Wiemy, prezesi których klubów lubują się w zwalnianiu swoich trenerów. Ale dziś zadajemy sobie inne pytanie: mecz z kim jest największym zagrożeniem dla szkoleniowca rywali? Po utracie punktów z jaką drużyną najczęściej kluby Ekstraklasy decydowały się na dymisję szefa sztabu? Lider tego zestawienia nie jest zaskoczeniem, ale po piętach depcze mu niespodziewany rywal – czy Pogoń Szczecin w końcu okaże się w czymś najlepsza?
Spis treści
- Kto najczęściej doprowadza w Ekstraklasie do zwolnienia trenerów przeciwnika?
- Czasem winna jest kuweta, czasem radny Wójcik
- Czasem wylecisz po wygranej
- Strzeż się wygranej z Wisłą Płock!
- Koszmar z ulicy Bułgarskiej
- Pogoń Szczecin znów zero tituli!
- Górnik Zabrze spoczął na laurach
- Legia Warszawa na dnie także w tej klasyfikacji
- Przegrać z Rakowem to nie wstyd
- Kto kogo?
- Killing spree
- CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
Kto najczęściej doprowadza w Ekstraklasie do zwolnienia trenerów przeciwnika?
Który polski klub najbardziej lubi zwalniać swoich trenerów? Uwielbiają to robić w Łodzi. Widzew miał w XXI wieku mniej więcej pięćdziesięciu szkoleniowców. ŁKS zwolnił ich w trakcie sezonu Ekstraklasy aż dziesięciu, czyli robi to najczęściej w przeliczeniu na liczbę rozegranych w tym czasie w elicie meczów. Na przeciwległym biegunie są Lech, Jagiellonia i przede wszystkim Raków, który praktycznie tego nie robi. Jednak dziś nie będzie o tym.
Dziś nie analizujemy kto lubi zwalniać swoich trenerów, tylko kto najczęściej doprowadza do rozstania się ze szkoleniowcem przez swoich przeciwników.
Prześledziłem wszystkie zmiany trenerów w trakcie sezonu w klubach Ekstraklasy w XXI wieku, by sprawdzić kto doprowadza najczęściej do zwolnienia szkoleniowca przez swoich rywali. Nie biorę pod uwagę dymisji złożonych w przerwach międzysezonowych. Kluby, które rozstają się w ich trakcie ze szkoleniowcami najczęściej robią to za całokształt pracy w pełnym sezonie, albo przynajmniej w rundzie wiosennej. Trudno łączyć każdorazowo ostatni mecz danej drużyny w rundzie ze zwolnieniem trenera.
Inaczej jest w przypadku rozstań w trakcie rozgrywek. Znalazłem ostatni mecz każdego szkoleniowca, który rozstał się ze swoim klubem w środku sezonu. Można w uproszczeniu stwierdzić, że była to kropla, która przelała czarę goryczy. Rywal, który jako ostatni odebrał punkty zespołowi danego trenera „zwolnił” go niejako z jego stanowiska.
To oczywiście znaczące uproszczenie. Mieliśmy wiele przypadków, gdy taka porażka była tylko pretekstem. Albo zwolnienie było już wcześniej zaplanowane. Albo nastąpiła kłótnia z zarządem lub z zawodnikami. Mogło być też wiele innych powodów. Jednak najczęściej właśnie to ostatnia wpadka ostatecznie decyduje o rozejściu się dróg danego trenera i jego pracodawcy.
Sprawdźmy, jakie kluby najczęściej przykładają rękę do rozstań szkoleniowców rywali z ich ówczesnymi klubami. Kto jest katem ławek trenerskich swoich przeciwników?
Czasem winna jest kuweta, czasem radny Wójcik
W XXI wieku zmian trenerów w trakcie sezonu było aż 320. Średnio jedna na miesiąc. Choć oczywiście występują znaczne wahania w różnych porach roku. Najgorsze są:
- marzec (50 dymisji),
- październik (49),
- kwiecień (47).
Trzeci miesiąc roku wyszedł na prowadzenie dzięki Joviceviciowi, Feio, Szwardze i Ramirezowi, którzy przestali prowadzić kluby Ekstraklasy właśnie w marcu 2026 roku. Kwiecień jest chwilowo spokojny, ale to pewnie cisza przed burzą.
Taki podział czasowy jest oczywisty. Pierwsze dwa miesiące sezonu to jeszcze miesiąc miodowy. Natomiast jeżeli po przerwie zimowej nie zaczniesz punktować gdzieś do Wielkanocy, to generalnie wylatujesz. Najmniej rozstań jest w czerwcu i w lipcu, ale pamiętajmy, że dziś analizuję wyłącznie zmiany w trakcie sezonu. W tych miesiącach kluby bardzo często szukają nowych szkoleniowców, ale w olbrzymiej większości przypadków działo się to już po rundzie wiosennej.
Nie wszystkie zmiany w trakcie sezonu da się jednak przypisać do jednego przeciwnika – winowajcy. Jasne, w przypadku Goncalo Feio w Radomiaku należałoby wskazać radnego Wójcika, bo trudno mówić, że Rafał Górak wygraną GieKSy w Radomiu doprowadził do zwolnienia Portugalczyka.
Także grudniowa porażka Rakowa z Zagłębiem nie doprowadziła do rozstania częstochowskiego klubu z Markiem Papszunem, z którym zakończenie współpracy zaplanowane było dużo wcześniej.
Czasem wylecisz po wygranej
Trzy lata temu Bartosch Gaul został zwolniony z Górnika Zabrze po porażce z Jagiellonią, ale poprowadził jeszcze swój klub w meczu z Wisłą, który… wygrał. Podobnie Jan Urban wyleciał z Poznania dekadę temu przez remis z Bruk-Bet Termaliką Czesława Michniewicza, ale zdążył potem jeszcze wygrać z Piastem.
Orest Lenczyk ze Śląska został zwolniony po porażce z Hannoverem, ale przyczyną był konflikt z zawodnikami. Do dziś nie do końca wiadomo, za co wyleciał w 2011 roku z Jagiellonii Czesław Michniewicz. Wygrał ostatni mecz w Gdańsku. Prawdopodobnie jesienne wyniki przyszłego selekcjonera były niezadawalające.
Jeszcze ciekawiej miał Jacek Zieliński w Lechu w 2010, który wygrał dwa ostatnie mecze przed zwolnieniem. Zdecydowało wcześniejsze potknięcie z Górnikiem Nawałki. Bogusław Kaczmarek wygrał z Polonią Warszawa wiosną 2009 roku trzy mecze i zremisował jeden. I wyleciał. Ale jakże mogło być inaczej, skoro w klubie rządził Józef Wojciechowski?
Wdowczyk z Wisły dziesięć lat temu odszedł, bo ta po prostu mu nie płaciła. Nie musimy się jednak cofać aż do tak zamierzchłych czasów. Przecież dopiero co Patryk Czubak przestał być trenerem Widzewa po wygranej w ostatnim meczu w Niecieczą. Wówczas zdecydowało greckie wesele, na które się udał, zamiast pracować z drużyną w przerwie reprezentacyjnej.

Bruno Baltazar odszedł z Radomia, bo dostał świetną ofertę z francuskiego Caen. Podobnie było z Jensem Gustafssonem, który wybrał Arabię, ale także z Probierzem, gdy zmieniał Łódź na Saloniki.
Strzeż się wygranej z Wisłą Płock!
Niezwykle niebezpieczną sytuacją była także w przeszłości… wygrana z Wisłą Płock. To właśnie po zwycięstwie z Nafciarzami Widzew w 2003 roku opuścił Petr Nemec (sam zrezygnował), w 2005 roku Bohumil Panik został zwolniony z Pogoni, a rok później – Edward Klejndinst z Zagłębia Lubin!
Zresztą, wylecieć da się nie tylko po wygranej. W polskiej piłce wszystko jest możliwe. Można nawet… nie zdążyć poprowadzić drużyny w żadnym meczu. Tak właśnie przecież skończyło się słynne 48 godzin Michała Probierza w Niecieczy.
Wyjątkowym pechowcem jest Krzysztof Sobieraj. Arka Gdynia zatrudniła go na początku marca 2020 roku. Kilka tygodni jego „pracy” w Gdyni polegało głównie na treningach zdalnych, bo cały kraj zamknięty był w domach przez pandemię. Zanim wróciła liga, trener został zwolniony. W żadnym meczu Pogoni nie zdołał poprowadzić także Ze Carlos w 2006 roku.
Niewielu już pamięta, że Henryk Kasperczak z Wisły w 2004 roku odszedł w wyniku nieporozumień na tle zapisów kontraktowych. Miał wtedy na koncie serię… dziesięciu wygranych z rzędu. W jego miejsce przyszedł z Górnika Verner Licka, który z zabrzańską drużyną zwyciężył w trzech ostatnich spotkaniach.
Wyeliminowałem liczne sytuacje tego typu, by pozostawić wyłącznie te, w których rozstanie z trenerem można przyporządkować do straty punktów w ostatnim meczu pod jego wodzą. Zostało 298 takich przypadków. Niedługo będziemy mieli zatem okrągłe trzy setki. Prezesi klubów Ekstraklasy wyjątkowo się postarali. To całkiem duża próbka. Wystarczająca, by sprawdzić, kto najczęściej powoduje wyrzucenie szkoleniowca przeciwników z roboty.
Oczywiście analizuję sytuacje także sprzed wielu lat. Możliwe, że nie są uwzględnione pewne niuanse i przyczyny każdej dymisji. W wielu przypadkach niekoniecznie trzeba ją łączyć ze stratą punktów w ostatnim meczu. To jednak głównie zabawa, która ma pokazać pewne trendy, niezależnie od incydentalnych bardziej skomplikowanych przypadków.
Oczywiście nie uwzględniam w zestawieniu trenerów tymczasowych, z którymi szybkie rozstanie było od początku zaplanowane.
Koszmar z ulicy Bułgarskiej
Koszmarem z ulicy Wiązów Bułgarskiej dla swoich rywali jest Lech Poznań. Doprowadził do dymisji u swoich przeciwników aż dwadzieścia razy! Kolejorz jest przy tym wyjątkowo regularny, bo doprowadza do mniej więcej jednej dymisji co roku w ostatnich piętnastu latach kalendarzowych:
- 2024: Kamila Kieresia ze Stali
- 2023: Jarosława Skrobacza z Ruchu
- 2022: Tomasza Kaczmarka z Lechii
- 2021: Petera Hyballi z Wisły Kraków
- 2019: Leszka Ojrzyńskiego z Wisły Płock
- 2018: Tadeusza Pawłowskiego ze Śląska
- 2017: Michała Probierza z Jagiellonii i Waldemara Fornalika z Ruchu
- 2016: Leszka Ojrzyńskiego z Górnika Zabrze
- 2015: także Leszka Ojrzyńskiego (!) z Podbeskidzia
- 2014: Piotra Stokowca z Jagiellonii
- 2012: Kamila Kieresia z Bełchatowa
- 2011: Andrzeja Pyrdoła z ŁKS-u
Ostatni okres, gdy Lech przez dwa lata nie „zwolnił” żadnego trenera przeciwników miał miejsce dwadzieścia lat temu! Poznaniacy muszą się sprężyć, bo za pół roku miną dwadzieścia cztery miesiące odkąd doprowadzili do dymisji Kieresia ze Stali. A rywale czają się Kolejorzowi za plecami!

Pogoń Szczecin znów zero tituli!
Aż dziewiętnaście „zwolnień” ma na koncie Pogoń! A patrząc na jej skuteczność w ostatnich miesiącach, pozycja lidera jest poważnie zagrożona. Jeszcze pięć lat temu była daleko w tyle klasyfikacji. Wtedy jednak ruszyła maszyna i na sumieniu Portowcy mają:
- 2021: Bogdana Zająca z Jagiellonii, Radosława Sobolewskiego z Wisły Płock
- 2022: Kamila Kieresia z Łęcznej
- 2024: Szymona Grabowskiego z Lechii
- 2025: Daniela Myśliwca i Zeljko Sopicia z Widzewa oraz Edwarda Iordanescu z Legii

Jeden klub zwalniający trzem rywalom trenerów w jednym roku kalendarzowym to rzadki przypadek. Dokonała dotąd tego:
- Cracovia Wojciecha Stawowego w 2005 roku (w ciągu dwóch miesięcy!),
- Korona Ryszarda Wieczorka w 2006 roku,
- Odra Wodzisław Janusza Białka oraz Ruch Chorzów w 2009 roku,
- Jagiellonia w 2014 roku,
- Cracovia w 2015 roku,
- Śląsk Jana Urbana w 2017 roku.
Co ciekawe, sama Pogoń dokonała już tego także w 2015 roku.
W przypadku szczecinian należy szczególnie pochwalić ich skuteczność. Aż osiem zespołów rozegrało w Ekstraklasie więcej spotkań, a mimo tego Pogoń wyprzedziła ich pod względem zwolnionych trenerów rywali. Inni mieli znacznie więcej okazji do prześladowania przeciwnika. Portowcy spędzili przecież kilka lat na odbudowie od niższych lig. Jednak wrócili i rozpoczęli swoją krwawą zemstę.
Górnik Zabrze spoczął na laurach
W pewnym dystansie do Lecha i Pogoni czai się Górnik Zabrze. Niestety rozmienia na drobne swoje dobre wyniki sprzed lat jeżeli chodzi o prześladowanie trenerów rywali. Do 2018 roku miał ich na koncie aż czternastu. W tym tempie byłby dziś pewnie liderem, ale zupełnie spoczął na laurach. Zaliczył od tego czasu tylko dwa strzały.
W 2020 roku urwał punkty Legii Vukovicia, a cztery lata później Śląskowi Magiery i obaj nie poprowadzili już swoich drużyn w kolejnym spotkaniu.
Biorąc pod uwagę, że kolejne miejsca w klasyfikacji klubowej zajmują Śląsk i Wisła, przynajmniej do lata nie będziemy mieć zmian w czołówce rankingu. Lech z Pogonią mogą spokojnie uciekać konkurencji.
Jednak trzeba uczciwie zaznaczyć, że nie każdy klub miał tyle samo szans na pozbycie się trenerów rywali. Legia gra w Ekstraklasie bez przerwy (póki co), ale wiele innych klubów miało na to tylko sezon lub dwa. Jak wygląda zatem skuteczność w stosunku do liczby rozegranych meczów?
Średnio klub doprowadza do zwolnienia trenera rywali raz na dziewięćdziesiąt meczów. Taką mniej więcej przeciętną ma Górnik, Arka, Śląsk, Lechia, a nawet Lech Poznań, który jest liderem głównie dzięki temu, że po prostu ciągle gra w Ekstraklasie.
Legia Warszawa na dnie także w tej klasyfikacji
Największą skuteczność teoretycznie ma Ruch Radzionków, który w XXI wieku zagrał w Ekstraklasie tylko 22 mecze wiosną 2001 roku, a doprowadził w tym czasie do wywalenia Janusza Wójcika ze Śląska. Dwie egzekucje w mniej niż sześćdziesięciu meczach mają na koncie RKS Radomsko, Szczakowianka i Stomil. Wiadomo – spadkowicze, a jak z nimi przegrywasz, to wylatujesz z roboty.
Jednak w ich przypadku taki wskaźnik to głównie efekt skali. Kto zatem spędził więcej sezonów w lidze, a mimo tego utrzymał dużą skuteczność? Świetnie wypada pod tym względem ŁKS – siedem dymisji rywali, czyli jedna co 38 meczów, Odra Wodzisław (co 55 meczów). Szczególnie wyróżnić trzeba także Pogoń, która eliminuje szkoleniowca przeciwników co 66 spotkań.
Całkiem niezły wynik notuje też Widzew, Wisła Płock, Radomiak i GKS Katowice, który ostatnio mocno wziął się do roboty.
Kto jest na dnie tabeli? Legia Warszawa. Doprowadziła do zwolnienia jedenastu trenerów rywali, ale potrzebowała na to ponad dwóch tysięcy meczów. Czyli eliminuje przeciwnika raz na prawie dwieście spotkań. Niezwykle litościwi są zatem Wojskowi! A bardziej serio: po prostu w tym stuleciu przegrana z Legią generalnie, jeżeli pominiemy ten sezon, nie jest powodem do wstydu i rozpaczy. To przecież wciąż najbardziej utytułowany klub w ostatnich dwóch dekadach. Między wrześniem 2011 roku a lutym 2018 roku przez prawie siedem lat strata punktów z CWKS-em nie była powodem zwolnienia żadnego trenera! Dla porównania w tym czasie Śląsk doprowadził do dymisji dziewięciu szkoleniowców swoich przeciwników.
Przegrać z Rakowem to nie wstyd
Zaledwie raz na 168 meczów eliminuje trenera rywali Podbeskidzie, które dokonało tego tylko dwukrotnie. Mecz z klubem z Bielska-Białej był ostatnim dla Brzęczka w Lechii i Pawłowskiego w Wiśle Kraków. Zaledwie raz na 147 meczów usuwa z gry trenera Raków. Nic dziwnego. Od startu stał się potęgą w polskiej lidze i trudno było porażkę z nim, szczególnie za Papszuna, traktować jako powód do wyrzucenia szkoleniowca.

Na dnie są także Górnik Łęczna, Wisła Kraków, Motor Lublin i Polonia Warszawa, która trzy razy częściej wywalała własnego trenera, niż doprowadzała do dymisji u rywali.
Specjalne słowa uznania należą się Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki, Miedzi Legnica i Puszczy Niepołomice. To kluby tak słabe, że nie zdołały doprowadzić do zwolnienia ani jednego szkoleniowca przeciwników! W przypadku Świtu z kolei, wiadomo było, że jak się z nim przegrało, to nie przez własnego trenera, tylko dzięki sędziom.
Kto kogo?
Wśród klubów prześladujących inne zespoły można znaleźć pięć, w których jeden zespół doprowadził do zwolnienia trenera przez drugi aż trzykrotnie.
- GKS Katowice – Widzew Łódź: 2004 Kasalik, 2014 Pawlak, 2026 Jovicevic
- Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin: 2001 Majewski, 2011 Bajor, 2018 Lewandowski
- Pogoń Szczecin – GKS Bełchatów: 2005 Kuras, 2012 Złomańczuk, 2015 Kiereś
- Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk: 2014 Quim Machado, 2015 von Hessen, 2024 Grabowski
- Zagłębie Lubin – Legia Warszawa: 2001 Smuda, 2016 Hasi, 2018 Jozak
To jednak nic przy dwóch wyjątkowych parach. Górnik Zabrze doprowadził do zwolnienia… czterech trenerów Legii, a Lech tyluż w Odrze Wodzisław.
- Górnik Zabrze – Legia Warszawa: Wdowczyk 2007, Urban 2013, Berg 2015, Vuković 2020
- Lech Poznań – Odra Wodzisław: Bochynek 2006, Kuras 2007, Białek dwukrotnie w 2008
Warto zaznaczyć, że Odra nigdy nie zwolniła trenera Lechowi, a Legia z Górnika wyrzuciła tylko Ryszarda Wieczorka w 2008 roku.
Killing spree
Można by powiedzieć, że GKS Katowice wpadł ostatnio w istny morderczy szał. Najpierw po meczu z GieKSą z posadą pożegnał się Jovicević, a pięć dni później – Goncalo Feio. Jednak wiemy, że w tym drugim przypadku nie decydowały sprawy sportowe. Gdyby tak było, byłby to rekord Polski.
Co ciekawe, ostatnia sytuacja, gdy dwie kolejne dymisje trenerów Ekstraklasy odbyły się po stracie punktów z tą samą drużyną miała miejsce w 2018 roku, gdy potknięcia z Zagłębiem Lubin oznaczały utratę pracy przez Adama Owena w Lechii, a miesiąc później Romeo Jozaka w Legii. Trzech z rzędu nie było nigdy i tu szansę na rekord GieKSie zabrały władze Arki i Radomiaka swoimi ostatnimi decyzjami.
Dotąd w mniej niż dziesięć dni do dymisji trenera dwóch przeciwników doprowadziła tylko Cracovia (październik 2013: Michniewicz z Podbeskidzia i Nawałka z Górnika) i Dyskobolia (kwiecień 2006: Panik z Pogoni i Żurek z Polonii Warszawa).
Końcówka sezonu zapowiada się wyśmienicie, ale poza kwestiami mistrzostwa, pucharów i spadkowiczów zdecyduje się też, czy Pogoń w końcu wygra jakąś klasyfikację. Brakuje jej jednego zwolnienia trenera przez rywali więcej od Lecha. Pierwszej okazji do tego nie wykorzystały władze Piasta po poniedziałkowej porażce z Portowcami u siebie. Mają czas do weekendu, ale Daniel Myśliwiec raczej jest bezpieczny. Podobnie jak Niels Frederiksen, z którym Pogoń zagra w sobotę, a także Adrian Siemieniec (9 maja) i Leszek Ojrzyński (18-19 maja). Trudno także przewidywać, by za dwa tygodnie Lukę Elsnera zwolniła Cracovia. Najlepsza kandydatura to chyba Mariusz Misiura, z którego Wisłą Płock Portowcy zmierzą się 3 maja. Czyżby koniec Zero Tituli?
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Peszko: W tej lidze nikt się nie nadaje. I może mieć rację
- Będzie zmiana w bramce Lecha? Możliwy transfer wewnątrz Ekstraklasy
- Skaut odchodzi z Pogoni. Haditaghi: Akademia była porażką
- Andi Zeqiri zawodzi. Nie ma ani perły, ani korony
- Daniel Myśliwiec: Mam trochę pretensji do siebie
- Thomasberg: Nie rozumiem polskiej mentalności, ale czułem, że kibice oczekiwali więcej
Fot. Newspix.pl