Ekstraklasa - 28. Kolejka

Arkadiusz Jędrych 48"
Daniel Haakans 74"
Luis Palma 80"
Eman Markovic 38"
Ilya Shkurin 60"
Eman Markovic 78"

Lech i GKS zadbały, by na finiszu ligi nie zabrakło emocji

Aleksander Rachwał

12 kwietnia 2026, 20:14 • 4 min czytania 32

Reklama
Lech i GKS zadbały, by na finiszu ligi nie zabrakło emocji

Przez większość pierwszej połowy zapowiadało się na kolejne niemrawe widowisko, jakich w tej kolejce nie brakowało. Jak bardzo musieli żałować ci, którzy uznali, że mają już dość i wolą zamiast oglądać drugą połowę iść na spacer. Lech i GKS po przerwie wsadzili nas na karuzelę, z której żal było zsiadać, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Reklama

No nie wszedł Lech w tę pierwszą połowę, jakby chciał wysłać do reszty ligi sygnał, że o odebraniu mu mistrzostwa może co najwyżej pomarzyć. W ofensywie to była jakaś kompletna apatia, totalny brak pomysłu na to, jak ukąsić rywala. Do momentu straty gola to była właściwie jedna sensowna akcja z ładną wymianą podań między Walemarkiem i Ishakiem, zakończona zmarnowaniem patelni przez Bengtssona.

Lech Poznań – GKS Katowice 3:3. Kolejorz nie odskoczył rywalom

W dodatku Kolejorz prosił się o kłopoty, bo GKS, który w tych początkowych minutach wyglądał znacznie konkretniej, z łatwością dochodził do sytuacji strzeleckich. Straszyli piłkarze Rafała Góraka po rzutach rożnych (w pierwszej połowie mieli ich dziewięć i przy wielu z nich śmierdziało golem) i wreszcie trafili po dośrodkowaniu, choć akurat z gry. Piłkę w pole karne dorzucił Czerwiński, Pereira przypomniał sobie o tym, że warto by w jakikolwiek sposób przeszkodzić rywalowi dopiero, gdy ten już składał się do strzału, więc Marković skorzystał i trafił na 1:0.

Gol jednak zadziałał na gospodarzy jak zimny prysznic, bo końcówka pierwszej części meczu to był zdecydowanie ich lepszy fragment. Na tyle dobry, że padł choćby ich pierwszy celny strzał, oddany przez Ishaka.

Lechici wyszli tak samo podrażnieni na drugą część spotkania i okazało się – co za zaskoczenie – że jednak opłaca się oddawać strzały. Rodriguez na przykład kopnął tak, że wydawało się, że do bramki nie trafi, ale piłka odbiła się pechowo od Jędrycha i jednak do siatki wpadła.

Reklama

No i niby Lech się obudził, zaczął stwarzać więcej zagrożenia na połowie rywala, ale na swojej nadal pozwalał rywalowi na wiele. Choćby Jagiełło tylko przyglądał się jak Marković biegnie z piłką w kierunku pola karnego, ale nie reagował, tak jak Gholizadeh stał w pobliżu, ale nie pilnował Nowaka, do którego Norweg zagrał. No a Nowak z piłką na lini pola karnego bez problemu wypatrzył czekającego na podanie Szkurina i, jak to Nowak, znakomicie go obsłużył. To był popis bezradności Lecha w obronie – Skrzypczak ruszył do Nowaka kompletnie bez przekonania, opuszczając pozycję, Pereira z podobnym zaangażowaniem przeszkodził Szkurinowi w przejęciu piłki, na koniec Mońka poszedł wślizgiem na raz, więc Białorusin z łatwością go minął, a następnie pokonał Mrozka, mimo że Pereira starał się jeszcze rozpaczliwie przeszkadzać (w taki sposób, że piłka po jego interwencji odbiła się do Mońki i wróciła do Szkurina).

Lech z zeszłego sezonu to starcie pewnie by przegrał, bo z odrabianiem strat kompletnie sobie na radził (w sumie wywalczył tylko jeden punkt w meczach, w których pierwszy stracił gola, co symboliczne, był to mecz z GKS-em Katowice), tymczasem pokazał, że teraz prowadzenie rywali już go nie podłamuje. Żeby to jednak zrobić, potrzebował zmian. Trio Walemark – Bengtsson – Ishak kompletnie rozczarowało, a po wejściu Hakansa, Palmy i Agnero trybuny w Poznaniu uwierzyły, że wynik jest jeszcze do odwrócenia.

Fin i Honduranin zaliczyli naprawdę imponujące wejście. Pierwszy pokazał, że szybkość jest jego wielkim atutem – w pojedynku biegowym nie dał szans rywalom i kontrę napędzoną świetnym podaniem Palmy sfinalizował strzałem w pełnym biegu z linii pola karnego.

Nie pocieszyli się jednak tym remisem za długo gracze Nielsa Frederiksena, bo GKS po zaledwie pięciu minutach znów prowadził. Po raz kolejny kapitalną robotę wykonał Marković – napędził akcję zagraniem do Wasielewskiego, ruszył za nią w pole karne i znalazł się w nim w samą porę, by dobić piłkę odbitą przez Mrozka po strzale Jirki.

Reklama

I Lech znowu się z tego dźwignął, znów po akcji zmienników. Dobrze zastawił się Agnero, po zgraniu Jagiełły piłka trafiła do Gholizadeha, który znalazł czyhającego w szesnastce Palmę. Hondurain potańczył w polu karnym z Czerwińskim, wygrał to starcie, a następnie precyzyjnym uderzeniem pokonał Strączka.

Strączka, który w końcówce swoimi interwencjami uratował skórę gościom – doskonałym wyjściem przy strzale Hakansa i wcześniej przy uderzeniu głową Agnero.

Być może gdyby mecz jeszcze trochę potrwał, Lech w końcu by coś wcisnął, bo w końcowym fragmencie napierał, natomiast całościowo trudno powiedzieć, by wynik był niesprawiedliwy. Po tym, jak Kolejorz przespał pierwszą połowę i jakie prezenty rozdawał pod swoją bramką, nie może narzekać na remis.

W kontekście ligowych rozstrzygnięć wyjaśniło się natomiast niewiele. Ani Lech nie ustawił się w dużo lepszej pozycji w walce o mistrzostwo, ani GKS nie wykonał jakiegoś wyraźnego kroku w kierunku pucharów. Liczba goli sprawia jednak, że przynajmniej mamy poczucie, iż obie drużyny zasłużenie są na tych pozycjach, na których są.

Reklama
4
Mrozek
3
Gurgul
3
Skrzypczak
5
Monka
2 -
Pereira
3
Bengtsson
5
Rodriguez
3
Kozubal
6
Gholizadeh
1
4
Ishak
3
Waalemark
yellow-card
Damian Sylwestrzak 4

Zmiany:

icon-swap
Filip Jagiello
4
Pablo Rodriguez
icon-swap
Yannick Agnero
5
Mikael Ishak
icon-swap
Luis Palma
7
Leo Bengtsson
1
1
icon-swap
Daniel Haakans
6
Patrik Waalemark
1
icon-swap
Timothy Noor Ouma
A. Kozubal

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

32 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Statystyki

8
Strzały celne
8
1
Strzały celne 1. połowa
4
7
Strzały celne 2. połowa
4
3
Strzały niecelne
6
2
Strzały niecelne 1. połowa
4
1
Strzały niecelne 2. połowa
2
5
Interwencje bramkarza
6
64
Posiadanie piłki
36
10
Rzuty wolne
10
6
Rzuty rożne
9
1
Rzuty rożne 1. połowa
8
5
Rzuty rożne 2. połowa
1
9
Faule
8
2
Faule 1. połowa
5
7
Faule 2. połowa
3
1
Spalone
2
1
Spalone 2. połowa
1

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 12 kwietnia 2026 17:30
Sędzia:
Damian Sylwestrzak

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama