Polak przepadł we Włoszech. „Było wiele okazji, by go wprowadzić”

Aleksander Rachwał

05 maja 2026, 17:07 • 2 min czytania 21

Reklama
Polak przepadł we Włoszech. „Było wiele okazji, by go wprowadzić”

Pobyt Filipa Marchwińskiego w Lecce to jak na razie duże rozczarowanie. Polak stracił dużo czasu przez problemy zdrowotne, jednak nawet gdy był gotowy do gry, nie przekonywał do siebie kolejnych trenerów drużyny z Apulii. Na temat wychowanka Lecha Poznań wypowiedział się na łamach Przeglądu Sportowego włoski dziennikarz Alessio Amato.

Reklama

Marchwiński trafił do Lecce latem 2024 roku. Włoski klub zapłacił za niego wówczas trzy miliony euro. Wychowanek Kolejorza od tego momentu uzbierał zaledwie trzy występy.

Włoski dziennikarz o Filipie Marchwińskim: Klub uznał, że nie prezentuje poziomu Serie A

Został on sprowadzony, żeby występować za plecami środkowego napastnika w systemie 4-2-3-1 stosowanym przez trenera Lucę Gottiego. Był najdroższym nabytkiem tamtego okna transferowego. Starano się wkomponować go w drużynę, ale już w pierwszych meczach było widać u tego zawodnika zbyt mało odwagi i zbyt lekkie podejście do gry – stwierdził w rozmowie z Przeglądem Sportowym Alessio Amato, dziennikarz portalu calciolecce.it.

W połowie ubiegłego sezonu Marchwiński doznał poważnej kontuzji – zerwał więzadła krzyżowe. Od jesieni jest już jednak zdrowy, a mimo to nie wszedł na boisko nawet na minutę.

Marchwiński trenuje regularnie z drużyną od października zeszłego roku. Okazji, by wprowadzić go na boisko, było wiele, na przykład wtedy, kiedy wynik meczu był już rozstrzygnięty. Trener często wykorzystywał jednak tylko cztery zmiany z pięciu możliwych – zauważył Amato.

Reklama

Wszystko to można podsumować smutną konstatacją, że dwukrotny reprezentant Polski po prostu odbił się od włoskiej ligi.

Kontuzje oraz problemy z adaptacją do włoskiego futbolu zajęły trochę czasu w skali dwóch sezonów, ale Lecce po prostu wcale nie korzystało z jego usług. Możemy powiedzieć, że klub uznał, iż nie prezentuje on poziomu Serie A – wskazuje Amato.

WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

21 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama