Właściciel Polonii Warszawa – Gregoire Nitot – nie ukrywał rozgoryczenia po porażce Czarnych Koszul w barażowym starciu z Wieczystą Kraków. We wpisie opublikowanym na Facebooku zapewnił jednak, że nie zaprzestanie starań w walce o awans do Ekstraklasy.
Przypomnijmy, że Nitot jest właścicielem Polonii od 2020 roku. To za jego sprawą zasłużony klub wrócił na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.
Właściciel Polonii Warszawa do kibiców: Dlaczego ciągle śpiewacie o Legii?
– Nie rozumiem, jak mogliśmy przegrać ten mecz, grając jedenastu na dziesięciu przez ponad połowę spotkania. Jak mogliśmy zmarnować taką okazję? – zapytał zdruzgotany Nitot. – Ostatnie dwa lata w 1. lidze kosztowały mnie ponad 30 milionów złotych. To ogromna kwota i muszę to przyznać: to dla mnie porażka. Cała ta inwestycja miała jasny cel – rozwijać nasz klub i dawać radość naszym kibicom. A jednak… Nasi kibice byli dziś wyjątkowi, ich wsparcie było niesamowite. Momentami słychać było tylko ich na stadionie. Ale jednocześnie muszę powiedzieć coś, co jest dla mnie bardzo ważne. Nie rozumiem niektórych zachowań.
Dla nas sezon 2025/2026 dobiegł końca 🔚.
Dziękujemy wszystkim zawodnikom i całemu sztabowi za zaangażowanie, ciężką pracę i wszystkie emocje, których dostarczyli nam do ostatnich minut w tym sezonie na boiskach @_1liga_
Dziękujemy też Wam, kibicom za obecność, wsparcie i… pic.twitter.com/RF3cfn1wvl
— Polonia Warszawa (@Polonia1911) May 29, 2026
Właścicielowi Polonii nie spodobał się dobór przyśpiewek na mecz barażowy.
– Dlaczego ciągłe przyśpiewki o Legii? Skąd ta obsesja? – pyta Nitot. – Czasami mam wrażenie, że niektórzy chcą budować Polonię w opozycji do Legii, zamiast budować ją dla niej samej. Jakby istniał jakiś kompleks. […] Jestem przekonany, że jeśli chcemy się rozwijać, przyciągnąć więcej kibiców, zapełnić stadion i zbudować coś trwałego, musimy być dumni z samych siebie, a nie skupiać się na innych. Nasz klub musi łączyć ludzi. Przyśpiewkami antylegijnymi nie przyciągniemy nowych kibiców do Polonii Warszawa. Mimo wszystko jedno jest pewne: nie poddam się.
– Dalej będę walczył, ciężko pracował i inwestował. W przyszłym roku wrócimy jeszcze silniejsi, żeby w końcu awansować – spuentował biznesmen.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl