Bogota. Ponad 2600 metrów nad poziomem morza. Tlen na tej wysokości powoli zaczyna być towarem deficytowym. Piłkarze walczą na boiskach nie tylko z drużyną przeciwną, ale i z cichym rywalem, który niepostrzeżenie utrudnia im robotę. Hipoksją.
Oto mundialowy cykl „Kilka minut w…”, w ramach którego na parę chwil zabieramy was do krajów-uczestników tegorocznych mistrzostw świata. Opowieści, ciekawostki, wspomnienia – jedna historia na jedną reprezentację marzącą o podbiciu największej futbolowej sceny.
Czy prościej – niedotlenieniem. O pracy organizmu w warunkach ekstremalnych porozmawialiśmy z Oswaldem Rodrigo Pereirą, himalaistą i filmowcem, który z pozycji praktyka mógł przybliżyć nam całą sprawę. Sam regularnie trenuje w warunkach hipoksji w Warszawie, przygotowując swój organizm do wytężonego wysiłku na naprawdę wielkich wysokościach. Nierzadko zdarza mu się zawędrować grubo ponad poziom stadionu w Bogocie, ale mechanizm jest w gruncie rzeczy taki sam.
Hipoksja to naprawdę trudny rywal, nawet jeśli atakuje z różną siłą. A dłuższe funkcjonowanie w warunkach nawet niewielkiego niedotlenienia może wiązać się z szeregiem objawów, które mogą dać się we znaki nawet największym twardzielom.
Hipoksja. Przeciwnik, z którym nie ma żartów
Antoni Figlewicz: W jaki sposób organizm reaguje na niedotlenienie, kiedy nie jest do niego przyzwyczajony?
Oswald Rodrigo Pereira: Reakcja jest wielopoziomowa. Na początku organizm próbuje reagować na brak tlenu przez przyspieszenie oddechu i tętna. Czujesz to jako większy wysiłek przy tej samej intensywności ruchu. Na poziomie funkcjonalnym spada ekonomia pracy: szybciej pojawia się zmęczenie, tętno jest wyższe niż zwykle, a regeneracja po wysiłku wolniejsza. Dla przykładu, po wejściu do komory hipoksyjnej, bardzo szybko się pocę i ciężko oddycham. Mam też często problem ze zmotywowaniem się mentalnie do wysiłku, który w sytuacji normalnego dostępu do tlenu, również byłby ciężki, ale do którego by mi nie brakowało motywacji. Jeśli ekspozycja na niedotlenienie jest dłuższa, mogą pojawić się objawy takie jak ból głowy, zaburzenia snu, spadek apetytu czy ogólne rozbicie. To sygnał, że system nie jest jeszcze zaadaptowany do warunków.
Wyświetl ten post na Instagramie
Oswald Rodrigo Pereira sam wie, jak to jest funkcjonować w hipoksji. I to w o wiele trudniejszych warunkach niż na terenie Kolumbii
Jakie zalety widzisz w funkcjonowaniu swojego organizmu dzięki treningowi w hipoksji?
Organizm uczy się pracować bardziej ekonomicznie przy mniejszej dostępności tlenu. W praktyce oznacza to lepszą tolerancję wysiłku w trudnych warunkach, stabilniejsze tętno i szybszą regenerację przy powrocie na poziom morza. Druga rzecz to odporność mentalna. Praca w hipoksji wymusza akceptację dyskomfortu bez paniki, pracę nad oddechem i stabilizację tętna. Organizm „poznaje” stan niedotlenienia. To przekłada się na realne sytuacje w warunkach ograniczonego dostępu do tlenu. Z kolei w warunkach normalnego dostępu do tlenu czujemy się dużo lepiej.
Na czym polega i jak przebiega trening w hipoksji? Przy czym prosiłbym, żebyś wytłumaczył mi to jak dziecku…
Najprościej rzecz ujmując: trenujesz normalnie, ale oddychasz powietrzem, które ma mniej tlenu. Ja dla komfortu trenuję w komorze wysokościowej, która jest jak normalna sala na siłowni, ale powietrze ma mniej tlenu. Robię trening na schodach, z ciężkim plecakiem, w ciężkich butach i obciążnikach na łydkach, tak żeby symulować warunki w górach. Dołączam też elementy treningu siłowego oraz na core i stabilizację. Trening sam w sobie nie musi być ekstremalny. Celem nie jest wycieńczenie organizmu, tylko nauczenie go działania w deficycie tlenu.

Stadion Nemesio Camacho El Campín to największy stadion piłkarski w Bogocie. Położony 2553 metry nad poziomem morza, zdecydowanie niżej niż w La Paz, ale też wysoko (Fot. Wikipedia)
Grunt to zrozumieć organizm. “Należy oszczędnie zarządzać zasobami”
Jakie „tajne metody” stosujesz, by przygotować organizm na niedotlenienie?
Oprócz treningu w hipoksji, stosuję też treningi na basenie, gdzie robię interwały, co 100 metrów rzadziej nabierając oddechu. Kończę odcinkiem 100 m, gdzie nabieram oddech raz na 15 pociągnięć kraulem. To uczy mnie efektywnego korzystania z zasobów zaczerpniętego oddechu. Trenuję też mózg na sytuacje, w których będzie mieć ograniczony dostęp do tlenu.
Nie stosuję specjalnej diety, natomiast na pewno istotne są odpowiednie poziomy żelaza i hemoglobiny, bo bez tego adaptacja wysokościowa jest ograniczona.
Czy doświadczyłeś choroby wysokościowej? Na czym ona polega?
Doświadczyłem. Poczynając od ostrego bólu głowy (to trochę tak, jakbyśmy mieli punktowy ostry ucisk), a kończąc na zaburzeniach percepcji. Było to połączone ze skrajnym odwodnieniem i zmęczeniem, natomiast kluczowy wpływ miało długotrwałe przebywanie na wysokości powyżej 8000 m bez wsparcia dodatkowym tlenem.
Wyświetl ten post na Instagramie
Oswald Rodrigo Pereira chętnie opowiada o swoich wysokogórskich doświadczeniach
Jak wyobrażasz sobie życie w mieście na wysokości? Jak przygotować się do długiego niedotlenienia w Bogocie, Quito czy, w szczególności, w La Paz?
Życie na takiej wysokości wymusza zmianę rytmu funkcjonowania. Na początku wszystko kosztuje więcej energii: ruch, koncentracja, sen. Organizm pracuje w trybie oszczędnym, więc naturalnie spada intensywność codziennej aktywności. Poza tym w przeciwieństwie do komory hipoksyjnej, nie regenerujemy się podczas snu, bo cały czas jesteśmy na danej wysokości. Adaptacja może trwać parę tygodni, dlatego nie możemy wejść niejako „z marszu” w nasze normalne tryby. Należy oszczędnie zarządzać zasobami.
***
Oswald Rodrigo Pereira doskonale rozumie, jak może wpływać na organizm niedotlenienie, bo też sam go doświadczył. Hipoksja występuje też jednak w sytuacjach bardziej codziennych niż wizyta na wysokościach w Ameryce Południowej czy atakowanie najwyższych szczytów w Himalajach. Bo sama w sobie pojawia się, gdy dojdzie do zaburzenia na którymkolwiek z etapów transportu tlenu – niezbyt bogate w tlen powietrze to tylko wierzchołek góry lodowej. Albo w tym wypadku – góry jakiejkolwiek. Hipoksji nabawić można się także przy niedoborach hemoglobiny czy żelaza, które zaburzą możliwości rozprowadzania tlenu po organizmie. Niedotlenienie może wynikać też z obkurczenia naczyń krwionośnych i ogólnych problemów z krążeniem.
Najciekawszym przypadkiem jest jednak właśnie hipoksja hipoksyczna, ta za którą odpowiada najczęściej niedobór tlenu we wdychanym powietrzu. Najciekawszym, bo budzącym wiele pytań dotyczących granic ludzkiego organizmu i ciągłego parcia ludzi do ich przekraczania. Gdzie jest nasz – w przenośni i dosłownie – sufit? Wydaje się, że dokładnie tam, gdzie sami go ustawiamy, a jak tylko przydarzy się okazja, do przeniesienia go nieco wyżej, jako ludzkość, zrobimy to bez wahania. Tylko daj nam Ziemio jakieś dziewięciotysięczniki…