Lepiej późno niż wcale. Fornalczyk wreszcie się przełamał!

Jan Broda

Autor:Jan Broda

23 maja 2026, 20:31 • 2 min czytania 14

Reklama
Lepiej późno niż wcale. Fornalczyk wreszcie się przełamał!

391 dni. Dokładnie tyle czasu Mariusz Fornalczyk czekał na gola. Skrzydłowy Widzewa, powszechnie uważany za jeden z największych niewypałów transferów ligi, w końcu zamknął usta krytykom. Młodzieżowy reprezentant Polski zdobył wreszcie debiutancką bramkę dla Łodzian. I to jakże ważną!

Reklama

Ile można czekać, aż wreszcie odpali Mariusz Fornalczyk? – pytaliśmy ostatnio, pisząc o transferowej liście wstydu. Przypomnijmy, Widzew zapłacił latem ubiegłego roku półtora miliona euro Koronie Kielce za 23-letniego skrzydłowego. W Łodzie wiele obiecywano sobie po młodzieżowym reprezentancie Polski, jednak oczekiwanie zostały brutalnie zweryfikowane przez rzeczywistość.

Choć to i tak eufemistyczne określenie, biorąc pod uwagę jego statystyki.

Cuda w Łodzi! Fornalczyk zdobył gola, a Widzew się utrzymał

33 mecze w Ekstraklasie, 0 (słownie: zero) goli i 4 asysty. Jakby tego było mało, Fornalczyk przez całą rundę wiosenną czekał na celny strzał. Aż wreszcie się doczekał pierwszego uderzenia w kierunku bramki, który – co więcej – znalazł drogę do siatki.

W 56. minucie w swoim stylu popędził lewą stroną boiska, zszedł do środka i kropnął. Celnie i skutecznie. Strzegący dostępu do bramki Dominik Holec nie miał nic do powiedzenia.

Reklama

Fornalczyk może mówić o podwójnych powodach do zadowolenia, bo nie tylko się przełamał, ale również jednocześnie przypieczętował utrzymanie Widzewa w Ekstraklasie. Podopieczni Aleksandara Vukovicia pokonali 2:1 Piasta Gliwice i finiszowali na 14. miejscu w tabeli.

Reklama

Fot. Newspix

14 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Moto

Drift Masters: Korpuliński z przełomowym weekendem. Popisowy wynik Polaka

Marcin Ziółkowski
1
Drift Masters: Korpuliński z przełomowym weekendem. Popisowy wynik Polaka

Ekstraklasa

Reklama