Czy Ruch Chorzów pod wodzą Waldemara Fornalika po dwóch latach wróci do Ekstraklasy? Po wygraniu bardzo trudnego meczu w Legnicy, w którym mieli sporo szczęścia, Niebiescy są tego bliscy. Wystarczy w ostatniej kolejce ograć zespół, który jest już zdegradowany. Wszyscy obawiali się, jak Ruch wypadnie z przodu bez Daniela Szczepana. Tymczasem ten, który go zastąpił, miał udział przy obu golach dla gości. A Miedź? Miedź ma problem, bo jej udział w barażach zależy też od wyników innych spotkań.
Oba zespoły przystępowały do tego spotkania, znajdując się tuż za strefą, oznaczającą baraże o Ekstraklasę. Ruch był siódmy, a Miedź ósma, zespół z Chorzowa miał punkt więcej na koncie. Było wiadomo, że w tym spotkaniu remis nikogo nie zadowoli. I rzeczywiście, oglądaliśmy mecz, w którym jedni i drudzy tworzyli sporo okazji. W pierwszej połowie atakowała Miedź, a gole strzelał Ruch.
Kamil Drygas strzelił samobója, a później mógł wyrównać
Szkoda było nam Kamila Drygasa, tak po prostu. Miedź dobrze weszła w to spotkanie, naciskała Ruch, ale pierwszy wypad gości zakończył się golem. Sporo osób zastanawiało się, jak Ruch zaprezentuje się z przodu bez Daniela Szczepana. Zastąpił go Chorwat Marko Kolar i to był strzał w dziesiątkę. Najpierw po akcji lewą stroną i jego uderzeniu piłka odbiła się od Drygasa i wpadła do bramki Miedzi.
W 37. minucie to już Kolar trafił do siatki: przy akcji Patryka Szwedzika nie popisała się defensywa gospodarzy, a Chorwat pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Później Ruch miał świetną okazję na 3:0, ale Szwedzik trafił tylko w słupek.
Ale to nie jest tak, że „Niebiescy” zdominowali Miedź. To gospodarze mieli inicjatywę i łatwo kreowali szanse: niedługo po stracie pierwszego gola Drygas był o krok od zrehabilitowania się, ale jego strzał kapitalnie wybronił Jakub Bielecki. Miedź grała odważnie i szła po gole. Mieliśmy też kontrowersję, gdy Kamil Antonik upadł w polu karnym, ale sędzia nie podyktował jedenastki.
Miedź Legnica strzeliła gola tuż po przerwie. I zrobiło się jeszcze ciekawiej
Antonik w kilku akcjach pokazywał swoją niesamowitą szybkość i umiejętność dryblingu. A to zatańczył w polu karnym Ruchu, a to ruszył do przodu i faulować taktycznie musiał go Aleksander Komor. To on zdobył kontaktowego gola, ale nie po indywidualnej akcji, tylko po mocnym strzale zza pola karnego. Było 1:2 i wiadomo było, że Miedź nie odpuści. Lewą nogą świetnie uderzył Asier Cordoba, ale piłka trafiła w słupek. Kilka minut później spudłował Daniel Stanclik. Ruch próbował uspokajać to spotkanie i trochę grać na czas, ale nie było to łatwe. Goście mieli też swoje okazje – z kilku metrów nie trafił Nikodem Leśniak-Paduch, a w doliczonym czasie w bramkarza trafił Jakub Jendryka. Gospodarzom nie udało się ostatecznie doprowadzić do wyrównania.
Miedź czeka na grę w Ekstraklasie trzy lata, a Ruch dwa. Przed ostatnią kolejką w lepszej sytuacji są Niebiescy, którzy w niedzielę zmierzą się na wyjeździe ze zdegradowanym już Zniczem Pruszków. Są zależni tylko od siebie, wygrana na pewno da im baraże. Miedź natomiast zmierzy się u siebie z Puszczą Niepołomice.
Miedź Legnica – Ruch Chorzów 1:2 (0:2)
- 0:1 Drygas – 11′ (samobójcza)
- 0:2 Kolar – 37′
- 1:2 Antonik – 52′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl