Spektakularną wywrotkę zanotował Juventus na finiszu obecnego sezonu Serie A. Po porażce z Fiorentiną wszystko wskazuje na to, że środy z Ligą Mistrzów zamieni na czwartki z Ligą Europy. Jak klaruje się obraz przed ostatnią kolejką we Włoszech?
Strefa pucharowa Serie A
Do pewnego mistrzostwa Włoch i miejsca w Lidze Mistrzów Interu Mediolan, w niedzielę doskoczyło Napoli. Ekipa z południa spokojnie rozbiła zdegradowaną już Pizę 3:0 i ostatnią kolejkę rozegra na totalnym luziku. Co najwyżej potrzebuje punktu, żeby bez oglądania się na innych przyklepać srebrny medal.
Najwięcej mieszało się za plecami Azzurrich. Roma wygrała 2:0 derby z Lazio, Milan pokonał 2:1 na wyjeździe Genoę, Como ograło u siebie 1:0 Parmę, a Juventus… No właśnie. Stara Dama jest sprawcą największej sensacji w przedostatniej kolejce, a dla swoich kibiców – bardzo negatywnej.
Turyńczycy ulegli u siebie 0:2 Fiorentinie, a że wszyscy pozostali rywale wygrali, to w 90 minut z trzeciego miejsca osunęli się… na szóste. W ostatniej kolejce będą potrzebowali cudu, żeby odwrócić tę klęskę. Wszystko wskazuje na to, że wylądują w Lidze Europy.
– W poszukiwaniu winnych zacznijmy ode mnie – mówił po meczu zrezygnowany trener Luciano Spalletti. Wtórował mu kapitan Manuel Locatelli, nie ukrywając: – Jesteśmy załamani.
I trudno się dziwić. Jak wyliczają Włosi, miejsce w Lidze Mistrzów to – w kompleksowym ujęciu – nawet 80 milionów euro dla klubu z tytułu różnych premii i meczów. Viola, która nie walczyła już o nic konkretnego, prawdopodobnie Bianconerim te pieniądze odebrała.
To mały, a może nawet duży powód do radości dla kibiców z Florencji po fatalnym sezonie. Fiorentina rozczarowała jako drużyna i długo grała o utrzymanie, ale zadanie takiego ciosu bardzo nielubianemu w stolicy Toskanii Juventusowi pewien powód do uśmiechu stanowi na pewno.
Derby Rzymu przebiegły raczej zgodnie z planem – Roma była lepsza od kiepskiego w tym sezonie Lazio. Dzięki dubletowi obrońcy, Gianluki Manciniego, wygrała 2:0 i wskoczyła do upragnionej pierwszej czwórki. Jednego kroku brakuje Giallorossim, żeby wrócić do Ligi Mistrzów po siedmiu latach nieobecności.
Milan? Dużo było wątpliwości, ale kilkudniowe zgrupowanie po serii słabszych wyników okazało się względnie ożywcze. Rossoneri nie zachwycili, ale pokonali Genoę 2:1 na wyjeździe i pilnują, żeby ich sezon nie zakończył się spektakularną klęską w postaci wypadnięcia poza TOP4.
Kropkę nad „i” w kwestii siódmego miejsca postawiła Atalanta… przegrywając 0:1 z Bologną. Tym samym Bolończycy zbliżyli się do Lombardczyków na trzy punkty, ale w dwumeczu padło 2:1 dla La Dei, wobec czego ma już w garści miejsce w kwalifikacji do Ligi Konferencji.
Mocne tempo na dole
Tak to już jest, że kiedy na koniec sezonu strach zagląda w oczy, to najmocniejszymi drużynami często są te, które generalnie przez większość roku zawodziły i balansują na granicy strefy spadkowej. Ponownie się to potwierdziło.
Kropkę nad „i” w kwestii swego utrzymania postawiło Cagliari, ktore pokonało u siebie 2:1 Torino. Do samego końca będziemy natomiast świadkami rywalizacji Lecce i Cremonese.
Niezwykłego „wyczynu” może dokonać Eusebio Di Francesco. Trener ten prowadził Frosinone przez cały sezon 2023/2024 i Venezię przez cały sezon 2024/2025, w obu przypadkach spadając z ligi. Teraz przepracowuje pełen rok w Lecce i… już wydawało się, że przed ostatnią kolejką wyląduje właśnie w strefie spadkowej.
Apulijczycy wymieniali się ciosami z Sassuolo, a ostateczny Nikola Stulić zadał w 96. minucie i walcząca o utrzymanie ekipa z południa wygrała 3:2. W gościach skuteczne było także Cremonese, które dzięki bramce Jamiego Vardy’ego pokonało 1:0 Udinese.
Sielanka Interu
W normalnych okolicznościach remis 1:1 Interu z Hellasem należałoby obwołać potężną wtopą Nerazzurrich, ale nie tym razem. Mediolańczycy rozegrali towarzyskie 90 minut z pewnym już spadku rywalem. Gola strzelili dzięki samobójczemu strzałowi… Andriasa Edmundssona, który jeszcze jesienią grał w Wiśle Płock.
Ale najważniejsze dla wszystkich z Interu zaczęło się później. Odbiór medali, wręczenie pucharu i świętowanie pierwszego od szesnastu lat dubletu, bo kilka dni wcześniej klub z Mediolanu sięgnął także po Puchar Włoch.
Potem drużyna ruszyła w miasto i świętowała ze swoimi kibicami.
Co na koniec?
Przed nami jeszcze tylko jedna kolejka, która rozstrzygnie o wszystkim. Możemy w niej wyróżnić pięć meczów o nic konkretnego: Bologna – Inter, Fiorentina – Atalanta, Lazio – Piza, Napoli – Udinese, Parma – Sassuolo.
Dużo ciekawsza jest druga piątka, która rozstrzygnie nam kwestię awansu do Ligi Mistrzów i utrzymania. Dojdzie do meczów: Cremonese – Como, Lecce – Genoa, Milan – Cagliari, Torino – Juventus, Hellas – Roma.
W kwestii walki o Champions League sprawa wydaje się klarowna. Jeśli kluby z Mediolanu i Rzymu nie dopną sprawy przy takim terminarzu, czeka ich zasłużona hańba i klęska. Trudniej wytypować losy walki o utrzymanie, ale faworytem jest Lecce, mające w garści punkt przewagi nad Cremonese. Jeśli zespoły te zrównają się punktami, rozegrane zostanie dodatkowe pojedyncze spotkanie o utrzymanie.
Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore
Lega Serie A ostateczną decyzję podejmie w poniedziałek, jednak wszystko wskazuje na to, że mecze „o stawkę” rozegrane zostaną w niedzielę o 20:45. Wszystkie pozostałe spotkania zostaną rozłożone odpowiednio wcześniej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix