FIFA, Iran i mundial, czyli sztuka zamiatania pod dywan

Jakub Białek

17 kwietnia 2026, 18:03 • 5 min czytania 11

Reklama
FIFA, Iran i mundial, czyli sztuka zamiatania pod dywan

Donald Trump grozi śmiercią całej cywilizacji, Iran próbuje przenieść swoje mecze do Meksyku, a Gianni Infantino tylko uśmiecha się mówiąc, że „sport nie powinien mieszać się z polityką”. FIFA jak zwykle próbuje zamieść pod dywan sprawę, lecz ta może zwrócić ze zdwojoną siłą podczas samego mundialu.

Reklama

A jest to sprawa bez precedensu, bo jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się, by w momencie rozgrywania mistrzostw świata ich organizator toczył aktywną wojnę z jednym z uczestników turnieju. Do takiej sytuacji nie doszło nawet w 1938 roku, na mundialu pełnym kontekstów politycznych, bo rozgrywanym w przededniu drugiej wojny światowej.

Zdarzały się wcześniej wielkie napięcia (jak chociażby na wspomnianym turnieju, ale nie tylko) czy otwarte konflikty gospodarzy z krajami, które nie dostały się na mundial (Rosja i Ukraina w 2018). Patrząc więc z tej perspektywy, mundial 2026 jest czymś, czego jeszcze nigdy nie było.

Wojna w Iranie. Brak reakcji FIFA

Donald Trump dość czytelnie zasugerował, że przyjazd Irańczyków do Stanów nie jest z ich perspektywy najmądrzejszym pomysłem.

Reprezentacja Iranu w piłce nożnej jest mile widziana na mistrzostwach świata, ale naprawdę nie uważam, aby jej obecność była właściwa, ze względu na bezpieczeństwo i życie jej członków. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie! – napisał na swoim X-ie.

Reklama

Prezydent Stanów nie wygraża wprost, bo to w teorii mogłoby stać się podstawą nawet do odebrania turnieju jego krajowi. Pomiędzy wierszami można jednak doskonale zrozumieć przekaz. A brzmi on mniej więcej tak: „Przyjeżdżajcie, pewnie, nasi już czekają z karabinami”.

W świetle takich zapowiedzi – i ogólnie całego konfliktu – zupełnie naturalne wydają się działania Irańczyków, którzy w ostatnich tygodniach próbowali przenieść swoje mecze do Meksyku. Pech chce, że wszystkie trzy spotkania planowo rozegrają w Stanach, w Los Angeles i Seattle.

Oczywiście, taki scenariusz nie rozwiązałby całego problemu, bo co, jeśli Irańczycy wyszliby z grupy? Ba, możliwe jest nawet, że trafią w fazie pucharowej na zespół prowadzony przez Mauricio Pochettino. Pojawiały się też teorie spiskowe, jakoby sędziowie mieli przy takim scenariuszu gwizdać przeciwko azjatyckiej drużynie, żeby ta nie awansowała do kolejnej fazy, co pomogłoby uniknąć skandalu.

To oczywiście tylko fantazja internautów. Fakty są takie, że Iran i tak zagra w Stanach Zjednoczonych, bo FIFA – w sumie nie wiadomo, dlaczego – zdecydowała się nie przenosić meczów do Meksyku, mimo że współorganizator mistrzostw był gotowy na zorganizowanie trzech dodatkowych spotkań.

Reklama

FIFA zdecydowanie odrzuciła możliwość przeniesienia spotkań z ich pierwotnych aren – poinformowała oficjalnie  prezydent Meksyku, Claudia Sheinbaum.

Iran zbojkotuje mundial?

Wojna na Bliskim Wschodzie trwa od 28 lutego. W zeszłym tygodniu Donald Trum zagroził, że jeśli Iran nie spełni jego żądań w cieśninie Ormuz, to nie tylko w ciągu czterech godzin zniszczy wszystkie mosty i elektrownie w tym rejonie, ale też „w nocy umrze cała cywilizacja i nigdy nie się odrodzi”. Szalony prezydent dodawał, że „nie chce, aby tak się stało, ale prawdopodobnie tak się stanie”.

Reklama

Na zapowiedziach, na szczęście, się skończyło. A zamiast zagłady przyszło zawieszenie broni, które ma zakończyć się w najbliższy wtorek, lecz obie strony, według informacji Bloomberga, będą chciały przedłużyć rozejm o kolejne dwa tygodnie, by w tym czasie wypracować porozumienie pokojowe. Należy jednak pamiętać, że rozejm jest tymczasowy i nie musi wcale oznaczać końca konfliktu.

W tej całej sytuacji FIFA nie ma żadnej siły, żeby jakkolwiek wpłynąć na działania Stanów Zjednoczonych, także na polu sportowym. Zamiast tupnąć nogą, woli skakać dookoła przywódcy, czy to wręczając mu kuriozalną pokojową nagrodę, oddając mu scenę na ceremonii losowania, czy przyjmując zaproszenie do rady bezpieczeństwa, w której Infantino zasiadł obok… przedstawicieli światowych państw.

Z drugiej strony, FIFA nie zamierza też jakkolwiek stawać po stronie Irańczyków. Jest jak ta nauczycielka, która bierze dwóch bijących się chłopaków i mówi „nieważne kto zaczął, macie się pogodzić”. Wygląda więc na to, że jedyną opcją, żeby Iran nie grał na terenie Stanów Zjednoczonych, jest… bojkot. Ale ten raczej się nie wydarzy, bo Irańczycy nie zamierzają wypisywać się z mistrzostw.

Ale nawet i na taki scenariusz FIFA ma być przygotowana, o czym ochoczo rozpisywały się polskie portale, powołując się na „The Athletic”. W głowach działaczy powstał bowiem pomysł barażu interkontynentalnego, w którym o zwolnione miejsce, o ile Iran oczywiście postanowiłby zostać w domu, powalczyłyby cztery reprezentacje – dwie z Europy i dwie z Azji. Z naszego regionu zostałaby wyłonione dwie ekipy spośród czterech, które odpadły w finale baraży (czyli my, Włosi, Duńczycy i Kosowianie). Mimo że wizja kolejnej szansy na drodze do mundialu brzmi kusząco, to nie powinno traktować się jej poważnie.

Reklama

Podobnie jak samego Gianniego Infantino, który w swoim śliskim stylu wypowiada się na temat obecności Iranu. – Na pewno przyjadą. Reprezentują swój naród, zakwalifikowali się, piłkarze chcą grać – mówił na forum Invest in America w Waszyngotonie. – Mamy nadzieję, że do tego czasu nastanie pokój, co na pewno pomoże – dodawał.

I jeszcze perełka: – Widziałem piłkarzy dwa tygodnie temu na zgrupowaniu. Bardzo chcą zagrać. Powinni przyjechać, sport nie powinien łączyć się z polityką.

To prawda, sport nie powinien łączyć się z polityką, ale to nie piłkarze go z nią łączą, a przywódcy krajów. A w odniesieniu do takich wydarzeń, jak wojna na Bliskim Wschodzie, hasełko „nie mieszajmy sportu z polityką” oznacza w rzeczywistości „przymknijmy oko na wszystko, co dzieje się wokół nas, bo tak jest łatwiej”.

Czy taka postawa akurat ze strony FIFA, która ostatnio była krytykowana także przez nieuzasadnioną bierność wobec działań Izraela w Palestynie, dziwi kogokolwiek? Niekoniecznie. Najważniejsze z perspektywy federacji jest to, że szykuje się najbardziej dochodowy mundial w historii. Także dla samej FIFA.

Reklama

WIĘCEJ O MUNDIALU:

Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Selekcjoner Francuzów potwierdza: piłkarza zabraknie na mundialu

Mistrz świata kontuzjowany. Może nie zdążyć na mundial

11 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Ekstraklasa

Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Jan Broda
5
Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?