Feiertag w Krakowie! Wieczysta awansowała do Ekstraklasy!

Maciej Piętak

31 maja 2026, 22:49 • 4 min czytania 105

Reklama
Feiertag w Krakowie! Wieczysta awansowała do Ekstraklasy!

Po czwartkowych półfinałach baraży wiedzieliśmy już, że w przyszłym sezonie Ekstraklasy zobaczymy zespół, który nigdy w niej nie grał. Ostatecznie to Wieczysta Kraków zakończyła swoją podróż z lig amatorskich do najwyższej klasy rozgrywkowej, choć Chrobry Głogów jej się mocno oparł.

Reklama

Pierwsza połowa jak w Sosnowcu – na remis

Tak się złożyło, że zaledwie tydzień po meczu w rundzie zasadniczej Wieczysta i Chrobry spotkały się ponownie, ale tym razem w finale baraży. Tym razem starcie odbyło się w Krakowie i ponownie każda z drużyn użądliła przeciwnika po jednym razie w pierwszej połowie.

To w sumie cud, że oglądaliśmy jakiekolwiek gole w pierwszej części spotkania. Poza strzałami, po których padły bramki, oglądaliśmy łącznie zaledwie sześć prób. Wszystkie niecelne.

Wieczysta starała się prowadzić grę, Chrobry szukał swoich szans po stałych fragmentach i grał bardziej bezpośrednio. I taka taktyka przyniosła obu zespołom trafienia.

W 14. minucie, po jednym z wielu bardzo dobrych dośrodkowań Szymona Bartlewicza, Myrosław Mazur wygrał pojedynek powietrzny z Karolem Filą i otworzył wynik spotkania precyzyjnym strzałem głową.

Reklama

Mecz ułożył się idealnie dla Głogowian. Szybko strzelili gola i mogli cofnąć się całym zespołem za linię piłki. To zdawało egzamin przez pierwsze dwa kwadranse.

Mazur i Grić świetnie sobie radzili z dośrodkowaniami, a druga linia Wieczystej grała zdecydowanie zbyt wolno. Kompletnie nic nie wskazywało, że coś złego może się stać Chrobremu. A jednak. Kolejna centra, tym razem Villara, i wydawało się, że złapie piłkę bezproblemowo Dawid Arndt. Golkiper gości wypluł futbolówkę przed siebie, dopadł do niej Semedo i mieliśmy remis.

Reklama

Chrobry grał, Wieczysta strzelała

Chrobry miał czego żałować do przerwy tym bardziej, że w tej mizerii był zespołem ciut konkretniejszym. Z ostrego kąta strzelał Laskowski, z bliska nie trafił Kozajda, a teoretycznie poprzeczkę obił Mazur. Piszemy „teoretycznie”, bo nawet gdyby ukraiński stoper zdobył bramkę, nie mogłaby zostać uznana, bo chwilę wcześniej złamał nos Kamilowi Pestce.

Chociaż sędzia Karol Arys tego nie zauważył…

Warto jednak wspomnieć, że wszystkie te szanse Chrobrego miały wspólny mianownik. Szymon Bartlewicz. Sporo w niedzielę kreował i przy lepszej skuteczności kolegów mógłby zakończyć mecz z trzema asystami.

Tak jak czytacie, Wieczysta niewiele kreowała. Była jednak do bólu skuteczna.

Reklama

W 56. minucie gospodarze przeprowadzili świetną akcję kombinacyjną, którą wykończył na raty Feiertag. Za pierwszym razem piłkę cudem z linii bramkowej wybił Grić, ale przy dobitce był już bezradny.

Piazon idealnie znalazł Villara, ten dograł do Austriaka, który w ostatnich tygodniach jest nie do zatrzymania – siedem poprzednich meczów to aż osiem bramek i dwie asysty. Dobra, wróć, byłby do zatrzymania, gdyby któryś z graczy Chrobrego zainteresował się jego pokryciem.

Reklama

W kolejnych fragmentach piłkarze gości znowu kreowali więcej, ale cóż z tego? Mazur znowu doszedł do główki, ale tym razem Mikułko obronił, a chwilę później Strózik obił obramowanie bramki.

I tak, zgadliście. W obu akcjach dośrodkowywał na głowę kolegi Szymon Bartlewicz.

Witamy Wieczystą w Ekstraklasie

I to też nie tak, że podopieczni Kazimierza Moskala grali źle. Brakowało w ich poczynaniach fajerwerków i ogólnie spodziewaliśmy się po nich więcej. Przyspieszyli jednak w odpowiednim momencie i to im zapewniło awans. Od 70. minuty Krakowianie mieli kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, choć w końcówce znowu do głosu doszedł Mazur, który oddał groźny strzał głową, a niedługo później huknął z dystansu Kozajda. Świetnie w obu sytuacjach interweniował jednak Mikułko.

Wieczysta postawiła w niedzielę na pragmatyzm.

Reklama

Dla Chrobrego z kolei to kolejny przegrany finał baraży. Nieco ponad cztery lata temu zabrakło równie niewiele –  w Kielcach z Koroną także prowadził, ale przegrał po bramce Jacka Kiełba w 119. minucie. W niedzielę podopieczni Łukasza Becelli przegrali w mniej dramatycznych okolicznościach, ale mogą czuć spory niedosyt – taktycznie byli lepsi, ale finałów się nie gra.

Finały się wygrywa. I dlatego Wieczysta ma swój Feiertag – czyli z niemieckiego: dzień świąteczny.

Wieczysta Kraków – Chrobry Głogów 2:1 (1:1)

  • 0:1 – Myrosław Mazur 14′
  • 1:1 – Lisandro Semedo 30′
  • 2:1 – Stefan Feiertag 56′

 

Reklama

Fot. Newspix

105 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Duża marka wraca na salony. Podziwiała ich cała Europa

Kacper Korpak
1
Duża marka wraca na salony. Podziwiała ich cała Europa

Betclic 1. Liga

Reklama