– Dochodzą mnie słuchy, że kibice Widzewa podczas meczu z Motorem chcieliby już wyśmiewać i krytykować niektórych piłkarzy oraz ludzi z klubu. Proponuję jeszcze się z tym wstrzymać – apeluje w najnowszym felietonie na łamach Weszło Zbigniew Boniek. Najbardziej znany sympatyk Widzewa Łódź wierzy, że ekipa Aleksandara Vukovicia zdoła utrzymać się w Ekstraklasie.
Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!
Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.
O Wieczystej Kraków:
Wydaje mi się, że Wieczysta jest specyficznym klubem, który istnieje tylko dlatego, że pan Kwiecień jest w stanie – chyba ze względów ambicjonalnych – prowadzić klub bez patrzenia w Excel. Czyli bez względu na koszty jego utrzymania. Jest to projekt, który nie ma żadnego historycznego wsparcia, a co za tym idzie: jest to klub, który będzie istniał tak długo, jak długo pan Kwiecień będzie chciał w niego inwestować.
Kiedyś mieliśmy Groclin Grodzisk Wielkopolski, którym rządził pan Zbigniew Drzymała, notabene bardzo sympatyczna osoba. Jasne było, że dopóki jest w nim Drzymała, to klub będzie funkcjonował na określonych zasadach. Podobnie jest z Wieczystą. Wydaje mi się, że trudno zabronić prywatnemu inwestorowi, żeby nie wydawał pieniędzy, tak jak mu się to podoba. Natomiast nie ma ten klub jakiejś specjalnej historii, jest tak „wyrwany” z rzeczywistości, że trudno mu zaistnieć na mapie polskiego futbolu.
O zmianach w systemie VAR na mistrzostwa świata:
Wiedziałem o tych zmianach, to bardzo słuszna i normalna decyzja. Druga żółta kartka, która powoduje zmianę układu sił na boisku musi być zawsze sprawdzana, bo sędzia może się czasami pomylić. Tak samo jest z rzutem rożnym. Cały świat już po kilku sekundach widzi, że sędzia pomylił się przy kornerze, przyznał go lub zabrał niesłusznie, wszyscy się z niego śmieją, a on jest jedynym, który w tym momencie nie ma takiej świadomości. To dobrze, że arbiter będzie mógł liczyć na pomoc w tej kwestii. Po to właśnie jest VAR, by sędziemu pomagał, dlatego uważam, że to bardzo ważna i mądra decyzja.
O tym, czy wierzy, że Michał Listkiewicz nie wiedział o korupcji w polskiej piłce:

W 1982 roku, po zdobyciu trzeciego miejsca na mistrzostwach świata, opuściłem Polskę i od tamtego momentu w polskiej lidze nie grałem, a można powiedzieć, że dopiero po tamtym czasie Michał Listkiewicz zaistniał w polskim futbolu. Znam Michała i muszę powiedzieć, że nie mam żadnych informacji, by Michał cokolwiek miał na sumieniu, bądź wiedział o jakichkolwiek machinacjach między „Fryzjerem” a kimś innym. Uważam Michała za człowieka inteligentnego, wydaje mi się więc, że nie chciałby się w takie rzeczy babrać.
Aczkolwiek muszę powiedzieć, że jako zarządca źle zarządzał kryzysem, który był wśród sędziów, gdy pojawiły się problemy korupcyjne. Tu do Michała miałbym zastrzeżenia: jak do tego podszedł i jak to wszystko robił. Natomiast w jego uczciwość sędziowską absolutnie wierzę.
O tym, czy kiedykolwiek celowo nabijał ręce obrońców rywala:
Nigdy na boisku nie myślałem o tym, by robić takie rzeczy specjalnie, albo kłaść się na zawołanie czy udawać, że jestem „nieżywy”, co dziś czasami robią piłkarze. A już na pewno nie myślałem o tym, żeby specjalnie nabijać rękę obrońcy, bo to może powodować rzut karny! Myślałem tylko o tym, żeby grać w piłkę, robić to jak najlepiej i żeby to było z pożytkiem dla mojej drużyny. Ale takie kalkulacje? Takich nigdy nie robiłem.
O obecnej sytuacji Widzewa i ewentualnej roli doradcy:
Czy pierwsza liga to dobre miejsce, a następny sezon to dobry czas, aby już oficjalnie zacząć pomagać Panu Robertowi Dobrzyckiemu?
— Michal Sob (@Michal30046092) April 23, 2026
Spokojnie z tą 1. Ligą Widzewa! W piłce nożnej dopóki jest czas i możliwość coś osiągnąć, dopóty trzeba myśleć pozytywnie i próbować osiągnąć dobry wynik. Dochodzą mnie słuchy, że kibice podczas meczu z Motorem chcieliby już wyśmiewać i krytykować niektórych piłkarzy oraz ludzi z klubu. Proponuję jeszcze się z tym wstrzymać. Do końca gramy razem i do końca jesteśmy jedną drużyną. Kibice, piłkarze, trener – wszyscy gramy do jednej bramki.
Muszę powiedzieć, że nigdy nie doradzałem panu Robertowi Dobrzyckiemu i rola doradcy nie za bardzo mnie interesuje. Jestem kibicem Widzewa, tak samo jak jest Kowalski, Nowak czy Malinowski. Zawsze o Widzewie będę starał się mówić jak najlepiej i mu jak najlepiej życzyć, dlatego wierzę, że w pytaniu jest podstawowy błąd i że Widzew po prostu nie spadnie z ligi. Chociaż w niedzielę gra mecz ostatniej szansy. Bo jeżeli nie wygramy z Motorem, to sytuacja będzie niezwykle trudna.
To co mnie dziwi w tej drużynie, to fakt, że choć są w niej piłkarze z dużymi nazwiskami i niezłymi CV, to wyglądają na boisku jakby byli przestraszeni. To drużyna, która wyciąga 20 procent z tego, co mogłaby grać. Ale czasami strach powoduje właśnie takie cuda.
O tym, czy ma jakiegoś piłkarza, który szczególnie go irytuje:
Jestem człowiekiem pozytywnym. Pozytywnie nastawionym do życia i do piłkarzy. Czasami mogę, rzecz jasna, kogoś skrytykować za nieudany mecz, albo za złe zachowanie. Natomiast nie ma takiego piłkarza, który by mnie irytował w taki sposób totalny. Wręcz przeciwnie – gdy patrzę na dzisiejszych piłkarzy, widzę, że starają się robić pewne rzeczy jak najlepiej. Nie ma takiego gracza, który totalnie działa mi na nerwy.
O sytuacji Ziółkowskiego w Romie:

Jest to absolutny temat zastępczy, albo nawet jak to się mówi temat z „d”… Pierwsze słyszę, żeby Roma miała się pożegnać z Ziółkowskim! Janek jest zawodnikiem młodym, utalentowanym, dobrym. Tak się składa, że Roma ma niezłych obrońców, a Gasperini mało nimi rotuje. Niemal zawsze grają Hermoso, Mancini i Ndicka, a od czasu do czasu wchodzi Ghilardi, więc na razie dla Janka miejsca nie ma, ale myślę, że może być w centrum projektu w kolejnym sezonie.
Jak mówię: pierwsze słyszę, żeby Roma chciała go sprzedać. Gdyby Janek chciał odejść, z pewnością miałby przynajmniej 10-15 klubów, który by go chciały i Roma mogłaby na nim dobrze zarobić. Uważam, że Ziółkowski jest dziś dwa razy lepszym piłkarzem niż w momencie, kiedy do Romy przychodził.
CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:
- Vincic znów szaleje, zwolnienie Jagody i dlaczego Lech mistrzem?
- Garnitury Gilewicza, Hajto w kadrze i kto się nie nadaje na prezesa PZPN
- Fatalny sędzia i mundial bez Polski! Oceny po meczu ze Szwecją
- Oceny po Albanii, gwizdy kibiców i… nietypowy towarzysz