Klub Cristiano Ronaldo ma problem. Chodzi o finanse

Marcin Ziółkowski

27 lipca 2026, 10:32 • 3 min czytania 1

Reklama
Klub Cristiano Ronaldo ma problem. Chodzi o finanse

Choć Arabia Saudyjska kojarzy się statystycznemu kibicowi z byciem krainą miodem i mlekiem płynącą, to nie wszystko złoto, co się świeci. Robert Lewandowski na dobrą sprawę nigdy realnym celem tamtejszych klubów w ostatnich miesiącach nie był, choćby z uwagi na przestawienie się na tamtejszym transferowym rynku na piłkarzy znacznie młodszych i perspektywicznych. Według portalu Goal.com, Al Nassr w którym gra Cristiano Ronaldo, ma problemy natury finansowej.

Reklama

Przyszłość Cristiano Ronaldo na Bliskim Wschodzie pod znakiem zapytania

Klub z Rijadu przez wiele lat postrzegano jako sportowy niewypał, najgorzej zarządzany klub PIF. Brak wizji, trofeów, trudno na czymś takim zbudować coś trwałego i to pomimo wielkich pieniędzy. Po mistrzostwie kraju w ostatnim sezonie, prawdziwą dynastię ma zbudować Ange Postecoglou, którego niedawno zatrudniono.

Może być o to trudno. Jak informuje portal Goal.com, Al Nassr przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów w swojej historii. Kryzys finansowy rzucił cień na przyszłość klubu, co jest dość poważną tezą, pamiętając, że mowa o klubie z Arabii Saudyjskiej. Niewykluczone, że Cristiano Ronaldo będzie zmuszony nawet do zmiany barw.

Jego drużyna ma trudności ze zrealizowaniem nowych transferów (choćby Samu Costa z Mallorki). Organizacja ma ogromne długi. Mówi się o 800 milionach riali saudyjskich, co przekłada się na nieco ponad 187 milionów euro. Według saudyjskich źródeł, kompetencje prezesa i dyrektora sportowego zostały zamrożone, a klub musi posiadać własne, nieokreślone precyzyjnie przychody, pochodzące z własnych źródeł.

W dyskusji nie brakuje też argumentu o braku generowania przychodów przez tę organizację z Arabii Saudyjskiej.

Reklama

Sponsoring KAFD wygasł po zakończeniu sezonu 2025/26. Od 2023, posiadając prawdopodobnie jedno z najważniejszych nazwisk w historii piłki nożnej, kolejne kadry zarządzające klubem nie są w stanie pozyskać jakichkolwiek dużych umów biznesowych. Jak zauważył fanpage All About SPL, dla porównania Al Hilal ma aż 18 partnerów, w tym choćby znane marki ze świata kojarzone z odzieżą, kawą czy AGD.

W najbliższym czasie, celem jest, by wkrótce zatrudnić niezależnych konsultantów finansowych, zwiększyć przychody handlowe, kontrolować wydatki, a także by Al Nassr wylądowało w rękach prywatnych. Warto tu wspomnieć, że jeden z klubów saudyjskiej ekstraklasy jest już poza kontrolą tamtejszych urzędników i przedsiębiorców. Mowa o Al Kholood, którym zarządza Amerykanin Ben Harburg.

Reklama

Choć Cristiano Ronaldo przyciągnął ze sobą wielu zawodników europejskiej klasy, stanowi on ogromne obciążenie finansowe dla Al Nassr. Zarabia tam najlepsze w skali kariery pieniądze, choć już wiele lat temu osiągnął swój boiskowy szczyt.

Kryzys finansowy jest na tyle poważny, że klubowi trudno uregulować nawet zawieranie nowych umów z piłkarzami już będącymi w zespole. Choć Portugalczyk trafił do siatki rywali 102 razy w 3,5 roku, projekt z jego udziałem zaczął przypominać to, co przeżyli kibice Barcelony, gdy za zarządzanie zespołem wziął się jakże nieudolny Josep Maria Bartomeu.

Reklama

Przyszłość klubu powinna rozstrzygnąć się w najbliższych tygodniach. Nowy sezon Saudi Pro League rozpocznie się 15 sierpnia. Al Nassr, aktualny mistrz Arabii Saudyjskiej, zmierzy się z Al Fateh.

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama