Reprezentacja Francji leci za ocean jako jeden z faworytów do wygrania mundialu. W zbliżających się mistrzostwach świata Trójkolorowi powalczą o powtórzenie sukcesu z 2018 roku i wywalczenie trzeciego w historii kraju tytułu. Podczas zgrupowania kadrowiczów odwiedził prezydent Emmanuel Macron, który postanowił zagrzać drużynę do boju.
Francuzi nadal pewnie pamiętają finał sprzed czterech lat – wówczas bronili w Katarze tytułu, ale ulegli w rzutach karnych Argentynie. Głód sukcesu nie zmalał jednak ani trochę – wręcz przeciwnie. Les Bleus spotykają się z wielkimi oczekiwaniami.
– Wierzę w was. To pierwsza wiadomość, którą chcę przekazać. Wierzę w tę francuską drużynę, w zawodników i w sztab szkoleniowy. Dobrze znam siłę tej drużyny, surową dyscyplinę panującą w niej i przyjaźń, która was wszystkich łączy – mówił prezydent Macron, który odwiedził kadrę. – Mamy swój system, który działa od wielu lat pod wodzą Didiera [Deschampsa]. Jest tu już zresztą dłużej niż ja – dodał polityk.
Emmanuel Macron głosem narodu? „Marzę o trzeciej gwieździe”
Prezydent nie miał oporów, by wprost wyrazić oczekiwania wobec drużyny narodowej. We Francji wiele osób liczy na to, że dobra passa kadry jeszcze trochę potrwa – podstawy ku temu są, wszak skład Trójkolorowych naszpikowany jest gwiazdami.
– Od pierwszego meczu z Senegalem nie będzie już tak zwanych faworytów. Na boisku mierzą się tylko dwie drużyny. Musicie dać z siebie wszystko. Wierzę, że doskonale o tym wiecie. Marzę o tym, żeby trzecia gwiazda dla mistrzów świata została wygrawerowana na francuskich koszulkach. Byłoby nam z nią niezwykle do twarzy. Ale wiem też, że to nie przyjdzie samo – powiedział Macron.
– Nigdy nie zapominajcie, że za wami stoi kraj pasjonujący się piłką nożną. Niech to będzie waszą siłą – podsumował prezydent Francji.
Drużyna z kraju camemberta swoje mundialowe zmagania rozpocznie 16 czerwca meczem z Senegalem. W grupie I Trójkolorowi zagrają też z Irakiem i Norwegią.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. FFF