W poniedziałkowe popołudnie znów zrobiło się głośno o Śląsku. W nocy z soboty na niedzielę dwójka piłkarzy wrocławskiej drużyny została zaatakowana w jednym z tamtejszych klubów nocnych. Piotr Samiec-Talar uniknął większych obrażeń, ale Patryk Sokołowski leży w szpitalu ze złamaną żuchwą. Więcej o tym zdarzeniu na kanale Weszło opowiedział Piotr Janas z „Gazety Wrocławskiej”.
Dużo dzieje się w ostatnim czasie we Wrocławiu. Afera związana z meczem z Wisłą Kraków, likwidacja kobiecej drużyny, a teraz pobici piłkarze.
Piłkarze Śląska zaatakowani w nocnym klubie. Piotr Janas zdradził szczegóły
O całym zajściu poinformowała „Gazeta Wrocławska”. W sobotę Śląsk Wrocław rozgrywał wyjazdowy mecz z Puszczą Niepołomice, który zakończył się remisem 1:1. W pierwszym składzie Śląska wystąpili Piotr Samiec-Talar i Patryk Sokołowski, dla którego mógł to być ostatni mecz w tym sezonie. Po powrocie do Wrocławia wspomniana dwójka została bowiem zaatakowana w jednym z nocnych klubów.
– Doszło do bardzo przykrego zdarzenia – do pobicia piłkarzy Śląska Wrocław. Konkretnie tej dwójki, która czekała na taksówkę, żeby wrócić do domów. Pojawił się ewidentnie będący pod wpływem jakichś substancji mężczyzna. Miał problem do piłkarzy i zaatakował ich fizycznie. O ile, na szczęście, kapitan Piotr Samiec-Talar uniknął jakichkolwiek poważnych obrażeń, o tyle Patryk Sokołowski miał znacznie mniej szczęścia – opowiadał na WeszłoTV Piotr Janas.
– Ma złamaną żuchwę. Nie może nawet mówić, nie jest w stanie normalnie rozmawiać, tylko komunikuje się ze światem poprzez pisanie na telefonie. Ma unieruchomioną szczękę, więc sytuacja jest poważna, mówimy tutaj o dość poważnym uszczerbku na zdrowiu. Wiemy, że Patryka na jakiś czas zabraknie, a to jest duży problem dla Śląska Wrocław, bo jednak mówimy o piłkarzu, który był ostatnio zawodnikiem wyjściowej jedenastki dla trenera Simundzy.
Dziennikarz „Gazety Wrocławskiej” jest w posiadaniu nagrania z całego zdarzenia. W programie „Giki&Wąs” zdradził więcej szczegółów.
– Na ulicy Świętego Mikołaja jest bardzo popularny we Wrocławiu klub, wydaje mi się, że nawet najpopularniejszy. (…) Tam właśnie bawili się piłkarze. Było ich tam sporo, to była grupa około 10 osób. Bawili się tam we własnym gronie. Wiem, że nie byli tam zbyt długo, to była noc z soboty na niedzielę, a przecież w sobotę Śląsk grał mecz w Niepołomicach. Drużyna wróciła do Wrocławia około drugiej nad ranem, więc bezpośrednio ze stadionu część piłkarzy udała się na miasto.
Piłkarze Śląska Wrocław zostali pobici na mieście 🚨
W nocy z soboty na niedzielę dwaj piłkarze @SlaskWroclawPl zostali zaatakowani i pobici przez młodego mężczyznę pod jednym z wrocławskich klubów. Poszkodowani to Piotr Samiec-Talar i Patryk Sokołowski.
Temu pierwszemu na… pic.twitter.com/UsZ6iaYdQo
— Piotr Konrad Janas, GWr (@Piotr_K_Janas) March 23, 2026
Wiadomo już, że osobą, która zaatakowała piłkarzy jest także piłkarz, który grał amatorsko w niższych ligach.
– Nie my jesteśmy od tego, żeby wskazać, kto to jest i nie chciałbym sprowadzać na tego człowieka publicznego linczu, podając jego imię i nazwisko, natomiast z dużą dozą prawdopodobieństwa wiadomo już, kto to jest. To amator, który występował w niższych ligach tu, we Wrocławiu. Nie jest to członek żadnej grupy kibicowskiej, ktoś, kto regularnie pojawia się na meczach. Powód tej bójki to efekt jakiejś frustracji, może trochę niespełnionych ambicji. Wiem, że w pyskówce, która poprzedziła tę bójkę, padały teksty w stylu „ile wy tam zarabiacie, to jest skandal”. Wiem, że piłkarze coś mu odpowiedzieli, ale raczej unikali konfrontacji.
Piotr Samiec-Talar wyszedł z tego zdarzenia praktycznie bez szwanku, natomiast Patryk Sokołowski przejdzie we wtorek operację złamanej żuchwy.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Komunikat Śląska Wrocław ws. pobicia Sokołowskiego i Samca-Talara
- Haditaghi o pobiciu piłkarzy Śląska: Najsurowsza kara, na jaką zezwala prawo
- Nie chce Polonii w Ekstraklasie. „W Warszawie wystarczy jeden klub”
Fot. Newspix.pl