Thiago Silva przyznaje. Źle zniósł rozłąkę z rodziną po odejściu z Chelsea

Marcin Ziółkowski

17 kwietnia 2026, 16:18 • 3 min czytania 2

Reklama
Thiago Silva przyznaje. Źle zniósł rozłąkę z rodziną po odejściu z Chelsea

Do jego końca kariery coraz bliżej. Na horyzoncie mundial i potencjalnie kolejne dwa trofea, bowiem jego zespół gra o mistrzostwo kraju. Thiago Silva zapisał się w XXI wieku jako jeden z najlepszych stoperów. W rozmowie z The Sun defensor wrócił do tematu powrotu do Brazylii i transferu do FC Porto, w którym występuje u boku trójki Polaków.

Reklama

41-letni stoper klasy światowej – Thiago Silva

Thiago Silva przyznał, że powrót do ojczyzny dwa lata temu nie był zbyt fajnym doświadczeniem dla niego. Brazylijczyk odszedł wtedy z Chelsea do Fluminense, co było dla niego ponowną szansą na grę w klubie swojego dzieciństwa.

Po wszystkim ma jednak mieszane uczucia. Czasu z rodziną tak bardzo mu brakowało, że zdecydował się ponownie podpisać umowę z Porto. Ponownie, bowiem 20 lat wstecz był częścią drużyny B Smoków. Krótko później Thiago Silva poważnie zachorował i realnym zagrożeniem był koniec kariery. Los jednak chciał inaczej i po dwóch dekadach gry dla topowych europejskich klubów, zadebiutował w seniorskiej drużynie już jako piłkarska legenda ostatnich lat wśród stoperów.

Reklama

– Chelsea była naprawdę ważnym momentem w mojej karierze. Tam podjąłem bardzo ważne decyzje dla mojego życia. Powrót do Brazylii, opuszczenie rodziny w Londynie, to nie było przyjemne uczucie. Okrutnie brakowało mi najbliższych, myślałem, że będę lepiej to znosił.

– Decyzja, aby wrócić do Europy, była podjęta także z uwagi na nich, by być ich bliżej (…) Powołanie od Ancelottiego byłoby czymś, czego nie można odmówić. Jestem spokojny, robię to, co mam robić. Na koniec sezonu kto wie, może pojadę na piąty mundial.

Transfer do FC Porto z powrotem pozwolił mu być blisko rodziny. Ta mieszka w Londynie. Isago oraz Iago, dwaj jego synowie, są częścią akademii Chelsea. 41-letni Brazylijczyk to członek defensywy Smoków, która składa się też z „polskiego muru” Jakub Kiwior – Jan Bednarek. Gdy po raz pierwszy trafił do Porto, jego aktualnego kolegi z drużyny, czyli Oskara Pietuszewskiego, nie było jeszcze na świecie. Silva jest zdania, że w swojej sytuacji najzwyczajniej w świecie nie może dawać z siebie mniej niż 100 procent.

Wydaje mi się, że to są chwile, w których mogę wygrać swoje ostatnie trofea w swojej karierze. Jej czas powoli dobiega końca – dodał w wywiadzie, który przeprowadzono przed rewanżem z Nottingham Forest.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O WYSTĘPACH PORTO NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama