Grasz piekielnie ważny mecz w kontekście utrzymania. Wiesz, że jeśli nie wygrasz u siebie, to za tydzień jedziesz do Łodzi, gdzie może odbyć się mecz, który de facto będzie barażem o utrzymanie. I w pierwszej minucie darujesz bramkę swojemu rywalowi… Piast zaprosił nas dziś na pokaz autodestrukcji. Niestety – to on przed Multiligą może być obok Arki największym faworytem do spadku.
To był piękny prezent od Filipa Borowskiego. Wychuchany, wydmuchany, zapakowany w kokardkę. Prawy obrońca chciał podać piłkę do bramkarza, lecz zamiast tego wypuścił Jeana Carlosa Silvę sam na sam. Błąd okazał się katastrofalny w skutkach, bo wahadłowy Rakowa elegancko zmieścił piłkę przy słupku. Nie był to efekt drapieżnego pressingu, raczej zwykły kiks techniczny w sytuacji, w której nie miał prawa się wydarzyć.
Piast – Raków 1:3. Raków strzelał jak do kaczek
Cały plan na mecz w tym momencie się posypał, a Raków widział, że złapał przeciwnika na wykroku, więc postanowił cisnąć. W efekcie po dwudziestu pięciu minutach gry miał już na koncie trzy bramki i sprawę załatwioną.
Ta na 2:0 – piękny strzał Bulata z wolnego. Doceniamy strzelca, ale trzeba też zauważyć, że bramkarz się nie popisał. Chorwat strzelił dokładnie tam, gdzie stał Holec, który zamarł zamiast się ruszyć. Warto odnotować, że to jeden z niewielu błysków pomocnika w tym sezonie, który jest dla niego mocno przezroczysty.
𝐍𝐎𝐊𝐀𝐔𝐓 𝐖 𝐆𝐋𝐈𝐖𝐈𝐂𝐀𝐂𝐇! 🥊 😳
Raków prowadzi już 3:0! Do siatki trafili Marko Bulat i Tomasz Pieńko!
📺 Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/eWjzCKzKuz
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 17, 2026
Trafienie na 3:0 – tu Raków wyprowadził zabójczą kontrę, po której Pieńko wkręcił Rivasa w ziemię, a potem strzelił po krótkim słupku (a więc znów bramkarz mógł zachować się lepiej). Warto dodać, że Jean Carlos miał udział przy każdej z trzech bramek – pierwszą strzelił samemu, a przy drugiej i trzeciej to on wyprowadzał ataki.
Było po zawodach. Raków się cofnął, już nie szalał, w zasadzie od trzeciego trafienia nie skonstruował żadnej akcji, która byłaby godna uwagi. Piast starał się, ale było to bicie głową w mur. Jak nie bronił Trelowski (wyjął łącznie osiem strzałów), to wyręczali go koledzy – chociażby Ameyaw, Jean Carlos czy Racovitan brali na siebie trudne strzały. Ekipa z Gliwic stworzyła na tyle dużo okazji, by przy dobrych wiatrach nawet… doprowadzić do 3:3. Pokazuje to nawet współczynnik xG, który wynosi aż 3,28. Skończyło się jedynie na golu honorowym po pięknym strzale Dziczka.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Piast – faworyt do spadku?
Sytuacja w tabeli robi się niezwykle nieciekawa. Piłkarze Piasta z dużą uwagą obejrzą dzisiejsze starcie w Gdańsku, bo jeśli Lechia sięgnie po trzy punkty, za tydzień w Łodzi obejrzymy mecz o randze barażu. Jeśli Piast przegra, prawdopodobnie obudzi się w pierwszej lidze. Mogłaby go uratować wtedy Cracovia, z którą ma lepszy bilans meczów bezpośrednich (Pasy musiałyby przegrać u siebie z Koroną). Dobra wiadomość dla ekipy Myśliwca jest taka, że wciąż będzie miała wszystko w swoich rękach. Zła jest z kolei taka, że choć Widzew kompromituje się na wyjazdach, to u siebie jest mocny. Pięć domowych meczów pod wodzą Vukovicia – cztery zwycięstwa, jeden remis.
Raków za to znów bryluje w okresie przejściowym. Najlepszy okres sezonu przeżywał w momencie, gdy Marek Papszun dogadywał się z Legią, a puchary uratował w sytuacji, gdy prowadzi go trener tymczasowy, który – jak tak dalej pójdzie – może zmienić swój status na szkoleniowca na stałe. Nie sprawi to, że Raków będzie grał pięknie, bo to nie jest fachowiec od takiej gry. Ale niewykluczone, że potrafiłby zrobić z niego piekielnie skuteczny zespół. Dziś drużyna z Częstochowy właśnie taka była.
Bo tak, to już przyklepane – Raków zagra latem w eliminacjach. Ostatnia kolejka pokaże, czy będą to kwalifikacje do Ligi Konferencji, czy Ligi Mistrzów, bo wciąż jest w grze o drugie miejsce.