Prezydent klubu ganiał za piłkarzami z… szynką w ręce. Podał się do dymisji

Marcin Ziółkowski

16 kwietnia 2026, 20:11 • 3 min czytania 12

Reklama
Prezydent klubu ganiał za piłkarzami z… szynką w ręce. Podał się do dymisji

Wydawało się, że w piłce nożnej widzieliśmy już naprawdę wszystko. Darren Bent potrafił strzelić gola z pomocą dmuchanej piłki, Maradona legalnie pokonał bramkarza ręką a Mirko Vucinić zdejmował po bramkach spodenki. Javi Poves stwierdził jednak, że należy potrzymać mu piwo – choć w tym przypadku, raczej chodzi o duży kawałek mięsa. Ten piłkarski oryginał wpadł na pomysł, że zawodników ze swojego klubu, którzy są muzułmanami… będzie zachęcał na treningach do degustacji szynki. Z uwagi na mocno negatywny wydźwięk całej sprawy, Poves zrezygnował z posady.

Reklama

Javi Poves – piłkarski prawdziwek z Hiszpanii

Javi Poves to człowiek bardzo nietuzinkowy, a to i tak niedopowiedzenie. Do niedawna pełnił on funkcję prezydenta czwartoligowego CDC Moscardo. Słowo pełnił – to klucz. Nie jest on już działaczem, bo zrezygnował z posady. Wszystko przez krytykę po opublikowaniu swojego ostatniego pomysłu w social mediach.

Kilkanaście dni temu, wziął on nogę szynki iberyjskiej i… gonił swoich piłkarzy, którzy są muzułmanami. Wszystko to miało miejsce krótko po meczu Hiszpanii z Egiptem, kiedy to na trybunach pojawiały się antymuzułmańskie frazesy. Poves zachęcał swoich piłkarzy, aby spróbowali lokalnego specjału. Takim zagraniem sobie nie pomógł.

Reklama

Zrezygnował z posady prezydenta w klubie i wypowiedział się po całym zdarzeniu.

– To było dla rozrywki! Usunęliśmy ten film, bo nie wszystkim się podobał, i myślę, że niektórzy chcą go wykorzystać do ataku na Moscardo. To niedopuszczalne. Nie mogą mnie wykorzystać do ataku na klub. To haniebne, że coś zrobione z życzliwością, żartem, nie na poważnie, jest kojarzone z religią, brakiem szacunku, moralnością na niskim poziomie…

– Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni, ale myślę, że podążacie złą drogą. Teraz przygotowuję się do mojej kolejnej roli w życiu, którą będzie bycie pasterzem. Kształcę się na pastora, żebym mógł opiekować się owcami, uprawiać pomidory… bakłażany. Wszystkim, którzy wspierali mnie we wszystkim, co robiłem w klubie, ogromnie dziękuję – zakończył Poves.

Noga mięsa na treningu to nic. Było też wsparcie dla płaskoziemców i antyszczepionkowców

Nie po raz pierwszy Poves przykuł uwagę w Internecie. Znów zyskał on rozgłos z dziwnego powodu. Po debiucie w La Liga w maju 2011 roku zakończył profesjonalną karierę. Uważał, że na tym poziomie są tylko pieniądze i korupcja. W 2019 roku przejął zespół Mostoles Balompie i przebrandował go na Flat Earth FC. Poves zamierzał tym samym wyrazić wsparcie płaskoziemcom. Krótko później zatrudnił też trenerkę, a ta była bez pracy już po trzech miesiącach. Nigdy więcej nie pracowała jako pierwszy szkoleniowiec.

Reklama

Gdy świat mierzył się z pandemią koronawirusa, Poves zachęcał do tego, aby nie szczepić się i nie używać masek. Sam też ponad dekadę temu odmówił stworzenia konta bankowego i przyjęcia samochodu służbowego w Sportingu Gijon. Latem ubiegłego roku zachęcał do kupna karnetów w stroju Jezusa i mówiąc po hebrajsku. Przyznacie sami – postać bardzo specyficzna. Gdy Hiszpan odszedł z zespołu, ponownie zmieniono nazwę drużyny. W ciągu ostatniej dekady, klub z Mostoles zmieniał nazwę pięciokrotnie.

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIM FUTBOLU NA WESZŁO:

Fot. screen X

Reklama
12 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Jan Broda
1
Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Inne ligi zagraniczne

Reklama