Piłkarze Bayernu trafią do Górnika? My chcemy Piotra Zielińskiego!

Mikołaj Duda

26 maja 2026, 23:32 • 3 min czytania 58

Reklama
Piłkarze Bayernu trafią do Górnika? My chcemy Piotra Zielińskiego!

No, no teraz to się dopiero zacznie! Lukas Podolski uruchomi kontrakty, sypnie groszem i będzie się działo. Na start skromny duet napastników Afimico Pululu – Arkadiusz Milik. Ale spokojnie. Później do Zabrza trafią piłkarze z Bayernu Monachium, a przynajmniej to proponuje były trener KSG. Weszło pójdzie dalej i zaproponuje – a co – Piotra Zielińskiego! I mamy do tego konkretne przesłanki.

Reklama

Podobno w Stambule już są w strachu na samą myśl, że w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów tamtejsze Fenerbahce może zmierzyć się z Górnikiem. Ale to nie będzie ten Górnik, który znamy. Co to, to nie. Będzie to Górnik kompletnie odmieniony, a to za sprawą kontaktów, jakie posiada Lukas Podolski. Marek Motyka uważa, że Niemiec jest w stanie załatwić wszystko.

Pululu, Milik, piłkarze Bayernu? Czekamy na Piotra Zielińskiego przy Roosevelta!

Marek Motyka w rozmowie z Interią wieszczy Górnikowi wielką przyszłość pod rządami Lukasa Podolskiego. Uważa, że jego osoba załatwi wszystko, a wystarczy tylko, że uruchomi swoje – niewątpliwie rozległe – kontakty. Chociaż trzeba przyznać, że zaczął dość skromnie, bo od propozycji do ataku. Ten miałby stworzyć Afimico Pululu wraz z Arkadiuszem Milikiem.

Nie uważam, żeby Górnik był w wyścigu o Pululu na straconej pozycji. Podolski, czyli nowy właściciel Górnika, to jest taka osoba, która zdecydowanie może przekonać tego piłkarza. Może mu powiedzieć: pomóż nam, a ja dam ci kontakty, które otworzą ci wszystkie drzwi w Europie. Pululu może zarobić i zyskać przychylność człowieka, którego w piłkarskim świecie znają wszyscy. Z punktu widzenia interesów Górnika atak Pululu – Milik mógłby wyważyć niejedne drzwi. Milik jest po kontuzjach, ale to wciąż kawał piłkarza.

Kibice Górnika, spokojnie, bo to dopiero początek mocarstwowych planów Marka Motyki. Następnym jego pomysłem jest ściąganie zawodników z Bayernu Monachium.

Reklama

Przecież, jak on będzie chciał, to zadzwoni do kilku kolegów z Europy i ściągnie utalentowanych zawodników, którzy nie mają miejsca w Bundeslidze, a w Górniku mogliby się ogrywać. Jeden telefon do Bayernu Monachium, czy innego klubu może zdziałać cuda.

Teraz pytanie, dlaczego ograniczać się tylko do Bayernu Monachium? Skoro jeden telefon może zdziałać cuda, to niech Lukas Podolski wykręci też do Mediolanu. Przecież na pewno pozostały mu tam jakieś kontakty po grze w barwach Interu. – Ja, Lukas Podolski, chcę Piotra Zielińskiego w Górniku Zabrze – idąc tokiem myślenia Marka Motyki to powinno załatwić sprawę. Może Zieliński nie jest niechciany, ale właściwe, to co z tego? Skoro jedno wykręcenie numeru może zdziałać cuda, to dlaczego tym cudem nie mogłoby być sprowadzenie reprezentanta Polski na Roosevelta?

Zieliński w duecie z Patrikiem Hellebrandem naprawdę mógłby być robić furorę w Ekstraklasie. A z drugiej strony, skoro czeski pomocnik wzbudza zainteresowanie innych klubów, to można byłoby mu umożliwić odejście. Pewnie zapytacie dlaczego. A dlatego, że na pewno w takim przykładowym Arsenalu znalazłby się ktoś jeszcze ciekawszy od 27-latka. Lukas Podolski zadzwoni. Lukas Podolski załatwi. Przecież to takie proste.

Ewidentnie do tej pory nie docenialiśmy możliwości Lukasa Podolskiego. Wiedzieliśmy, że są spore, ale że aż takie, to nie.

Reklama
  • Opcja A: Marek Motyka wie coś, o czym my – i wszyscy dookoła z Lukasem Podolskim włącznie – nie wiemy.
  • Opcja B: Marek Motyka jest nieco oderwany od rzeczywistości.

Która jest właściwa? To już pozostawimy każdemu do indywidualnej oceny.

Fot. Newspix

58 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama