na swoim koncie 25 oficjalnych gier. Obaj grali regularnie w eliminacjach, obaj rozegrali też po 90 minut w barażu z Boliwią.
Powołanie zawodnika na mundial to także finansowy zysk dla jego klubu. Za każdy dzień spędzony przez piłkarza na mundialu jego zespół otrzyma pieniężną rekompensatę. W Szczecinie i Krakowie z pewnością ta informacja spowodowała dodatkowy uśmiech na twarzy.
https://twitter.com/IraqNT_EN/status/2061373604558717062
Fot. Newspix.pl