Aston Villa w finale Ligi Europy! Nokaut w angielskim pojedynku

Marcin Ziółkowski

07 maja 2026, 23:05 • 4 min czytania 5

Reklama
Aston Villa w finale Ligi Europy! Nokaut w angielskim pojedynku

Aston Villa odwróciła losy rywalizacji w angielskim dwumeczu półfinałowym w Lidze Europy. The Villans nie pozostawili na swoich rywalach suchej nitki. Podopieczni Unaia Emery’ego znokautowali bezradne Nottingham Forest 4:0 i zagrają w finale rozgrywek w Stambule przeciwko Freiburgowi. Matty Cash zagrał 90 minut.

Reklama

Okoliczności meczu

Drużyny przystępowały do tego spotkania w zgoła innych nastrojach. Nie chodziło nawet o wynik pierwszego meczu, ale jak się później okazało – był on synonimem aktualnej formy w obu przypadkach. The Villans przegrali bowiem ostatnie trzy spotkania, a Nottingham Forest – od pięciu spotkań nie znali innego uczucia niż to po zwycięstwie, The Tricky Trees, choć nieco poobijani (paskudne starcie Roberta Sancheza z Morganem Gibbs-Whitem) wywieźli ze Stamford Bridge trzy punkty.

Największa gwiazda zespołu gości rozpoczęła to starcie na ławce. Unai Emery postawił na ustawienie z trójką z tyłu, dzięki czemu wystąpił Victor Lindelof. Poza Szwedem, Hiszpan postawił na sprawdzony zestaw zawodników.

Reklama

Aston Villa zdominowała rywala. Różnica klas

Już po trzech minutach byliśmy o krok od sytuacji bramkowej. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłka minęła jednak ostatniego z atakujących będącego kilka metrów od słupka bramki Stefana Ortegi. Genialne podanie z rotacją (omijające linię obrony) zaserwował Omariemu Hutchinsonowi James McAtee. Były piłkarz Ipswich Town zbiegł do środka boiska, a piłka po jego strzale minęła dalszy słupek bramki Emiliano Martineza.

Po drugiej stronie boiska – Pau Torres był bliski doprowadzenia do remisu w dwumeczu, ale Stefan Ortega świetnie obronił jego główkę z bliskiej odległości. Aston Villa kuła żelazo, ale nie chciało wpaść. Podopieczni Unaia Emery’ego postawili więc na moment na stałe fragmenty gry. Youri Tielemans minimalnie chybił, tak jak i Ollie Watkins. Przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna.

Reklama

Na kilka minut w meczu mieliśmy wymuszoną przerwę. W polu karnym Ortegi, doszło do zderzenia głowami między wspomnianym już Watkinsem a Morato. Anglik potrzebował znacznie więcej czasu, aby dojść do siebie i to z uwagi na niego mieliśmy trochę więcej doliczonego czasu gry w pierwszej połowie (z dziennikarskiego obowiązku – były to cztery minuty).

Po wznowieniu gry, nic się nie zmieniło. Nottingham musiało odpierać ataki The Villans. Strzał Matty’ego Casha był za słaby, aby nawet dolecieć do bramki. Krótko później, Hutchinson stracił piłkę, a z 25 metrów spróbował Tielemans – obok słupka. W 36. minucie nadeszło przełamanie gospodarzy. Doskonała akcja duetu Emiliano Buendia – Ollie Watkins zakończyła się uderzeniem z najbliższej odległości reprezentanta Anglii. Jair Cunha w pobliżu Argentyńczyka był jak dziecko we mgle.

Reklama

Kolejną próbę Watkinsa obronił Ortega. Aston Villa stłamsiła rywala jak się tylko dało, a i tak czekała na dogodny moment. Nottingham było na widelcu, a gdy już atakowało – w tego typu akcjach brała udział mała liczba piłkarzy. Chris Wood był niewidoczny i miał bardzo mało kontaktów z piłką. W porównaniu do meczu na City Ground – można by rzec, że piłkarzom Vitora Pereiry zwyczajnie brakowało zaangażowania, które włożyli w meczu numer jeden.

Moment chwały Johna McGinna

Na ratunek The Tricky Trees ruszył kapitan Ryan Yates, który zastąpił słabego McAtee’ego. W efekcie… po pięciu minutach miał już żółtą kartkę. Nie popisał się też Nikola Milenković – sprokurował on karnego w kwadrans po przerwie.

Serb, który mimo wielu lat w Serie A, nigdy nie był synonimem pewności, sfaulował Pau Torresa. Glenn Nyberg po konsultacji z systemem VAR wskazał na wapno. Emiliano Buendia tym razem był strzelcem bramki.

Reklama

Najlepszą okazję dla gości zmarnował Chris Wood. Nowozelandczyk przegrał sytuację sam na sam z Emiliano Martinezem. Choć liczba okazji gospodarzy ograniczyła się w stosunku do pierwszej połowy, to bramek padło więcej. W ostatnim kwadransie błyszczał John McGinn. Szkot dołożył do spotkania dwa gole. Wykorzystał podania odpowiednio od Watkinsa, a następnie Morgana Rogersa. W trzy minuty zrobiło się już 4:0. Nottingham było na deskach.

Reklama

Wynik oddawał w pełni przebieg meczu w Birmingham. The Villans w pełni zasłużyli na awans do finału rozgrywek. Nottingham wypadło jakby wszystkie siły zostawiło w spotkaniu przed swoimi kibicami oraz na Stamford Bridge.

Aston Villa – Nottingham Forest 4:0 (1:0)

  • 1:0 – Ollie Watkins – 36′
  • 2:0 – Emiliano Buendia – 57′ (karny)
  • 3:0 – John McGinn -77′
  • 4:0 – John McGinn – 80′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O PIŁCE ANGIELSKIEJ:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Ekstraklasa

Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?

AbsurDB
75
Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?