Oskar Pietuszewski jest w trakcie egzaminów maturalnych i oczywiście życzymy mu, aby wszystkie testy zdał śpiewająco. Kontynuowałoby to jego dobrą passę, która niewątpliwie trwa w 2026 roku. Nastoletni Polak pokazał już bardzo wiele w FC Porto i zbiera świetne recenzje. Jak jednak wyjawił były bramkarz włoskiej kadry Emiliano Viviano, Pietuszewski jako rynkowa okazja został zimą we Włoszech kompletnie zignorowany.
Pietuszewski zignorowany przez włoski rynek zdaniem byłego bramkarza tamtejszej kadry
Skrzydłowy został sprzedany przez Jagiellonię Białystok do FC Porto w zimowym okienku transferowym. Kwota ma z czasem dobić do 10 milionów euro. Pietuszewski po transferze do ligi portugalskiej, gdzie gra z dwójką rodaków – Jakubem Kiwiorem i Janem Bednarkiem, prezentuje bardzo przyzwoity poziom.
Od pewnego momentu jest regularnym bywalcem pierwszej jedenastki drużyny Francesco Fariolego. Zagrał dla Smoków w 16 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. Ma na koncie trzy gole i dwie asysty. Zasłynął przede wszystkim ośmieszeniem Nicolasa Otamendiego w ligowym hicie z Benficą na Estadio da Luz.
🇵🇱🥶 Porto winger Oskar Pietuszewski (17) against Nicolas Otamendi (38) 🪄 pic.twitter.com/yDiGF9GcFC
— EuroFoot (@eurofootcom) March 8, 2026
Przypomnijmy też jedno – zimą mówiło się przede wszystkim o zainteresowaniu Polakiem w kontekście FC Porto, ale też Atletico Madryt. Na próżno było szukać plotek na temat połączenia podmiotów „Pietuszewski” i „Serie A”. Jak jednak zdradza były bramkarz Arsenalu i włoskiej kadry Emiliano Viviano – odkąd wiedział o istnieniu Polaka, polecał go klubom. Na koniec – bez większego odzewu.
– Jest taki chłopak, Oskar Pietuszewski. Polak urodzony w 2008 roku, do stycznia grał w Jagiellonii. Ktoś wskazał mi na niego, a ja przekazałem to nazwisko kilku klubom Serie A, w tym Fiorentinie. Żaden klub nie był zainteresowany. Teraz gra dla Porto, gdzie właśnie wygrał mistrzostwo kraju, to niesamowity piłkarz. Nikt we Włoszech w niego nie wierzył i trafił do Portugalii za jakieś drobniaki, patrząc na to, jaki to jest talent – powiedział w rozmowie dla Radio FirenzeViola.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Trudno podejrzewać o jakich pozostałych klubach mowa, ale Fiorentina niekoniecznie byłaby dobrym miejscem. Nawet nie dlatego, że średnio wychodziło tam polskim piłkarzom. Drużyna z Florencji miała przede wszystkim za cel utrzymać się w lidze. Fabio Paratici, nowy dyrektor sportowy, pomógł sprowadzić choćby Jacka Harrisona czy Manora Solomona, których doskonale znał z Premier League.
Nie byłby więc to dobry moment dla Pietuszewskiego, aby zyskiwać nowe doświadczenia. Nie ma pewności, że Polak miałby tyle przestrzeni w Toskanii, co w Porto. Tak więc w tym przypadku – zupełnie szczerze, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. A tak? Pietuszewski jest mistrzem Portugalii, regularnie gra, coraz więcej klubów dostrzega jego talent. Wszystko układa się harmonijnie.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O SERIE A:
- Ziółkowski może pomóc Romie… swoim odejściem
- Dlaczego Przyborek nie gra w Lazio?
- Marchwiński „nie jest piłkarzem na poziom Serie A”
Fot. Newspix