Kacper Tomasiak zrobił swoje. Polak wicemistrzem świata juniorów

Sebastian Warzecha

05 marca 2026, 18:20 • 4 min czytania 6

Reklama
Kacper Tomasiak zrobił swoje. Polak wicemistrzem świata juniorów

Faworytów było dwóch: Stephan Embacher i Kacper Tomasiak. Przed konkursem mistrzostw świata juniorów w skokach właściwie niemożliwym wydawało się jakiekolwiek inne rozstrzygnięcie… i do takiego nie doszło. Najlepszy okazał się Austriak, który wygrał w MŚJ po raz trzeci z rzędu. Kacper pewnie zajął drugie miejsce, a ono też może nas jak najbardziej ucieszyć.

Kacper Tomasiak wicemistrzem świata juniorów

Inne strategie przyjęli wobec swoich skoczków Polacy i Austriacy. Kacper Tomasiak – który jeszcze lotów nie poznał – opuścił zawody w Bad Mitterndorf. Embacher był tam z kolei znakomity, dwukrotnie zajął drugie miejsce i poważnie naciskał na najlepszego Domena Prevca. Świetnie też prezentował się w seriach treningowych we wtorek, gdy obie wygrał z ogromną wręcz przewagą… ale bez obecności Tomasiaka, który zjawił się w Lillehammer – gdzie odbywają się mistrzostwa – dopiero dzień później.

I to on wygrał trzecią serię treningową, środową, tyle że w niej nie skakał Embacher. A drugą, która miała odbyć się tamtego dnia, odwołano.

Reklama

CZYTAJ TEŻ: STEPHAN EMBACHER, CZYLI PODOPIECZNY SCHLIERENZAUERA I RYWAL TOMASIAKA

Bezpośrednio rywalizowali więc dopiero tuż przed konkursem, gdy odbyła się seria próbna. Lepszy – o 2,4 punktu – był Austriak. Skoczyli jednak tyle samo, decydująca była różnica w kompensatach za wiatr (seria próbna nie jest oceniana, więc nie było not do wzięcia pod uwagę). Innymi słowy – mogliśmy spodziewać się zaciętej rywalizacji o złoto. I na to liczyliśmy, chodziło bowiem przede wszystkim o to, by nie odleciał Embacher, byśmy do końca mogli się emocjonować walką o wygraną.

Bo medal wydawał się wręcz pewny, co więcej – w najgorszym przypadku srebrny. A to też ważne, bo każdy z medalistów wywalczy albo dla siebie, albo dla juniora ze swojego kraju roczne prawo startu w Pucharze Świata, powiększając tym samym kwotę swojej reprezentacji.

A wiecie, w obecnej sytuacji naszych skoków, fajnie byłoby zabierać na zawody młodego chłopaka, mając taką możliwość, albo więcej tych doświadczonych, a do tej kwoty doliczać Kacpra. Tak więc: chcieliśmy medalu. I dobrej rywalizacji o złoto, w której – jak to w sporcie – wygrać miał najlepszy.

Reklama

Embacher nie do zatrzymania

Po pierwszej serii pewne było jedno – że będą emocje. Kacper Tomasiak skoczył 98 metrów. Tyle samo co oddający swoją próbę wcześniej Jason Colby i tyle samo co Stephan Embacher. Tyle że pierwszego od trzeciego dzieliło siedem punktów. A Kacper był idealnie pomiędzy – 3,5 punktu nad pierwszym i 3,5 punktu za drugim. Jeśli chodzi o skok Austriaka – zdecydowały punkty za belkę, trenerzy bowiem obniżyli mu ją przed skokiem aż o trzy stopnie, z 9 na 6!

Poza tym, wiadomo – istotny był wiatr i noty. Te ostatnie Kacper dostał znakomite, bo poleciał faktycznie pięknie. Niemniej: jeśli chciał powalczyć o złoto, w drugiej serii musiał atakować. A wcześniej poczekać jeszcze na to, czy ataku nie przypuści aby Colby.

Amerykanin wyskakał sobie co najmniej brąz w pewnym stylu, ale nie poleciał tak daleko, jak w pierwszej serii. Skoczył 96 metrów, jednak – co warto podkreślić – przy stosunkowo mocnym wietrze w plecy. Daniel Kwiatkowski, trener Polaków, wiedział jednak, że Kacper nie może bać się Amerykanina, a walczyć o wygraną. Więc obniżył belkę o jeden stopień (na 7, Embacher w pierwszej serii skakał z 6), bo po prostu trzeba było ryzykować. Tomasiak z niższej belki i tak poleciał o metr dalej od Colby’ego. Nie było wątpliwości, że będzie liderem i że Polak będzie mieć srebro. A w efekcie – zostanie kolejnym medalistą MŚJ z Polski.

Embacher odbił się z dokładnie tej samej belki, również na życzenie trenera, i poleciał na 98,5 metra. Dziś był nie do zatrzymania – wygrał o 9,2 punktu nad Kacprem – zresztą od początku znakomicie skakał na skoczni w Lillehammer. Tomasiakowi zostało więc zadowolić się srebrem, które – jak już wspomnieliśmy – jest ważne dla Polaków.

Reklama

Z kolei Stephan Embacher dokonał czegoś niezwykłego, bo został mistrzem świata juniorów po raz trzeci z rzędu. Tego nie dokonał jeszcze nikt w historii.

Pozostali Polacy? Bez szału

W konkursie skakali jeszcze Łukasz Łukaszczyk, Kamil Waszek i Konrad Tomasiak, młodszy brat Kacpra. Ten pierwszy, niestety, popsuł swój skok i pożegnał się z rywalizacją już po pierwszej serii, zajmując 32. miejsce. Młodszy Tomasiak i Waszek plasowali się mniej więcej tam, gdzie się ich spodziewaliśmy, czyli na przełomie drugiej i trzeciej dziesiątki. W drugiej serii poprawił się Kamil, który skokiem na 92 metry zdołał podskoczyć z 23. na 18. pozycję.

Reklama

Konrad? On spadł o jedną lokatę, na 20. miejsce. Ale jego jeszcze niedawno nikt się w tych zawodach nie spodziewał, tak więc sam fakt, że znalazł się w kadrze na MŚJ mógł zaimponować, bo wpłynęły na to ostatnie, świetne tygodnie w jego wykonaniu.

Kto wie, może za jakiś czas będzie skakać razem z bratem w Pucharze Świata. A na razie – może z nim, na miejscu, świętować srebro.

Fot. Newspix

Czytaj również na Weszło:

6 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne sporty