Pobyt Filipa Marchwińskiego w Lecce to jak na razie duże rozczarowanie. Polak stracił dużo czasu przez problemy zdrowotne, jednak nawet gdy był gotowy do gry, nie przekonywał do siebie kolejnych trenerów drużyny z Apulii. Na temat wychowanka Lecha Poznań wypowiedział się na łamach Przeglądu Sportowego włoski dziennikarz Alessio Amato.
Marchwiński trafił do Lecce latem 2024 roku. Włoski klub zapłacił za niego wówczas trzy miliony euro. Wychowanek Kolejorza od tego momentu uzbierał zaledwie trzy występy.
Włoski dziennikarz o Filipie Marchwińskim: Klub uznał, że nie prezentuje poziomu Serie A
– Został on sprowadzony, żeby występować za plecami środkowego napastnika w systemie 4-2-3-1 stosowanym przez trenera Lucę Gottiego. Był najdroższym nabytkiem tamtego okna transferowego. Starano się wkomponować go w drużynę, ale już w pierwszych meczach było widać u tego zawodnika zbyt mało odwagi i zbyt lekkie podejście do gry – stwierdził w rozmowie z Przeglądem Sportowym Alessio Amato, dziennikarz portalu calciolecce.it.
W połowie ubiegłego sezonu Marchwiński doznał poważnej kontuzji – zerwał więzadła krzyżowe. Od jesieni jest już jednak zdrowy, a mimo to nie wszedł na boisko nawet na minutę.
– Marchwiński trenuje regularnie z drużyną od października zeszłego roku. Okazji, by wprowadzić go na boisko, było wiele, na przykład wtedy, kiedy wynik meczu był już rozstrzygnięty. Trener często wykorzystywał jednak tylko cztery zmiany z pięciu możliwych – zauważył Amato.
Wszystko to można podsumować smutną konstatacją, że dwukrotny reprezentant Polski po prostu odbił się od włoskiej ligi.
– Kontuzje oraz problemy z adaptacją do włoskiego futbolu zajęły trochę czasu w skali dwóch sezonów, ale Lecce po prostu wcale nie korzystało z jego usług. Możemy powiedzieć, że klub uznał, iż nie prezentuje on poziomu Serie A – wskazuje Amato.
WIĘCEJ NA WESZŁO O WŁOSKIEJ PIŁCE:
- Inter Mediolan na szczycie. Piotr Zieliński z asystą i drugim tytułem mistrza Włoch
- Walukiewicz chwalony po wygranej z Milanem
- John Yeboah przypieczętował awans do Serie A z Venezią
Fot. Newspix