Rycerze Wiosny naprawdę nimi są! Na Piaseckim do awansu

Mikołaj Duda

07 maja 2026, 21:32 • 3 min czytania 15

Reklama
Rycerze Wiosny naprawdę nimi są! Na Piaseckim do awansu

Na finiszu sezonu wyrósł nam poważny kandydat do awansu do Ekstraklasy. Co prawda wątpliwe, że ŁKS-owi uda się zniwelować siedem punktów straty do drugiego miejsca, ale z pewnością w barażach trzeba będzie się z nim liczyć. Tym razem podopieczni Grzegorza Szoki w zaległym spotkaniu pokonali Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a bohaterem spotkania został Fabian Piasecki.

Reklama

Od momentu przejęcia sterów w łódzkim zespole przez Grzegorza Szokę ŁKS jest jedną z najlepszych drużyn w stawce. Nowy coach odmienił zdecydowanie ten zespół na wyjazdach, a ogólnie przegrał zaledwie dwa spotkania na 14 i właśnie wbił się do strefy barażowej. Patrząc na formę w ostatnich tygodniach, nie ma wątpliwości, że sporą niespodzianką będzie, jeśli Łodzianie zakończą zmagania poza najlepszą szóstką.

ŁKS w świetnej formie na wiosnę. Przydomek nie jest przypadkowy

W meczu w Łodzi wszystko zaczęło się ekspresowo. Nie minęło nawet 10 minut spotkania z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a gospodarze rozpoczęli strzelanie. Do siatki trafił Fabian Piasecki, który wykorzystał dośrodkowanie Kacpra Terleckiego.

Reklama

Goście jednak nie mieli zamiaru się poddawać i przed przerwą byli w stanie doprowadzić do wyrównania. Błysnął wypożyczony z Legii Warszawa Oliwier Olewiński. 20-latek popisał się kapitalnym trafieniem, przy którym Łukasz Bomba nie miał nic do powiedzenia. 22-latek zastępował między słupkami Łodzian kontuzjowanego Aleksandra Bobka.

Reklama

Druga połowa toczyła się już w pełni pod dyktando ekipy Grzegorza Szoki. Najpierw ponownie prowadzenie dał jej Fabian Piasecki, który po tym spotkaniu ma na koncie już 13 trafień w tym sezonie ligowym i ustępuje tylko trzem zawodnikom Betclic 1. Ligi. Były zawodnik Rakowa czy Śląska Wrocław świetnie odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym rywala po uderzeniu Andreu Arasy (notabene także jednego z wiosennych bohaterów).

Niedługo później wynik podwyższył Koki Hinokio. Japończyk zebrał piłkę po rzucie rożnym i najpierw minął kilku rywali, a następnie po rykoszecie znalazł sposób na pokonanie Pawła Kieszka. Zespół Piotra Stokowca, czyli byłego trenera ŁKS-u, był w stanie odpowiedzieć tylko jednym trafieniem. W doliczonym czasie gry rozmiary porażki wykorzystanym rzutem karnym zmniejszył Karol Noiszewski.

Reklama

Dobrą formę ŁKS-u w ostatnich tygodniach potwierdzają tegoroczne wyniki. W tabeli za samą rundę wiosenną zespół Grzegorza Szoki zajmuje trzecie miejsce, tracąc trzy punkty do Śląska Wrocław oraz jeden do Puszczy Niepołomice. Tę samą pozycję łódzki zespół dzierży w tabeli za cały okres pracy 39-letniego szkoleniowca.

Niestety dla Łodzian, pod uwagę brane są całe rozgrywki, a zwłaszcza wyjazdowa forma ekipy Szymona Grabowskiego była porażająca (pamiętne 0:5 w Krakowie). Na trzy kolejki przed końcem sezonu Łodzianie plasują się na piątej lokacie z zapasem trzech punktów nad siódmym miejscem. Do drugiego Śląska tracą siedem oczek, więc matematycznie wciąż mają szansę nawet na bezpośredni awans. O to będzie jednak trudno.

ŁKS Łódź – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 3:2 (1:1)

  • 1:0 – Fabian Piasecki 9′
  • 1:1 – Oliwier Olewiński 27′
  • 2:1 – Fabian Piasecki 65′
  • 3:1 – Koki Hinokio 73′
  • 3:2 – Karol Noiszewski 90+1′

CZYTAJ WIĘCEJ O BETCLIC 1. LIDZE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

15 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama