Lech Poznań rozpoczyna okno transferowe od naprawdę mocnego ruchu. Według informacji Weszło mistrz Polski zdecydował się aktywowanie klauzuli wykupu Luisa Palmy z Celtiku Glasgow. Ile wyniesie kwota transferu?
Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że Lech Poznań otrzymał odpowiedź od Celtiku Glasgow. Szkoci odrzucili oferty Lecha, który próbował negocjować kwotę wykupu. Mistrz Polski wciąż jednak miał opcję sfinalizowania tego ruchu – wystarczyło wpłacić kwotę odstępnego. I Lech to zrobił!
Ekstraklasa. Luis Palma piłkarzem Lecha Poznań!
Autor dwunastu goli i dziesięciu asyst w minionych rozgrywkach wkrótce zostanie oficjalnie zaprezentowany jako piłkarz Lecha Poznań na kolejne lata. Według informacji Weszło Lech zapłaci Celtikowi Glasgow 3,5 miliona funtów, czyli nieco ponad 4 miliony euro. W sieci pojawiały się różne informacje na temat kosztów transferów, ale udało nam się potwierdzić, że to ostateczna, prawidłowa kwota.
Oznacza to, że Luis Palma został najdroższym piłkarzem w historii klubu. Pobił rekord, który od ubiegłego lata należał do Yannicka Agnero, za którego Lech zapłacił 2,3 mln euro. To, że Lech będzie chciał zatrzymać Palmę nawet za kwotę klauzuli, było bardzo prawdopodobne. Podczas spotkania z mediami Piotr Rutkowski wspomniał, że klub potrzebuje zawodników, którzy robią liczby. Informowaliśmy także o tym, że sam Palma zrobił postępy, dobrze się zaaklimatyzował.
„Niektórzy twierdzili, że gdy Palma wypadał ze składu, to dlatego, że Lech wiedział, że go nie wykupi. Niekoniecznie. Reprezentant Hondurasu miał pewne braki, lecz udało się do niego dotrzeć, wkomponować go w taktykę zespołu. Trener Niels Frederiksen docenił jego rozwój i stąd powrót do składu oraz formy”.
Kolejnym atutem jest też zdrowie, które przemawia za zatrzymaniem Luisa Palmy. Dla Lecha to duży ruch, ale też ruch, którego oczekiwali kibice. Klub przed rokiem zwiększył budżet transferowy o trzy miliony euro, żeby walczyć o Ligę Mistrzów. Łączna kwota przekroczyła wówczas osiem milionów euro.
– Wydaliśmy więcej, bo było nas na to stać. To nie tak, że pieniądze leżały w sejfie i wyciągnęliśmy jakieś oszczędności. Po prostu spojrzeliśmy na możliwości i powiedzieliśmy sobie: ok, wyłożymy zdecydowanie więcej na transfery, bo chcemy grać jak najdłużej w Europie. Mamy dobrego trenera, zawodników, dajmy sobie szansę na dobre występy w europejskich pucharach. Wiedzieliśmy, że nawet bez awansu do tych ważniejszych rozgrywek, mogliśmy takie pieniądze wydać, więc to nie był skok w nieznane. Byliśmy w stanie odrobić to z przychodów w kolejnym sezonie – mówił Weszło prezes Karol Klimczak.
Teraz ma być podobnie, bo apetyty są duże. Lech prawdopodobnie przeznaczy na transfery ponad dziesięć milionów w europejskiej walucie. Stać go na to, bo szykują się transfery wychodzące – zgodę na takowe mają Michał Gurgul, Antoni Kozubal i Bartosz Mrozek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix